Bohaterska Tetiana i dzielni chłopcy z UPA i SS

azow.jpg

W „Rzeczpospolitej” z 14-15 lutego Robert Mazurek rozmawia z „ikoną” kijowskiego majdanu Tetianą Czornowoł. Tetiana Czornowoł, dziennikarka śledcza, od początku aktywnie wspierająca „majdan” 25 grudnia 2013 r. została uprowadzona przez „nieznanych sprawców” pobita i porzucona w lesie.

Pokrwawioną twarz dziennikarki pokazywały wszystkie telewizje co jej zapewniło popularność, a pogrążyło ówczesnego prezydenta Janukowycza. Bo – choć sprawców pobicia nie złapano – wszyscy oskarżali o to prorosyjskiego prezydenta. Bez wątpienia pobicie dziennikarki i ujawnienie tego faktu było jedną z przyczyn mobilizacji opinii ukraińskiej, wzmacniało majdanową rewolucję i przyczyniło się do upadku Janukowycza.

Czornowoł została po obaleniu prezydenta. w marcu 2014 r. członkiem rządu ds. zwalczania korupcji, ale już w sierpniu 2014 r. zrezygnowała z tego stanowiska. Jest nadal posłem do ukraińskiego parlamentu. Jej mąż walczył jako ochotnik w batalionie „Azow”, przeciwko powstańcom z Donbasu gdzie poległ.

„Batalion Azow” to jednostka ochotnicza sformowana z nacjonalistów ukraińskich z organizacji „Prawy Sektor”. Jak podaje wikipedia – „centralny element emblematu batalionu stanowią neonazistowskie symbole Wolfsangel i Schwarze Sonne. Dowódca batalionu, Biłecki twierdzi, iż oprócz walki z separatystami jego misją jest prowadzenie krucjaty białej rasy przeciwko semickim podludziom.” W składzie batalionu „Azow” walczą także ochotnicy z neofaszystowskich organizacji z Europy.

Jednak Robert Mazurek delikatnie nie wspomina o tych faktach w rozmowie z „ikoną majdanu”. Pozwala więc bez komentarza, ale w wyraźnie współczującym tonie relacjonować Tetianie tragiczne wydarzenia ostatniego roku – śmierć męża, to że pozostała sama z dwójką dzieci. Wnikliwy dotąd dziennikarz – nie pyta czy bohaterskiej Tetianie nie przeszkadzało że jej mąż uczestniczył w „krucjacie przeciwko semickim podludziom”? Za to oczywiście na koniec wywiadu, jakby mimochodem pada pytanie o UPA i Wołyń. Bohaterka odpowiada, że dla niej UPA to bohaterowie. „Taka już nasza historia, że wielu ukraińskich bohaterów, to dla was zbrodniarze i odwrotnie” – mówi Czornowoł.

Zaraz, zaraz – „jak to odwrotnie”? Którzy to polscy bohaterowie mordowali ukraińskie dzieci, rąbali siekierami bezbronnych chłopów, i rozcinali brzuchy kobietom? Bo „bohaterowie” Tetiany Czernowoł – owszem tak właśnie walczyli o Samostijną Ukrainę. Czornowoł oczywiście nie może zaprzeczyć faktom, więc mówi, że jest gotowa przeprosić za Wołyń – bo „zabijanie wielkiej liczby ludzi z narodowych powodów jest ludobójstwem. I jeśli Ukraińcy dopuścili się go na Wołyniu, to ja za to przepraszam.” – mówi.

A więc mamy przeprosiny warunkowe: jeśli Ukraińcy dopuścili się ludobójstwa a Wołyniu to Czornowoł przeprasza, ale jeśli nie – to nie. Bo przecież tak naprawdę nic na ten temat nie wiemy. W ostatnich dniach telewizja BBC nadała wywiad ze snajperem z Majdanu. Opowiada on jak strzelał do demonstrantów po to, żeby wywołać szok i zamieszki. Z rozmowy jednoznacznie wynika, że był wynajęty przez rewolucjonistów z majdanu, ale oczywiście wszystkie media, zwłaszcza polskie jednoznacznie obciążyły za strzelanie Janukowycza. Do dziś nowe wadze Ukrainy nie wykryły sprawców.

Czy czasem przypadek pobicia Tetiany Czornowoł nie jest podobnym przypadkiem. Z wywiadu Mazurka wyłania się obraz kobiety dotkniętej nacjonalizmem jak wścieklizną. Nie zdziwiłbym się gdyby po latach okazało się, że pobicie jej w grudniu 2013 okazało się mistyfikacją dokonaną wspólnie z towarzyszami z „Prawego Sektora”. Dla dobra nacjonalistycznej Ukrainy wszak nie takie ofiary ponosili „bohaterscy chłopcy z UPA”.

Czekamy na kolejną rozmowę Mazurka, w której pozytywnymi bohaterami przedstawianymi polskiemu czytelnikowi będą dzielni chłopcy z SS powstrzymujący pochód słowiańskich podludzi – różnych Polaków, Rosjan na nordycką Europę. I oczyszczających nasz kontynent z semickich podludzi.
Śmiało panie Robercie!

Janusz Sanocki