Zmiana wystąp! – rozmowa z dr. Mateuszem Piskorskim

mateusz.jpg

"Oczywiście przewartościowujemy kierunki naszej polityki zagranicznej, oparte na urojeniach, stereotypach i przekonaniu o tym, że na złość Rosji możemy sobie odmrozić uszy, a nawet stracić rękę, nogę, czy nawet głowę. Bo tak to dzisiaj wygląda. Warto tu zacytować Dmowskiego, który pisał, że wielu Polaków bardziej nienawidzi Rosję niż kocha Polskę. To mądre zdanie przywódcy Ruchu Narodowego jest dzisiaj jak najbardziej aktualne" - mówi w wywiadzie dla MP Mateusz Piskorski

W Polsce z pewnością nie brakuje partii politycznych. Tymczasem 21 lutego 2015 została powołana nowa partia Zmiana z Tobą na czele jako przewodniczącym. Wynika z tego, że Zmiana musi mieć jakiś szczególny wyróżnik.
- Jest ich kilka. Zacznę jednak od tego, że gdy programy polityczne oraz strategie większości stronnictw w Polsce, szczególnie parlamentarnych niewiele się różnią między sobą. W sprawach zagranicznych mamy jedną wielką partię wojny podzieloną na różne frakcje, oraz jedną wielką partię neoliberalizmu, również z różnymi skrzydłami. Jedni mówią, że neoliberalizm w gospodarce trzeba nieco łagodzić działaniami doraźnymi np. pomocą społeczną, ale nie widzą źródła zła w samym kapitalizmie liberalnym. Czyli dobry ustrój, tyle że nastąpiły wypaczenia.

Jak ongiś mówiono odchylenia od prawidłowej linii partii.
- Właśnie. My natomiast uważamy cały system za zły. Tym więc różnimy się od innych partii, że kwestionujemy same podstawy systemu. Inni mówią o jego naprawie, modyfikacji, ulepszaniu itp. My z kolei jesteśmy partią antysystemową – kwestionujemy same podstawy ustroju społeczno-gospodarczego zainstalowanego w Polsce po 1989 r. Jesteśmy np. pierwszą partią w Polsce postulującą nacjonalizację części majątku narodowego. Wiele innych ugrupowań politycznych krytykowało prywatyzacje z naruszeniem prawa czy wręcz złodziejskie. Jednak żadna z nich nie szła o krok dalej, mimo że wielu tzw. inwestorów strategicznych nie dotrzymywało zawartych umów, które stały się tyle warte, co papier toaletowy. Nikt jednak nie wyciągał logicznego wniosku do końca, a wniosek jest jeden – nacjonalizacja.

W większości przypadków renacjonalizacja...
- … czy renacjonalizacja tego majątku narodowego, który Polacy stracili w wyniku tzw. transformacji ustrojowej.

No dobrze, ale czy mamy jakieś wzorce tego rodzaju poważnego zabiegu?
- Nie powołujemy się na jakieś egzotyczne przykłady np. z Ameryki Łacińskiej, dajmy na to Wenezueli, która właśnie taką nacjonalizację i renacjonalizację przeprowadziła. Mamy przecież o wiele bliższe wzorce – Francji Francois Mitterranda lat 80-ych. Przeprowadził on ogromny program renacjonalizacji majątku narodowego. Mamy też przykład Islandii, która odzyskała swój sektor bankowy, dzięki czemu przetrwała kryzys wywołany przez międzynarodowy system bankowy. Według nas, jeśli Polska ma zachować choćby minimum suwerenności ekonomicznej, musimy być krajem, który kontroluje dużą część swojego systemu bankowego, mogącego kreować politykę kredytową, wspierać polskie inicjatywy gospodarcze, a nie zależeć od banków kontrolowanych przez kapitał zagraniczny.

A jakie są postulaty Zmiany odnośnie do polityki zagranicznej? Partia wojny, jak to określiłeś – z pewnością nie. Co w zamian?
- Oczywiście przewartościowujemy kierunki naszej polityki zagranicznej, oparte na urojeniach, stereotypach i przekonaniu o tym, że na złość Rosji możemy sobie odmrozić uszy, a nawet stracić rękę, nogę, czy nawet głowę. Bo tak to dzisiaj wygląda. Warto tu zacytować Dmowskiego, który pisał, że wielu Polaków bardziej nienawidzi Rosję niż kocha Polskę. To mądre zdanie przywódcy Ruchu Narodowego jest dzisiaj jak najbardziej aktualne. Polska polityka zagraniczna powinna podlegać głębokiej ekonomizacji i racjonalizacji. Ekonomizacja polega na tym, że rozmawiamy z tymi, z którymi mamy interesy gospodarcze i dzięki którym nasza wymiana zewnętrzna może wzrosnąć, mogą powstawać nowe miejsca pracy i rozwinie się polska gospodarka. To jest jedyne kryterium, żadnych kryteriów ideologicznych, czy stereotypów w rodzaju „ci nas skrzywdzili bardziej, a ci mniej, to z nimi będziemy rozmawiać”.
Drugi element to racjonalizacja, polegająca na realizacji maksymy, że w polityce nie ma wiecznych wrogów ani wiecznych przyjaciół, tylko niezmienne interesy narodowe. Tym stałym interesem Polski jest zabezpieczenie bezpieczeństwa w naszym regionie. Toteż nie powinniśmy mieć do czynienia z państwami upadłymi, a takim państwem jest dziś Ukraina. Nie sądzę, aby jakikolwiek szanujący się kraj chciał mieć w swoim sąsiedztwie rozsadnik przestępczość, korupcji i terroryzmu. To takie nowe dzikie pola w XXI wieku w środku Europy. Dlatego ten problem trzeba rozwiązać zupełnie inaczej niż dozbrajanie banderowskich watach, jak to deklaruje rząd polski czy ich szkolenie, jak to obiecuje minister Siemoniak i bezapelacyjne popieranie ludzi, który odwołują się do zbrodniczej i antypolskiej ideologii banderowskiej. Element trzeci dotyczy odpowiedniego wartościowania historii Polski. Niektóre partie odwołujące się do tradycji Polski Ludowej, wyczyniają rzeczy niesamowite, jak np. rehabilitacja zdrajców w rodzaju Kuklińskiego.
W przeciwieństwie do nich twierdzimy, że okres PRL był okresem państwowości polskiej; wprawdzie o ograniczonej suwerenności, ale to było Państwo Polskie. Dlatego ludzie budujący tamto państwo, kierujący się pobudkami patriotycznymi, powinni cieszyć się szacunkiem, a zdrajców tamtego państwa powinno spotkać powszechne potępienie. Odrzucamy historyczną narrację IPN-owską i pisowską, chcemy historii pisanej przez profesjonalnych i historyków, którzy potrafią obiektywnie ocenić i jasne i ciemne strony każdego okresu naszych dziejów. Takie były trzy główne pobudki, którymi się kierowali ludzie tworzący naszą partię. Powstawała ona oddolnie, a przyszli do niej ludzie z bardzo różnych środowisk ideowych, o odmiennych biografiach politycznych. Powstająca partia powierzyła mnie stanowisko jej przewodniczącego. Może dlatego że mam – w odróżnieniu od wielu z nich – większe doświadczenie polityczne, również parlamentarne.

Warunkiem sukcesu każdej partii jest zapotrzebowanie społeczne na tezy, które głosi. Czy masz jakieś dane świadczące o takim zapotrzebowaniu?
- Z prowadzonych dość regularnie badań społecznych wynika, że około 20 procent Polaków jest niereprezentowanych w ogóle ze względu na strach przed terrorem poprawności politycznej w sprawach, o których mówiliśmy. Nie wiem czy te 20 procent to elektorat Zmiany, ale stanowi on potencjalne zaplecze nowej siły politycznej, o które będziemy się starać. Być może nasz program skłoni ich do udziału w wyborach. To są ludzie wykluczeni politycznie. Mówimy dużo o wykluczeniu społecznym, rzeczywiście w Polsce mamy wielki segment biedy, ale istnieje również i to zjawisko. W dużym stopniu obie grupy wykluczonych pokrywają się. To ludzie, którzy doznali takich krzywd od obecnego systemu, że nie mogą już planować ani swojego życia rodzinnego, ani zawodowego, a nawet nie mają perspektyw, aby wyjść z długów do końca swojego życia. Są oni do tego stopnia zrezygnowani, że nie biorą udziału w żadnych wyborach. Generalnie do wyborów nie idzie około 60 proc. społeczeństwa, ale pozostałe 40 procent, to elektorat płynny – raz pójdzie głosować, innym razem – nie. Dla nich chcemy tworzyć ofertę i – co bardzo ważne – dajemy im szansę na współudział w konstruowaniu naszego programu. Bo z nimi rozmawiamy na co dzień. Inni politycy pojawiają się w okręgach w czasie wyborów, patrzą na wyborców z wysokości billboardów, a my jedziemy do przysłowiowej Polski powiatowej, by wsłuchać się w opinię publiczną.

Zanim powstała Zmiana media i niektóre środowiska polityczne rozpoczęły nagonkę na partię jeszcze nie powstałą. Sam słyszałem w telewizji publicznej dziennikarkę, która określiła wtedy jeszcze planowane ugrupowanie jako agenturę rosyjską, a Ciebie jako super agenta powiązanego z kapitałem rosyjskim.
- Gdybym kierował się taką logiką, to powiedziałbym, że klasa polityczna, która domaga się baz amerykańskich (a to 90 proc. tej klasy), to agenci USA. Ale jak tak nie mówię. Po prostu twierdzę, ż wielu z nich ma inny pogląd na Polskę niż ja. A skoro z ust im nie schodzą słowa „demokracja” i „pluralizm”, to ja mam takie samo prawo głosić poglądy jakiejś części polskiego społeczeństwa jak oni. Ścierajmy się na poglądy, ale na taki poziom dyskusji nie zejdę. Świadczy to tylko o tym, że nie mają żadnych argumentów i nie potrafią ich przedstawić. Proszę bardzo możemy dyskutować, może by mnie przekonali, kto wie. Ale oni rozmawiać nie chcą, operując tylko inwektywą agenturalności. Zgodnie z polskim prawem nie ma możliwości finansowania partii politycznych z zagranicy. Poza tym ABW tak dba o nasze bezpieczeństwo, że gdybym nie tylko coś takiego zamierzał, ale nawet pomyślał, to stanąłbym przed sądem.
Chciałbym tylko, aby Agencja równie bacznie jak Zmianie przyglądała się innym partiom politycznym i sprawdzała ich finansowanie, bo od tego zależy nasze bezpieczeństwo. Nadto nie wyobrażajmy sobie, że Polska jest pępkiem świata dla Rosji. Mam wielu znajomych i przyjaciół wśród ekspertów i polityków rosyjskich, którzy mi mówią z przykrością, że niestety mają o wiele ważniejsze sprawy do załatwienia w Niemczech, we Francji, we Włoszech, w Unii Europejskiej, niż w Polsce. Więc nasi politycy doprowadzili do tego, że staliśmy się marginesem w UE. Tak, że w tej chwili nie liczy się z nami nie tylko Berlin, ale i Moskwa. Nie jesteśmy partnerem do rozmowy dla nikogo. Dowodzi tego m.in. fakt, że między Polską a Rosją nie odbywa się żaden dialog nawet na poziomie ministerialnym, nie mówiąc już o szczeblu premiera czy prezydenta. To sytuacja chora, szczególnie, że jesteśmy sąsiadami. Rosja poradzi sobie bez naszego rynku bardzo dobrze, a my to odczujemy …

Już odczuwamy, szczególnie nasi rolnicy.
- Otóż to.

Jacy ludzie zasiedli we władzach Zmiany?
- To osoby od dawna zaangażowane w krytykę polskiej polityki wewnętrznej i zagranicznej, zresztą z wielu stron barykady politycznej. Mamy ludzi z szeroko rozumianej lewicy, ale lewicy patriotycznej, która nie odrzuca pojęcia narodu i interesu narodowego, a także działaczy pochodzących z formacjami nawiązujących do tradycji Narodowej Demokracji. Z tego ostatniego nurtu wywodzą się Konrad Rękas i Michał Radzikowski. W ogóle myśl Romana Dmowskiego jest nam bliska, a w niej przede wszystkim realizm polityczny. Nawiązujemy do tego okresu wczesnej Endecji, która miała charakter pozytywistyczny, pracy u podstaw, pracy organicznej. Tego co w Polsce powinno być zrobione, aby Polska mogła stać się suwerennym podmiotem na arenie międzynarodowej.

CDN
Rozmawiał: Zbigniew Lipiński
Myśl Polska, nr 11-12 (15-22.03.2015)

Dzial: