Sylwetka Kresowianina niezłomnego

czolo_0.jpg
27 grudnia ub.r. minęła 94. rocznica urodzin Płk. Jana Niewińskiego, przywódcy Ruchu Kresowego, niezmordowanego bojownika o prawdę historyczną dotyczącą Kresów Wschodnich, walczącego od lat kilkunastu o postawienie pomnika Ofiarom ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA na Polakach i innych narodowościach zamieszkujących Kresy Wschodnie.

To dzięki Niemu i Jego współpracownikom prawda o potwornych zbrodniach UPA na Polakach. dotarła wreszcie do opinii publicznej w Polsce. Zasługa to wiekopomna.Nasz tygodnik składa serdeczne gratulacje Panu Pułkownikowi w związku z Jego osiągnięciami i życzy jeszcze wielu długich lat. Nawiązując do tego jubileuszu poniżej przedstawiamy sylwetkę Płk. J. Niewińskiego.

Rodem z Wołynia

Urodził się w szlacheckiej wsi Rybcza na Wołyniu. Jego dziadek Karol w zaborze rosyjskim prowadził tajne nauczanie języka polskiego i historii ojczystej. Była to wieś uspołeczniona. Działało tam szereg organizacji: ZHP, Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży, Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół”, Związek Strzelecki („Strzelec”), Koło Gospodyń Wiejskich oraz Ochotnicza Straż Pożarna. Po ukończeniu szkoły powszechnej Jan Niewiński podjął naukę w słynnym Liceum Krzemienieckim, gdzie pod troskliwą opieką wybitnych nauczycieli umacniał swoją postawę patriotyczną i społeczną.

W listopadzie 1939 r., w czasie okupacji sowieckiej, wstąpił do konspiracji. – najpierw SZP, a następnie ZWZ i AK. Na polecenie komendanta Obwodu Krzemienieckiego AK – por. Jana Skowronka zorganizował w Rybczy placówkę AK i został jej komendantem.12 maja 1940 r. NKWD dokonało rewizji w gospodarstwie Niewińskich. Ojciec Wawrzyniec został aresztowany, gdyż był narodowcem i „kułakiem”. Jan w tym momencie był nieobecny. Od tego czasu aż do połowy lipca 1941 r. ukrywał się, gdyż poszukiwało go i kilkakrotnie wzywało NKWD.

Po zajęciu Rybczy przez Wehrmacht Niemcy włączyli go do taborów jako woźnicę. Udało mu się zbiec w ostatniej chwili przed wcieleniem do armii niemieckiej. W tym czasie Niemcy dwukrotnie przeszukiwali gospodarstwo Niewińskich, ale niczego nie znaleźli.

W marcu 1943 r. wobec zagrożenia banderowskim ludobójstwem na bazie placówki AK zorganizował Samoobronę Polską, którą skutecznie dowodził. Wszystkie ataki i próby podstępnego zajęcia wsi przez bandy UPA podające się za partyzantów sowieckich zostały odparte lub udaremnione. 17 marca 1944 r. do Rybczy weszła Armia Radziecka. Następnego dnia Niewiński został wcielony do Istriebitielnych Batalionow, których celem na tym terenie była likwidacja band UPA.

Szlakiem I Armii WP

12 maja 1944 r. wstąpił jako ochotnik do I Armii dowodzonej przez gen. Zygmunta Berlinga, gdzie dostał przydział dowódcy plutonu CKM i rusznic przeciwpancernych w 4 Dywizji Piechoty im. J. Kilińskiego. Tak rozpoczął wraz z I Armią jego szlak bojowy, a wiódł on od Sum na Ukrainie przez Lublin, Warszawę i Bydgoszcz. Brał udział w przełamaniu Wału Pomorskiego i zdobyciu Kołobrzegu oraz walkach o Berlin. Wraz z armią dotarł do Łaby, gdzie nastąpiło spotkanie wojsko sowieckich i polskich z Amerykanami. Dywizję tworzyli prawie w całości Kresowianie, którzy nie zdążyli dotrzeć do Armii Andersa i ci, którzy uniknęli cudem ludobójstwa banderowskiego.

25 maja 1945 r. powołano do życia Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego, a jego trzon stanowiła właśnie 4 DP im. J. Kilińskiego w pełnym składzie. O tym rozkazie żołnierze Dywizji dowiedzieli się jeszcze w Niemczech, nie wiedząc w ogóle o celach i zadaniach KBW. Do kraju Dywizję skierowano w czerwcu 1945 r. W ten sposób Niewiński znalazł się w szeregach KBW.

Na sportowej niwie

Aby uniknąć udziału w walkach z antykomunistycznym podziemiem oraz ukryć swoją AK-owską przeszłość Niewiński postarał się o przeniesienie do pionu sportowego. Miał ku temu dane: wysoka sprawność fizyczna i umiłowanie sportu nabyte w Liceum Krzemienieckim pod okiem wspaniałych profesorów WF – Juliana Kozłowskiego i Ludwika Gronowskiego umożliwiły mu zawodowe kształtowanie tężyzny fizycznej młodych żołnierzy.

W rezultacie Niewiński został szefem Wydziału WF i Sportu w sztabie KBW. Był to etat przysługujący podpułkownikowi, natomiast Niewiński posiadał w tym czasie stopień kapitana. Mimo że spełniał odpowiednie warunki nie został awansowany, podczas gdy jego podwładny otrzymał w tym samym czasie stopień majora. Cały czas, bo do 1956 r., podejrzliwość wobec Niewińskiego przejawiał Zarząd Polityczny. Dwa razy próbowano postawić go przed sądem partyjnym – bez rezultatu; wreszcie w 1953 r. stanął przed partyjną „trójką”, która wtedy ferowała wyroki bez odwołania. Obronił się doprowadzając do konfrontacji z donosicielem.

Pełniąc tę funkcję jednocześnie pracował społecznie w związkach sportowych i Polskim Komitecie Olimpijskim. PKOl uhonorował go Złotym Medalem za Zasługi dla Polskiego Ruchu Olimpijskiego. W strukturach sportowych pełnił wysokie stanowiska. Był prezesem Polskiego Związku Gimnastycznego, Polskiego Związku Bokserskiego, reprezentował sport polski na światowych kongresach. Pełnił rolę gospodarza i organizatora Kongresu Europejskiego Boksu w Warszawie i organizatora Mistrzostw Europy w Boksie w Katowicach w 1973 r. Uczestniczył w czterech olimpiadach: w Rzymie, Tokio, Meksyku i Montrealu. Pierwszy w Polsce zainicjował i przeprowadził reformę polegającą na likwidacji centralnie sterowanych branżowych zrzeszeń sportowych. Na ich miejsce zostały utworzone samodzielne kluby sportowe z osobowością prawną. Program ten zrealizowano najpierw w KS „Gwardia”, a po sprawdzeniu rezultatów, po dwóch latach reformę tę GKKFiT wprowadził w całym sporcie polskim.

Walka o kresową prawdę

W 1973 r. rozpoczął się kolejny, równie bogaty etap w życiu wtedy już ppłk. Niewińskiego. Skorzystał wówczas z możliwości odejścia na wcześniejszą emeryturę. Zaciągnął pożyczkę, kupił 2 ha gruntu i założył plantację tulipanów. Trafił na wyjątkowo dobrą prosperitę. Wówczas nie było w Polsce holenderskiej konkurencji. Zainicjował utworzenie Związku Plantatorów Kwiatów Cebulowych przy Centrali Skupu w Ożarowie. Wybrano go prezesem tego Związku. Nastał dla niego okres wyjątkowo ciężkiej pracy fizycznej, ale i bardzo opłacalnej.

Po osiągnięciu niezależności finansowej i likwidacji plantacji zajął się upamiętnianiem i godnym uczczeniem Ofiar banderowskiego ludobójstwa na Kresach Wschodnich. Działalność ta wiązała się z innym wątkiem – walki o prawdę historyczną. Początkowo wydawało się, że okres transformacji ustrojowej sprzyja takim przedsięwzięciom. Wydarzenia polityczne w III RP szybko położyły jednak kres takim złudzeniom. Rozpoczęła się bowiem ofensywa sił postbanderowskich dotąd uśpionych w Polsce, ale istniejących w strukturach Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Ukraińców w Polsce, a następnie Związku Ukraińców w Polsce.

Z inicjatywy ZUwP zorganizowano w roku 1996 trwającą do 2001 r. konferencję „Polska Ukraina – trudne pytania”. Ze strony polskiej współorganizatorem został: Okręg Wołyński AK reprezentowany przez Andrzeja Żupańskiego – prezesa 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK. W trakcie obrad rozpoczęto fałszowanie historii stosunków polsko-ukraińskich, ponieważ dokumentowanie faktów zastąpiono uzgodnieniami, co jest charakterystyczne dla działań politycznych, a nie naukowych. W przypadku braku zgody sporządzano protokół rozbieżności. Konferencję tę nadzorowali i „ustawiali”: Myrosław Czech – wówczas sekretarz generalny Unii Demokratycznej, Jacek Kuroń – działacz KOR oraz Bronisław Geremek. Oni też zatwierdzali składy komisji obu stron. Ze strony ukraińskiej występowali wyłącznie historycy orientacji probanderowskiej, a ze strony polskiej historycy „poprawni politycznie”, wielu pochodzenia ukraińskiego. Organizatorzy nie zgodzili się na udział niezależnego historyka ukraińskiego prawosławnego Ukraińca – dra hab. Wiktora Poliszczuka. Zabroniono również (co stanowi panopticum w obradach z założenia naukowych) powoływania się na jego prace. Właśnie w tym czasie Niewiński poznał Poliszczuka i odtąd zaczęła się ich współpraca w zakresie przywracania prawdy o współczesnej historii Kresów i demaskowania form ukraińskiego faszyzmu i ludobójstwa. Z czasem współpraca ta przerodziła się w przyjaźń.

Problematyka stosunków polsko-ukraińskich stanęła na porządku dziennym działań licznych organizacji kresowych, które nie były w stanie wypracować wspólnego stanowiska, koordynować swych działań i utworzyć wspólny front walki. Zwyciężyła jednak wola jedności. W 1997 r. Niewiński zorganizował I Forum Organizacji Kresowych i Kombatanckich, a rok później powołał Ogólnopolski Komitet Obchodów 55. Rocznicy Ludobójstwa Nacjonalistów Ukraińskich na Ludności Polskiej Wołynia i Małopolski Wschodniej, któremu przewodniczył również w 60 i 65 rocznicę.

22 maja 1999 roku z inicjatywy Niewińskiego powstał w Warszawie Kresowy Ruch Patriotyczny, jednoczący 37 organizacji kresowych, któremu przewodniczył do 2014 r. Powołał również w 2007 r. Ogólnopolski Społeczny Komitet Budowy Pomnika, mającego upamiętnić wszystkie ofiary banderowskiego ludobójstwa. Zarówno władze Warszawy, jak i decydenci szczebla centralnego sprzeciwiają się tej inicjatywie. Własny sumptem ufundował tablicę ku czci ofiar OUN-UPA w katedrze pw. Św. Jana w Warszawie. Tablicę poświecił w czasie uroczystej mszy 21 maja 1999 r. ks. bp. Józef Zawitkowski, mimo problemów z uzyskaniem zgody Kurii Warszawskiej. Natomiast Kuria nie wyraziła zgody na umieszczenie na frontonie kościoła pw. Wszystkich Świętych w Warszawie tablicy upamiętniającej pomordowanych przez UPA 200 księży katolickich. Proszony o taką zgodę kard. Kazimierz Nycz bijąc pięścią w stół oświadczył: „W pierwszym rzędzie musimy wyrównać krzywdy akcji Wisła”.

Poza tym płk Niewiński angażował się w działalność wydawniczą. Inicjował wydanie wielu publikacji na tematy kresowe, często własnym kosztem. W latach 2001 – 2007 organizował wydawanie periodyku „Głos Kresowian”. Płk Niewiński mówi: „Większość postulatów Kresowian przez wszystkie rządy III RP oraz jej prezydentów została bądź zignorowana, bądź wręcz odrzucona. Natomiast już od zarania tzw. transformacji ustrojowej z nadgorliwością ekipy sprawujące władzę realizowały zlecenia swych amerykańskich czy zachodnioeuropejskich mocodawców. W sposób bezrozumny, wszechstronnie wspomagają szalejący na Ukrainie agresywny neobanderyzm, będący współczesną kontynuacją ukraińskiego szowinizmu, niemieckiego nazizmu i syjonizmu nowojorskich handlarzy holocaustem.

Zaopatrzeni w fundusze z Zachodu i USA szerzą kłamstwa, nienawiść do Polaków, a Rosjan mordują we wschodniej Ukrainie. Sprzyja im bezmózgowie tzw. pożytecznych idiotów z profesorskimi tytułami. Ci ostatni, aby zaszkodzić Rosji, godzą w żywotne interesy i godność narodu i państwa polskiego. 70 lat temu byłem świadkiem banderowskiego ludobójstwa Polaków, a obecnie w niby-niepodległej Polsce współtworzy się imperium Judeobanderlandu”.

Cena zaangażowania

Tacy ludzie, zaangażowani bez reszty w ich sprawę, nieugięci, do końca konsekwentni, „niepoprawni politycznie”, nadto głoszący niewygodne prawdy, niestety napotykają na swojej drodze, prócz poparcia, szacunku i wyrazów uznania, nieuzasadnione zarzuty, a nawet oszczerstwa. Nie zabrakło ich i płk. Niewińskiemu, szczególnie ostatnio, nawet na łamach tygodnika mieniącego się „patriotycznym”. Cóż, podłość stanowi nieodłączny czynnik polityki, a w III RP święci triumfy nadzwyczajne. Chińczykom przypisuje się przekleństwo „Obyś żył w ciekawych czasach”. Do Polski pasuje inne przekleństwo: „Obyś działał społecznie”.

Zbigniew Lipiński
Myśl Polska, nr 3-4 (18-25.01.2015)