Po trupach ofiar do III wojny światowej?

poroszenko.jpg
Tragedia prawie 300 ofiar zestrzelonego nad Doniecką Republiką Ludową samolotu malezyjskich linii lotniczych zapewne pozostanie przedmiotem spekulacji i najrozmaitszych teorii przez długie lata. Polityczne tło wydarzenia uniemożliwi przeprowadzenie wiarygodnego śledztwa, a rodziny ofiar nie dowiedzą się, co się wydarzyło naprawdę.

Na podstawie istniejących danych, a właściwie w oparciu o analizę, choćby pobieżną, interesów poszczególnych stron toczącego się na obszarze de iure Ukrainy konfliktu o charakterze wojny domowej, można wszak już teraz sformułować pewne hipotezy, których potwierdzenie być może zobaczymy w nadchodzących dniach na arenie międzynarodowej.

Po pierwsze, wiemy, że samolot leciał inną niż jeszcze kilka dni temu trasą, nie starając się nawet ominąć strefy działań wojennych. Porównanie lotów z ostatnich dni pokazuje wyraźnie, że zazwyczaj lot ten odbywał się szlakiem położonym o kilkadziesiąt kilometrów dalej na południe.

Po drugie, wiemy, że zestrzelenie mogło nastąpić z ziemi – wyrzutniami S-300 lub „Buk”, albo z powietrza. Zaawansowanego sprzętu siły DNR raczej nie mają, podobnie jak ludzi zdolnych do jego obsługi. Myśliwce Su-25 ukraińskich sił zbrojnych regularnie latały i brały udział w działaniach wojennych, ostrzeliwując Donbas nawet w ostatnich dniach.

Po trzecie, oświadczenie prezydenta Petro Poroszenko (na zdjęciu w Słowiańsku) wskazuje na próbę umiędzynarodowienia konfliktu w obliczu kolejnych porażek sił kijowskich na froncie, m.in. zamknięcia w kotle wzdłuż granicy rosyjskiej znaczących oddziałów armii i Gwardii Narodowej.

Z tych pobieżnych informacji wyłania się obraz pewnego scenariusza. Kijowskie władze potrzebują militarnego wsparcia Amerykanów i ich satelitów. Potrzebują casus belli, argumentu, który pozwoli uzasadnić opinii publicznej państw NATO konieczność interwencji lądowej po stronie Ukrainy. Nic nie wzburza opinii publicznej tak, jak widok ciał setek cywilnych pasażerów, w tym dziesiątek dzieci. Nagłówki zachodnich mediów już w pierwszych godzinach po katastrofie krzyczały wytłuszczonymi literami „Rosjanie zestrzelili samolot pasażerski! „. Po trupach kilkuset ofiar lecących z Amsterdamu do Kuala Lumpur Poroszenko i jego mocodawcy zza oceanu prą do III wojny światowej.

Mateusz Piskorski
blog onet.pl
fot. president.gov.ua