Ukraińscy szowiniści na wschód od Zbrucza

sladewska.jpg
Od czasu rozpoczęcia neobanderowskiej rewolucji na Placu Niepodległości w Kijowie (Majdanie) polscy politycy i media prześcigały się w dezinformowaniu społeczeństwa, przede wszystkim przemilczano faszystowską proweniencję organizatorów rebelii i cel, do którego zmierzali. Ounowska euforia ogarnęła dziennikarzy (z wyjątkami) odnosiło się wrażenie, że ich aktywność umysłowa została poważnie naruszona.

Zapraszani komentatorzy w oderwaniu od kontekstu historycznego i wydarzeń poprzedzających wiecowanie w Kijowie skupili uwagę wyłącznie na „agresji Rosji”, „winie Putina” i „wrogich działaniach separatystów”. Nie obiektywny przekaz informacji powodował mętlik w głowie przeciętnego Polaka, tym większy, że kłamstwa sączone wcześniej nie były dementowane.

Konflikt zbrojny nie wybucha bez przyczyny, w przypadku Ukrainy on narastał od uzyskania niepodległości przez ten kraj. Przed eskalacją konfliktu ostrzegali rzetelni ukraińscy historycy, weterani II wojny światowej i intelektualiści, ci którzy próbowali odważnie zmierzyć się z haniebnym dziedzictwem Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) i jej struktur zbrojnych. Polscy badacze problemu przestrzegali przed odradzaniem się na Ukrainie Zachodniej agresywnego ukraińskiego nacjonalizmu, zagrażającemu pokojowi w tej części Europy. W III RP każdy kto odpowiedzialnie wypowiadał się na ten temat był „agentem KGB”, obecnie jest „agentem Putina”. Obrzucanie niewybrednymi epitetami niezależnych, kompetentnych dziennikarzy i historyków to zasługa dobrze zorganizowanej siatki czcicieli OUN-UPA, od 1990 r. rezydujących w Polsce i decydujących o ważnych sprawach państwa.

Droga jaka doprowadziła do zwycięstwa politycznych spadkobierców Stepana Bandery była długa i pokrętna, starannie przygotowana, prowadziła przez Polskę, była drogą upokorzeń Polaków. We wrześniu 1989 r. delegacja „Solidarności” pod przewodnictwem Adama Michnika brała udział w pierwszym zjeździe Narodowego Ruchu Ukrainy w Kijowie, na zjeździe pod szczytnymi hasłami wolności i demokracji wybudzono głęboko uśpione upiory ukraińskiego nacjonalizmu.

Do „rewolucji narodowej” i przejęcia władzy na Ukrainie ukraińscy pomocnicy Hitlera przebywający za granicą przygotowywali się praktycznie od zakończenia II wojny światowej. Po rozpadzie ZSRR wracali na Ukrainę z bagażem nacjonalistycznej propagandy, zmitologizowaną historią OUN-UPA i przesłaniem do Polaków – ludobójstwa nie było, o konfliktach zapomnieć. W stosunkowo krótkim czasie udało się im rozpropagować banderowską patologię i zdobyć przyczółki w ważnych dla funkcjonowania państwa strukturach władzy. Początkowo zabarykadowali się we Lwowie skąd przebojem ruszyli na Kijów.

Pierwsza, jako organizacja społeczna, zarejestrowała się OUN-Melnyka pod nazwą Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów. Znacznie większą siłą dysponowała frakcja OUN-Bandery, zalegalizowała się jako partia polityczna pod nazwą „Kongres Ukraińskich Nacjonalistów” (KUN). Partia ta w marcu 1992 r. zorganizowała w Kijowie konferencję, na której podtrzymała cel strategiczny wytyczony przez OUN w 1929 r. – mianowicie budowę państwa na wszystkich „ukraińskich ziemiach etnicznych”. W skład tego państwa maję wejść okupowane terytoria przez Białoruś, Rosję, Polskę, Słowację, Rumunię i Mołdawię. W ukraińskiej nacjonalistycznej terminologii taka Ukraina nosi nazwę „Ukraińskija Samostija Soborna Derżawa”, jej zbudowanie oznacza wojnę z sąsiadami.

Zapowiedziane wdrożenie w życie zasad „nacjonalnej idei” oznaczało wojnę domową. Ukraina jest państwem wielonarodowościowym, ponad 20% mieszkańców stanowią Rosjanie, a kolejne 30% Ukraińcy rosyjskojęzyczni. Na wspomnianej konferencji wystąpił gen. Rol, który powiedział: „I niechaj dziś i w przyszłości w siłach zbrojnych Ukrainy żyją tradycje UPA (...) wysoka świadomość narodowa, duchowość, dyscyplina, gotowość bić się do ostatniego tchu, do ostatecznego zwycięstwa nad wszystkimi wrogami Ukrainy”. (Wiktor Poliszczuk, „Dowody Zbrodni”, Toronto 2000, s. 683).

KUN liczył 15 tys. członków, w 1999 r. w Radzie Najwyższej posiadał 4 deputowanych. OUN-Bandery otrzymała pomoc finansową z diaspory i wsparcie Ukraińskiego Komitetu Ameryki. KUN powołał do życia paramilitarną przybudówkę pod nazwą Sportowo-Szkoleniowe Towarzystwo „Tryzub” i „Bractwo UPA”. W styczniu 2005 r. powstała „Wszechukraińska Młodzieżowa Organizacja Społeczna Sojusz Narodowy” nawiązująca do dorobku OUN-UPA i ideologii Dmytra Doncowa, hasłem naczelnym tego ugrupowania jest „Ukraina ponad wszystko”. Najbardziej wpływową partią nawiązującą do tradycji OUN-UPA jest „Swoboda”, partia ta powstała 13 października 1991 r. jako Socjal-Nacjonalistyczna Partia Ukrainy. Jej członkowie w 2011 r. zapowiadali utworzenie „banderowskiej armii”, która przejdzie Dniepr, Donbas i zbuduje tam państwo.

Na terenie Ukrainy działają legalnie inne niewielkie liczebnie partie i organizacje kontynuujące idee Bandery i Szuchewycza. Na ten temat wiele można dowiedzieć się z ówczesnej prasy, przykładowo: „Młodzieżowy Kongres Nacjonalistów traktuje walkę UPA jako złotą kartę w historii Ukrainy”, lub o tym, że w 2004 r. młodzi nacjonaliści z Wołynia oświadczyli „Młodzież gotowa jest do powtórzenia działań UPA”. W ukraińskiej nacjonalistycznej prasie ukazywały się artykuły amerykańskiego doradcy Zbigniewa Brzezińskiego, autorów z Polski Jacka Kuronia, Grzegorza Motyki, Tadeusza Olszańskiego i innych apologetów OUN-UPA.

Do terenowej władzy samorządowej na Ukrainie Zachodniej wchodzili czciciele ukraińskiego nacjonalizmu, z ich inicjatywy rozpoczęto budowanie pomników patronom ukraińskiego szowinizmu Banderze, Klaczkiwśkiemu. Wzniesiony w 1992 r. pomnik zbrodniarza wszechczasów Romana Szuchewycza po kilku dniach został wysadzony w powietrze. Zaprojektowana przez Stany Zjednoczone „pomarańczowa rewolucja” na Ukrainie utorowała drogę do prezydentury Wiktorowi Juszczence, do objęcia tego stanowiska był on przygotowywany od 1990 r. Z ramienia politycznej formacji Juszczenki „Nasza Ukraina” do Rady Najwyższej weszli skrajni nacjonaliści min. „wódz” OUN-Bandery Janisława Stećko. Wielu z nich objęło ważne stanowiska w rządzie. Jednym z oligarchów popierający Juszczenkę był Petro Poroszenko.

„Pomarańczową Rewolucję” wsparły władze polskie, podporządkowane dyrektywom CJA. W jednym rzędzie z banderowcami na placu w Kijowie stanęli prezydenci Polski Lech Wałęsa i Aleksander Kwaśniewski, liderzy partii PiS i PO. Był to szok dla Polaków czekających na potępienie ludobójczej OUN-UPA odpowiedzialnej za okrutne wymordowanie 200 tys. kresowych Polaków.

Ekipa Wiktora Janukowycza częściowo zahamowała ounizację ale nie zapobiegła przygotowaniom przez zagranicznych sponsorów operacji „Kijów”. W stosownym czasie setki autokarów z mieszkańcami zachodnich obwodów wyruszyło na Majdan, wieziono faszystowskie emblematy, portrety twórców ukraińskiego ruchu faszystowskiego, broń i inne akcesoria. Sekretarz generalny NATO upominał Janukowycza aby przeciwko „pokojowym” demonstrantom nie zarządzał stanu wojennego z użyciem wojska.

Rażącą hipokryzją państw UE i USA było popisywanie się wrogością do legalnie wybranego prezydenta Janukowycza i Rosji. Faktem jest, że wielu mieszkańców wyszło na Majdan z pokojowymi hasłami aby zaprotestować przeciwko korupcji, nieefektywnemu zarządzaniu państwem i biedzie, organizatorzy mieli inne cele, mianowicie dokonania kolejnego przewrotu państwowego i przejęcie władzy.

Organizatorami protestu były radykalne antyrosyjskie i antypolskie, o czym się nie mówi, partie nacjonalistyczne „Swoboda”, „Batkiwszczyna”, „Prawy sektor”. Manifestanci uzbrojeni w broń palną, butelki z benzyną i inne narzędzia rozpoczęli wielomiesięczną „pokojową rewolucję demokratyczną”. W tym czasie sterroryzowali wiele ośrodków władzy, palili biura Partii Regionów, budynki administracji rządowej i posterunki milicji przechwytując broń, niszczyli infrastrukturę własnego państwa. Metodą wypróbowaną przez swoich przodków na Polakach i innych mieszkańcach Kresów II RP w latach 1943-1947 dokonali masakry kilkuset mieszkańców Odessy, którzy schronili się w Domu Związkowym, tragedia miała miejsce 2 maja 2014 r. Inne makabryczne dokonania sił zdolnych wyłącznie do niszczenia, polska TVN, opanowana przez orędowników ukraińskiego nacjonalizmu, nie pokazywała.

Banderowską rewoltę moralnie i politycznie wspierali goście z Polski, politycy z partii PO, PiS, Twojego Ruchu i Solidarnej Polski. Najbardziej aktywnymi gośćmi byli Paweł Kowal, Kamińska, Syryusz-Wolski, Wildstein, Buzek, Kurski. Skandalicznie zachował się Jarosław Kaczyński, człowiek deklarujący podtrzymywanie tradycji patriotycznych, stanął pod czerwono-czarnym banderowskim sztandarem i wykrzykiwał słowa, którymi pozdrawiali się banderowcy. Był to widok żenujący.

W czasie neobanderowskiej rewolucji w Polsce zapanował amok, antyrosyjską histerię graniczącą z psychozą podgrzewali eksponenci pracujący na rzecz realizowania globalnej polityki USA. Sytuację komentowali przedstawiciele mniejszości narodowych o poglądach jawnie antypolskich. Sejm podjął uchwałę o „solidarności z narodem ukraińskim”, de facto z jego szowinistycznym marginesem. Straszono inwazją rosyjską, wzywano do przekazywania broni i sprzętu wojskowego zbanderyzowanej Ukrainie wrogiej naszemu państw. Bojownicy Majdanu otwarcie głosili i nadal głoszą, że po rozprawie z Donbasem wystąpią o odzyskanie ziem okupowanych. W amoku dziennikarka Maria Stepan ubrana w czerwono-czarny strój, nawiązujący do banderowskich barw, obwieściła rozpoczęcie wojny polsko-rosyjskiej. Można było to określić jednym słowem – obłęd.

W skład wyłonionego w wyniku zamachu stanu rządu weszli aktywni działacze partii nacjonalistycznych. Na starcie zajęli się zmianą ustawy językowej. Na Ukrainie ponad 15 milionów obywateli posługuje się językiem rosyjskim a 80% rodzin ma bliskich i krewnych w Rosji. Kierunek, w jakim zmierzali zwycięscy wywołał szok na wschodniej i południowej Ukrainie. Przerażonych manifestantów wsparli robotnicy i górnicy Donbasu. Strajkujący domagali się zorganizowania referendum w sprawie statusu regionów. Samozwańczy rząd Jaceniuka uznał protestujących za terrorystów, separatystów, agentów Putina i odmówił jakichkolwiek rokowań z nimi, zarządził przeprowadzenie akcji wojskowej i milicyjnej z udziałem lotnictwa. Akcję wspierały oddziały Gwardii Narodowej pospiesznie formowane z bojowników Majdanu. Rozpoczęła się wojna domowa.

Należy przypomnieć, że w okresie międzywojennym, mimo usilnych starań nacjonalistów mieszkających na terenie IIRP, nie udało się im poszerzyć swoich wpływów na wschód od rzeki Zbrucz. Po wybuchu wojny niemiecko- radzieckiej w 1941 r. za wojskami niemieckimi na Ukrainę wyruszyły tzw. grupy pochodne obu frakcji OUN-Melnyka i Bandery.

Ich celem było tworzenie struktur państwowych, byli oni tam postrzegani jako zbrojni kolaboranci Hitlera i wrogowie narodu ukraińskiego. Minęło 70 lat i nadal są nazywani „galicyjskimi faszystami” a w Użhorodzie „galicyjską zarazą”. Nie ma zgody na zerwanie historycznych więzi z Rosją, mieszkańcy nie chcą państwa budowanego na ideologii opartej na nienawiści i nie tolerują pouczeń w jakim języku mają mówić i jakich bohaterów czcić.

Monika Śladewska
Myśl Polska, nr 41-42 (12-19.10.2014)