Kultura

Kornel Makuszyński i Żydzi w Sopocie

kornel.jpg
Legendarny Kornel Makuszyński (1884-1953), twórca koziołka Matołka i niezapomnianych książek dla dzieci i młodzieży – był człowiekiem o poglądach narodowych. Nigdy nie zaangażował się w prace tego obozu politycznego organizacyjnie, ale pisywał regularnie do pism o narodowej proweniencji, od lwowskiego „Słowa Polskiego” począwszy.

Tadeusz Gajcy – brylant rzucony na szaniec

gajcy 4.jpg
Żyjemy w czasach, w których próbuje się cały czyn niepodległościowy czasu II wojny światowej ograniczyć niemal wyłączne do poczynań „Żołnierzy Wyklętych”. Strategia ta ma dla mnie podwójnie krzywdzącą interpretację. Po pierwsze, dotyka mnie jako Polaka świadomego faktu, że przed „Wyklętymi” byli inni, którzy przez kilka lat zarówno w kraju jak i poza jego granicami na wszystkich frontach II wojny toczyli zmagania z wrogiem.

ONR w powieści Twardocha

Makabi.jpg
Król” Szczepana Twardocha to powieść obyczajowa, osadzona w realiach dwudziestolecia międzywojennego. Czytelnik znajdzie w niej brud i przemoc przedwojennej stolicy oraz opisy, które nierzadko ocierają się o literaturę pornograficzną.

Paszkwil na Jana Mosdorfa

mosdorf 1.jpg
Postacią przedwojennego przywódcy młodzieży narodowej zajmowałem się ostatni raz przy okazji 70. rocznicy jego męczeńskiej śmierci w KL Auschwitz („Świadectwo życia Jana Mosdorfa”, „MP” nr 41-42/2013). Do przypomnienia sylwetki jednego z najwybitniejszych przedstawicieli młodej przedwojennej polskiej inteligencji skłoniła mnie niedawna wizyta w Teatrze Nowym w Poznaniu, na którego deskach od 29 grudnia ub. roku grana jest sztuka poświęcona właśnie liderowi ONR-u.

Żydzi Szczepana Twardocha

nalewski.jpg
Czytam właśnie powieść Szczepana Twardocha „Król”. Typowa postmoderna osadzona w realiach Warszawy 1937 roku. Bohaterem jest żydowski bokser Jakub Szapiro, który w pojedynku pokonuje polskiego zawodnika, działacza ONR Andrzeja Ziembińskiego, co w wielu opiniotwórczych kręgach już jest atutem książki. Jednak sama fabuła (przetkana obsesyjnie seksem, przemocą, wulgaryzmami, narkotykami, itp.) nie jest jednoznaczna, bo pokazuje także degrengoladę społeczności żydowskiej.

Adam Grzymała-Siedlecki (1876-1967)

gzrymała.jpg
Minęła 50 rocznica śmierci Adama Grzymały-Siedleckiego (zmarł 29 stycznia 1967 r.), wybitnego pisarza, krytyka, dziennikarza – zaangażowanego po stronie obozu Narodowej Demokracji, piewcy gen. Józefa Hallera. Przeżył kilka epok. W 1964 roku z rąk PAX-u otrzymał Nagrodę im. Włodzimierza Pietrzaka (za całokształt pracy). Poniżej laudacja wygłoszona na jego cześć podczas wręczenia Nagrody:

Wajda – „komuch” czy wielki twórca?

wajda 1.jpg
„Uważam i tak to odczuwałem przez dziesiątki lat, że fałsz polityczny, a więc i moralny, prawie zawsze towarzyszył twórczości Wajdy. Walczył on z tzw. „bohaterszczyzną”, wymyśloną przez czerwonych „inżynierów dusz” do zwalczania i ośmieszania polskiej tradycji narodowej” – pisze Jędrzej Dmowski. Odpowiada mu Adam Śmiech w tekście „Na nutę „wszystko albo nic”.

Diament prawdy i popiół kłamstwa

VII Międzynarodowy Festiwal Filmów Historycznych i Wojskowych

plakat-7mffhiw_orig.jpg
W dniach 24–28. 10. 2016 odbędzie się w Warszawie VII Międzynarodowy Festiwal Filmów Historycznych i Wojskowych. Wszystkie projekcje festiwalowe odbędą się w Muzeum Niepodległości, al. Solidarności 62. Międzynarodowy Festiwal Filmów Historycznych i Wojskowych jest autorskim pomysłem Teodora Ratkowskiego, polskiego kompozytora, reżysera filmowego i społecznika. Poniżej program seansów:

Co pozostanie po Andrzeju Wajdzie?

lotna.jpg
Pierwszym filmem Andrzeja Wajdy, który oglądałem i do tej pory lubię do niego wracać był emitowany w latach osiemdziesiątych na antenie Telewizji Polskiej serial „Z biegiem lat, z biegiem dni...”. Film w nastrojowy sposób portretujący narodziny polskiej nowoczesności w sztuce, filozofii i polityce na przykładzie młodopolskiego Krakowa, w pewien sposób ustawił moje postrzeganie zmarłego wczoraj filmowca jako twórcy posługującego się w swojej pracy przede wszystkim materiałem Historii.

„Wołyń”– film wybitny i potrzebny

wolyn smiech.jpg
Byłem na „Wołyniu” Wojciecha Smarzowskiego. Jednym zdaniem – wielkie wrażenie, które wymaga stosownego komentarza.

Strony

Subskrybuj Kultura