Moskwa światowym centrum walki w obronie rodziny?

Moskwa.jpg
W dniach 10-11 września bieżącego roku Moskwa stała się światowym centrum walki w obronie rodziny. Z inicjatywy dwóch rosyjskich fundacji: Andrieja Pierwozwanego oraz Narodowej Chwały zorganizowano w tych dniach na Kremlu, a następnie w Soborze Chrystusa Zbawiciela w Moskwiemiędzynarodowe forum na temat: „ Rodzina wielodzietna i przyszłość ludzkości”.

Pierwotnie miało ono mieć charakter kolejnego – po Madrycie i Sydney – światowego kongresu organizowanego we współpracy z wszystkimi najważniejszymi prorodzinnymi organizacjami międzynarodowymi i krajowymi, nade wszystko ze Światowym Kongresem Rodzin. Jednakże nałożone przez Zachód – pod silną presją USA – sankcje na Rosję i towarzyszące im postawy bojkotu Moskwy sprawiły, że wiele z tych organizacji wycofało się z oficjalnego uczestnictwa w moskiewskim spotkaniu i wysłało swych delegatów prywatnie.

Poważnym problemem – zwłaszcza dla amerykańskich uczestników forum – było spektakularne zaangażowanie rządu USA w propagowanie „praw” mniejszości seksualnych i małżeństw jednopłciowych. Niepokojącym sygnałem dla obradujących w Moskwie prorodzinnych działaczy było wystąpienie wiceprezydenta Stanów Zjednoczonych – Joe Bidena – na zorganizowanym w czerwcu bieżącego roku w Białym Domu spotkaniu z organizacjami działającymi na rzecz mniejszości seksualnych i małżeństw jednopłciowych – z LGBT Human Rights Forum na czele. Zapowiedział on wówczas, że prawa mniejszości seksualnych muszą być przyjęte w całym świecie – we wszystkich kulturach i tradycjach.

Z kolei towarzysząca mu na tym spotkaniu Susan Rice – doradca prezydenta Obamy do spraw bezpieczeństwa – podkreśliła, że prawa gejów są w pełnym tego słowa znaczeniu prawami człowieka. Zaangażowanie takiego mocarstwa jakim są Stany Zjednoczone w propagowanie owych praw i poparcie organizacji, które się ich domagają, było jednym z ważniejszych wyzwań dla uczestników moskiewskiego forum. Dlatego główną jego ideą stało się skonsolidowanie w skali światowej sił w obronie tradycyjnej rodziny, dla której atlantyści budują – na poziomie kulturowym, społecznym, ustawodawczym a nawet ekonomicznym – alternatywę w postaci małżeństw homoseksualnych i ich konsekwencji oraz promocji postaw manifestowanych przez środowiska LGBT. Skonsolidowanie to osiągnęło duży stopień, gdyż na moskiewskim forum udało się wypracować program obrony tradycyjnej rodziny.

Pomimo wyjątkowo nienawistnej antyrosyjskiej propagandy prowadzonej przez światowe media – również polskie – oraz polityków zachodnich nie udało się wrogom Rosji sparaliżować tego forum. Wzięło w nim udział 1500 osób stanowiących delegacje 45 krajów, spośród których najliczniej reprezentowana była Rosja, dająca przekonujące świadectwo woli walki o tradycyjną, antygenderową rodzinę, kształtowaną na wysokich wartościach etycznych i kulturowych. Delegacje te reprezentowały nie tylko organizacje działające na rzecz tradycyjnej rodziny oraz obrony życia poczętego, ale również środowiska intelektualne i polityczne, odwołujące się do wartości konserwatywnych. Pośród tych ostatnich na czoło wybijała się reprezentacja węgierska, francuska, irlandzka, włoska, grecka.

Francuską reprezentował znany eurodeputowany z ramienia Frontu Narodowego – Emeric Choprad, doradca Marine Le Pen w sprawach międzynarodowych. Wygłosił on jedno z programowych wystąpień, w którym określił rolę Rosji i Władimira Putina jako wiodącą w umocnieniu tradycyjnej rodziny. Stwierdził, że dzięki rosyjskiemu prezydentowi w narodach całego świata zrodziła się nadzieja na obronę wartości takiej rodziny. Wagę forum podniósł głos przedstawiciela Watykanu – przewodniczącego Papieskiej Rady Rodziny, arcybiskupa Vincenzo Pagli, który w formie wideokonferencjnej zwrócił się do uczestników spotkania z przesłaniem solidarności i życzeniami owocnych obrad.

Programowe wystąpienia koncentrowały się na ustaleniu istotnych dla funkcjonowania rodziny determinant społecznych, kulturowych i politycznych oraz prawnego jej zabezpieczenia. Podkreślano, iż ideałem winna stać się rodzina wielodzietna. Z kolei na religijny wymiar rodziny i jej teologiczny aspekt zwrócił uwagę patriarcha Wszechrusi Cyryl. Do zebranych zwrócił się również Władimir Putin z przesłaniem umocnienia rodziny i jej wartości oraz hasłem wielodzietnej rodziny jako normy nie tylko we współczesnej Rosji, ale również w świecie.

Zebrani podjęli szereg ważnych uchwał i postanowień. Na uwagę zasługują wszystkie – warto wymienić m..in.: koncepcję utworzenia światowego ruchu w obronie rodziny, wprowadzenia do konstytucji poszczególnych państw definicji tradycyjnej rodziny oraz małżeństwa jako związku mężczyzny i kobiety, obronę życia od momentu poczęcia do naturalnej śmierci. Z inicjatywą wprowadzenia tych zapisów do konstytucji Federacji Rosyjskiej wystąpiła na forum Natalia Jakunin – przewodnicząca rady programu „Świętość macierzyństwa”. Uczestnicy forum zwrócili się także do władz ONZ z żądaniem, aby w działaniach tej organizacji dotyczących rodziny przestrzegano 16 artykułu Deklaracji praw człowieka, zawierającego „jedyna możliwą” – jak podkreślano – definicję rodziny opartą na małżeństwie kobiety i mężczyzny. Zwrócono się także z apelem do ONZ o ogłoszenie w najbliższym czasie „Światowego Roku Rodziny”.

W samej Rosji forum zostało poprzedzone szeregiem prorodzinnych inicjatyw, w których centralną rolę odegrał program „Świętość macierzyństwa” realizowany od 2010 roku w całej Federacji Rosyjskiej. W ramach tego programu podjęto szereg zadań kulturalnych, społecznych i edukacyjnych eksponujących wyjątkowe znaczenie macierzyństwa jako kategorii antropologicznej wynikającej z naturalnej inklinacji kobiety do przekazywania życia, którego świętość jest nienaruszalna. Inicjatywy obejmowały różnego rodzaju akcje, nade wszystko edukacyjne – szkolenia, warsztaty, konferencje, konkursy. Program uzyskał poparcie władz państwowych i samorządowych i, co najważniejsze, Patriarchatu Moskiewskiego oraz niemal wszystkich grup wyznaniowych. Moskiewskie forum w sposób naturalny nawiązywało do jego idei: ukazania świętości macierzyństwa, a zarazem świętości ojcostwa, stanowiących fundament tradycyjnej rodziny.

Polska była nieobecna na moskiewskim forum. Nawet najbardziej zasłużone organizacje prorodzinne i związane z nimi różnego rodzaju instytuty i środowiska uległy obsesji antyrosyjskiej i podporządkowały jej wysokie cele swej działalności. Nieobecni byli także politycy odwołujący się do wartości konserwatywnych. Media głównego nurtu w Polsce przemilczały forum i to już nie dziwi, bo są one nie tylko demoliberalne, ale również zdecydowanie antyrosyjskie. Może jedynie dziwić fakt, że o forum nie wspomniały również te, które nazywane są katolickimi i jako takie udzielają sporo uwagi tematyce prorodzinnej i walce z genderyzmem.

Okazuje się, że samo słowo Rosja w umysłach ich redakcji posiada – podobnie jak w demoliberalnych – wyłącznie negatywną konotację. I trzeba chyba cudu, aby otworzyły się one naprawdę. Piszący w nich jak jeden mąż bronią świata przed Rosją, która mu rzekomo zagraża po każdym względem, a ponadto dąży do opanowania Polski. Występujący gościnnie na ich łamach profesorowie różnych dziedzin naukowych oraz rozmaici eksperci dwoją się i troją, aby wykazać, że jest to nadal imperium zła, jak nazwał Rosję prezydent Ronald Reagan w latach 80 ubiegłego wieku. Cytują też innych prezydentów i polityków – nie tylko amerykańskich – a także pisarzy i filozofów, którzy wypowiedzieli dziesiątki tez na temat komunizmu i bolszewizmu, umacniających definicję Reagana. Dla nich obecna Rosja to jedynie nowa „bolszewia” – i na potwierdzenie tego robią wypisy z tekstów o czasach radzieckich.

Zastanawia jedno: brak odwołań do współczesności w sferze ideologii, kultury i religii, determinujących po upadku ZSRR świadomość narodu rosyjskiego. Konsekwentna ucieczka od niewygodnych dla polskich czy polskojęzycznych mediów faktów i wydarzeń w Rosji – w tym wypadku związanych z obroną tradycyjnej rodziny – prowadzi nowe pokolenia Polaków w świat utopii czy też na manowce – a więc na pozycje, z których trudno uchwycić rzeczywiste zagrożenia i przeciwstawić się im.

Myśląc nadal kategoriami „bolszewii” jako największego zagrożenia dla Polski i świata czynimy się niezdolnymi do dialogu – nie tylko z autentycznymi, nie zaś pozornymi – obrońcami rodziny i świętości życia, ale również tracimy pozycję przedmurza chrześcijaństwa, które przesuwa się na Wschód od nas. Tracimy także orientację we współczesnym świecie i stajemy się duchową jego prowincją. Pod tym względem w samej tylko Unii już wyprzedziły nas Węgry. Czy polscy katolicy nadal nie chcą widzieć, że wyprzedza nas Rosja? Czy nadal będą głosić, że wojna z nią gwarantuje nam pomyślną przyszłość?

prof. Anna Raźny
konserwatyzm.pl
fot. patriarchat moskiewski