Banderyzm to hybrydowy potwór - rozmowa z płk. Janem Niewińskim

niewi 3.jpg
"Banderyzm to hybrydowy potwór, powstały z krzyżówki ukraińskiego szowinizmu, niemieckiego nazizmu i syjonizmu nowojorskich handlarzy holocaustem. Można ten postulat określić jako wezwanie do neobanderowców znajdujących się na każdym szczeblu polskiego życia publicznego do zwiększenia nacisku na władze naszego kraju, aby położyły kres naszej walce o przywrócenie prawdy historycznej i demaskowaniu współczesnej odmiany banderyzmu" - mówi Jan Niewiński w wywiadzie dla "Myśli Polskiej"

Niedawno odbył się VII zjazd Związku Ukraińców w Polsce. Delegaci m.in. wystosowali apel do Polaków. Stwierdzają w nim, że w naszym kraju nasilają się działania „niektórych polskich środowisk”, które w sposób jednoznaczny dążą do wywołania wrogości między obu narodami. Czy podziela Pan ten pogląd?
- Zacznijmy od krótkiej charakterystyki Związku – kim są, jakie są ich cele. ZUwP jest przykrywką działającej już od 1929 r. Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Celem strategicznym nacjonalizmu ukraińskiego jest zbudowanie sobornego państwa ukraińskiego na terenach nie tylko obecnej Ukrainy, ale również na części terenów Białorusi, Rosji, Słowacji, Rumunii i Mołdawii. Jeśli chodzi o Polskę, domagają się oni inkorporacji 19 polskich powiatów od Podlasia, Lubelszczyzny, Chełmszczyzny, Przemyskiego aż do Krynicy. Żadna ze współczesnych partii ukraińskich nie odcięła się od tych roszczeń, a „Swoboda” głosi je otwarcie. Takie państwo miałoby spełniać rolę imperium w tej części Europy, w miejsce Rosji.

Proszę wyjaśnić, co oznacza przymiotnik „soborne”?
- Oznacza to państwo pozbawione innych narodowości, prócz ukraińskiej.

Wróćmy jednak do postawionego wyżej pytania.
- Jak zrozumiałem to wieloznaczne określenie „niektóre środowiska”, autorzy mają na myśli głównie organizacje kresowe. Zarzut wywoływania wrogości uważam za bezpodstawny, a nawet bezczelny. Czym innym jest bowiem domaganie się prawdy historycznej, a czym innym wrogość do określonego narodu. Zasze zaznaczaliśmy, że winą za ludobójstwo na Kresach obciążamy nie naród ukraiński lecz faktycznych sprawców tzn. OUN-UPA. Czyżby przypominanie Związkowi, że tak wychwalana przez nich UPA wymordowała, prócz Polaków i mieszkańców innych narodowości również ok. 80 tys. swoich rodaków miał świadczyć o cieniu wrogości? W tej sprawie Roman Szuchewycz (ps. Taras Czuprynka) – dowódca UPA na zarzut mordowania Ukraińców odparł: „Jeśli trzeba będzie zlikwidować nawet połowę Ukraińców, to ta druga połowa będzie czysta jak szklanka źródlanej wody”. Ten człowiek ma dziś na Ukrainie setki pomników i jest uznany za bohatera narodowego. Przypomnę, iż jednym z trzech obranych patronów obchodów 70 rocznicy banderowskiego ludobójstwa na Kresach Południowo-Wschodnich był prawosławny Ukrainiec – śp. dr hab. Wiktor Poliszczuk. Gdzie więc nasza antyukraińskość?

Zdaniem Zjazdu środowiska te ulegają wypaczonym interpretacjom faktów z przeszłości oraz prowokacjom, których autorami byli radzieccy pseudohistorycy. Według delegatów są one bezpodstawne. Czy dostrzega Pan jakieś prowokacje w tej dziedzinie?
- Zacznijmy od tego, że polscy historycy w okresie PRL w ogóle nie zajmowali się kwestią ludobójstwa upowskiego na Kresach. Podobnie historycy sowieccy w czasie istnienia ZSRS. Natomiast obecnie wnioski i oceny badaczy rosyjskich są zbieżne z naszymi, tj. kresowian poglądami. Nie ma tu więc miejsca na żadne prowokacje.

W apelu deklaruje się przyjazne uczucia większości Ukraińców do Polaków. Czy – Pańskim zdaniem – uczucia te podziela również ZUwP? Czy organ Związku „Nasze Słowo”. który Pan czytuje, rzeczywiście pała przyjaźnią do Polski i Polaków?
- Odczucia większości Ukraińców od Zbrucza na wschód, jakie znam, diametralnie różnią się od treści prezentowanych w tym tygodniku. W każdym numerze tego pisma jest sączony jad nienawiści do Polski.

Według autorów apelu na Ukrainie nie ma sił antypolskich, a te które istnieją nie mają poparcia społecznego. Czy aby ten pogląd odzwierciedla rzeczywistość?
- Chciałbym, aby tak było, ale niestety tak się nie dzieje. Antypolskość jest dziś częściowo wyciszana z przyczyn taktycznych, ale sam fakt zgłaszania roszczeń terytorialnych wobec naszego kraju, o czym mówiłem powyżej, świadczy sam za siebie. Prócz tego Polacy zamieszkujący tereny dzisiejszej Ukrainy nie mają nawet ułamka praw, z jakich korzysta mniejszość ukraińska w Polsce.

W omawianym dokumencie możemy wyczytać ponadto, że „walka UPA tylko w nieznacznym stopniu była skierowana przeciw Polakom”, a formacja ta koncentrowała się na walce z Niemcami, a potem Sowietami. Jak Pan skomentuje to podłe kłamstwo?
- Nie tylko podłe, wręcz nikczemne. A czym była SS-Galizien, Ukraińska Policja Pomocnicza w służbie niemieckiej, bataliony SS „Roland” i „Nachtigal”, legion płka Suszki, który brał udział wraz z Niemcami w agresji na Polskę w 1939 r.? Ponadto OUN świadczył usługi wywiadowcze i dywersyjne na rzecz Abwehry. A jeśli chodzi o Sowietów. Czy można dziwić się, że Armia Czerwona walczyła z UPA, skoro UPA mordowała z podobnie dzikim okrucieństwem Rosjan, jak Polaków?

Delegaci bronią także symboliki OUN-UPA, utrzymując, że odzwierciedla ona obecnie walkę, jak to określono, o godność oraz sprzeciw wobec rosyjskiego imperializmu. Czy takie tłumaczenie jest do przyjęcia?
- W żadnym przypadku. Niech Pan sobie wyobrazi, że w Niemczech jakaś partia posługuje się swastyką i tłumaczy, że to znak przyjaźni i braterstwa.

W innym dokumencie zjazdu delegaci dziękują polskim władzom za wsparcie, a szczególnie Komorowskiemu i Tuskowi. I tu powstaje pytanie o słuszność prowadzonej polityki władz polskich wobec Rosji i Ukrainy…
- Znam takie powiedzenie: „Jak cię wróg chwali, zastanów się, coś złego zrobił”. Prowadzona od 25 lat obłędna polityka wobec Rosji i Ukrainy stanowi śmiertelne zagrożenie dla Narodu i Państwa Polskiego. Nasze władze pełnią rolę wyciągających kasztany z ognia dla obcych mocodawców. Co więcej czynią to z pogardzaną nadgorliwością. Pogardzaną, bo USA i państwa zachodnie nie zaprosiły przedstawicieli Polski na rokowania w sprawie rozwiązania konfliktu ukraińsko-rosyjskiego. Agresorem w tym przypadku jest nacjonalizm ukraiński, nie Rosja.

Jest jednak sformułowanie o wiele groźniejsze, mianowicie apel do władz RP o przeciwstawienie się działalności ww. środowisk. Jak Pan ocenia tę część uchwały?
- Rzeczywiście groźne, ponieważ Polska znajduje się w śmiertelnym uścisku neobanderyzmu. Banderyzm to hybrydowy potwór, powstały z krzyżówki ukraińskiego szowinizmu, niemieckiego nazizmu i syjonizmu nowojorskich handlarzy holocaustem. Można ten postulat określić jako wezwanie do neobanderowców znajdujących się na każdym szczeblu polskiego życia publicznego do zwiększenia nacisku na władze naszego kraju, aby położyły kres naszej walce o przywrócenie prawdy historycznej i demaskowaniu współczesnej odmiany banderyzmu, którego ośrodkiem nie jest Ukraina, ale właśnie Polska. Ten ośrodek umieścili u nas Amerykanie.

Tymczasem współdziałanie z neobanderowcami kwitnie w najlepsze. B. prezydent Lech Wałęsa z fundacji skromnie nazwanej jego imieniem zaopatruje w 200 tys. euro majdanowców. W składzie delegacji odbierającej tę nagrodę znalazł się, prócz Witalija Kłyczki, również szef skrajnie szowinistycznej partii „Swoboda” – Oleg Tiahnybok. Jak Pan oceni to posunięcie eks-prezydenta?
- Cóż, postąpił jak przystało na noblistę i mianowanego mędrca europejskiego. Jak by tego było mało, Wałęsa w kilka dni potem poleciał do Kijowa, gdzie w cerkwi składał kwiaty i bił pokłony przed tablicą upamiętniającą tzw. „bohaterów” Ukrainy. Owi „bohaterowie”, to bandyci z UPA, którzy w sposób wyjątkowo bestialski dokonali ludobójstwa na 200 tys. Polaków i 80 tys. Ukraińców, o innych narodowościach nie wspominając. Czy upodlenie ma jeszcze jakieś granice?

Z przykrością stwierdzam, że Wałęsa jednak nie był pierwszy w hołdach. Pamiętajmy, że prezes PiS pod czarno-czerwonym sztandarem OUN-UPA wzniósł pozdrowienie „Sława Ukraini. Herojam sława!” Proszę przypomnieć naszym Czytelnikom co to za pozdrowienie.
- To zawołanie-pozdrowienie banderowskich bojówkarzy. Po każdym zakończonym akcie mordu na bezbronnej ludności cywilnej Kresów taki właśnie okrzyk wznoszono. Jeśli prezes największej partii opozycyjnej nie wiedział co to za sztandar i co to za pozdrowienie, to powinien się dowiedzieć. Jeśli jednak wiedział, to niech nie przyznaje się do patriotyzmu. Taki okrzyk jest bowiem deptaniem pamięci polskich męczenników.

W takim razie poproszę o skomentowanie faktu odznaczenia naczelnego „Gazety Polskiej” Tomasza Sakiewicza medalem Służby Bezpeky Ukrainy.
- Bez wątpienia Sakiewicz ma ogromne zasługi w sławieniu bandero-majdanu i szerzeniu ślepej nienawiści do Rosjan, Rosji i jej prezydenta Władimira Putina. Okazuje się jednak, że jego zasługi idą znacznie dalej i sięgają do ciemnych poczynań bezpieki, a żadna bezpieka na świecie nie nadaje odznaczeń tylko za pisanie. Wydaje się, że takie odznaczenie stanowi przypadek bez precedensu w historii dziennikarstwa polskiego.

Pierwszą rocznicę bandero-majdanu czcić będzie także „Gazeta Wyborcza” w sposób dość dziwny, bo biegiem na kijowski majdan 26 osób, głównie dziennikarzy i pracowników mediów.
- Mniejsza o sposób. Rzecz w tym, że bandero-majdan zaowocował w co najmniej dwu strasznych wydarzeniach. Pierwsze to wymordowanie przeciwników ukraińskiej rewolty w Odessie w sposób iście upowski, bo poprzez spalenie żywcem. Drugie, to mordowanie Rosjan i ludności rosyjskojęzycznej na wschodniej Ukrainie przez wojska rządowe i prywatne oddziały niektórych oligarchów stojących za ukraińskim neobanderyzmem . Czyżby uczestnicy biegu nie zdawali sobie sprawy czemu tak naprawdę składają hołd czy też wiedzieć nie chcą. Proszę zwrócić uwagę, że w biegu tym bierze udział także Kamil Dąbrowa – dyrektor Programu I Polskiego Radia, a to przecież funkcja państwowa, bo prywatyzację państwowego radia jakoś przeoczono. Jego udział uważam za wyjątkowy skandal.
Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał: Zbigniew Lipiński

Jan Niewiński – Honorowy Przewodniczący Patriotycznego Związku Organizacji Kresowych i Kombatanckich, weteran walk z UPA, dowódca samoobrony wsi Rybcza na Wołyniu w latach 1943-1944. Żołnierz 4 DP 1. Armii Wojska Polskiego, zdobywca Kołobrzegu (marzec 1945).

Na zdjęciu – Jan Niewiński.

Myśl Polska, nr 47-48 (23-30.11.2014)