Agentura i penetracja…

piskorski 3.jpg
…rosyjska, naturalnie. W Polsce w ogóle nie dzieje się nic złego inaczej, jak za dotknięciem rosyjskiej ręki, ręki wcielonego zła. Opuszczenie Polski przez wojska rosyjskie? Ani chybi to ukryta intryga rosyjska. Wejście Polski do UE, NATO? To przecież dawny tajny plan KGB, jeszcze z końca lat 50-tych. Agitacja za Ukrainą?

Bez wątpienia to z poduszczenia Putina. Tarcza antyrakietowa? Nie powiem, bo jeszcze mnie ABW spenetruje… I tak się kręci koło fortuny. Zupełnie jak muzyka lekka, łatwa i przyjemna. Propaganda dla troglodytów robiona przez imbecyli z dużą domieszką fanatyków. Agentura i penetracja, to dwa złowrogie słowa, które zawsze właściwie podkreślają grozę płynącą ze wschodniego siedliska zła. W tej prostej jak konstrukcja cepa wizji polityki współczesnej, naturalnie żadne służby innych krajów na nas nie wpływają, nie tworzą układów lobbujących za określonymi poczynaniami politycznymi, w ogóle nas nie penetrują. Wszystko się kończy na buzi-buzi... Można by było się z tego śmiać, gdyby nie fakt, że na naszych oczach przestaje być śmiesznie, a robi się nieprzyjemnie.

Zatrzymanie Mariusza Piskorskiego.

Początkowo nie wierzyłem. Jak to? W Polsce, która miała niechlubną tradycję przedwojennych i powojennych nieznanych sprawców, gdzie wsadzano za poglądy do Berezy i do więzień stalinowskich i późniejszych, możliwe jest coś takiego, jak zatrzymywanie człowieka nie będącego groźnym przestępcą przeciwko życiu i zdrowiu obywateli, w biały dzień, na ulicy? To w takim zachowaniu służb państwa ma się wyrażać „dobra zmiana”? To ma być ta oczekiwana „Polska dumnych Polaków”? Ale potem pomyślałem – naprawdę nie można się było tego spodziewać? Przecież stoją za tym ludzie, dla których zamach Piłsudskiego jest najwyższym wyrazem patriotyzmu, dla których Witos i Korfanty są słusznie skazanymi przestępcami, dla których przygotowywanie prowokacji przeciwko wicepremierowi własnego rządu jest czymś normalnym.

Przykre jest milczenie ludzi, którzy dotąd byli w jakimś sensie po stronie Piskorskiego (na płaszczyźnie walki z systemem i kierunkiem polityki zagranicznej państwa). Niestety, zbywające temat banały wypowiedział Janusz Korwin-Mikke, który jest przecież powszechnie oskarżany o grę na rzecz Rosji, milczą też Kukiz '15 i kolejna groteska „endecka” z Ziemkiewiczem na czele.

Sprawa Piskorskiego ukazuje też małość i miałkość całego cyrku występującego pod nazwą KOD. Test papierka lakmusowego został przez KOD totalnie oblany, co zresztą dla mnie osobiście nie jest żadnym zaskoczeniem. Wielu uczciwych ludzi chodzi na marsze KOD-u, ale wierchuszka to cyniczni gracze, którzy chcą jedynie zmienić PiS przy żłobie i potrzebują do tego kolejnych naiwnych.

A tymczasem Mateusz Piskorski siedzi w areszcie, do którego wsadzono go za poglądy, dla postrachu. Organizuje to Mariusz Kamiński, znany z ustawki przeciwko dobremu Polakowi, jakim był Andrzej Lepper. Nie trzeba się z Piskorskim zgadzać, ale trzeba, w moim najgłębszym przekonaniu, stanąć w obronie wolności słowa i przekonań. Wg starej zasady – nie zgadzam się z twoimi poglądami, ale po kres moich dni będę bronił twego prawa do ich głoszenia. Podobno słów tych wcale nie wypowiedział Wolter, ale mnie jest wszystko jedno. Zgadzam się z ich istotą.

Nie jestem przywiązany do naukowo wykoncypowanej prawicowości, ani, tym mniej, do prawicy. Mój światopogląd endecki dzieli z tzw. wartościami prawicowymi niektóre wartości i to wszystko. Z tym, co dzisiaj określa się jako polską prawicę, czyli z fanatyczną rusofobią, pod sztandarem Piłsudskiego i z etatystycznym spojrzeniem na państwo nie łączy mnie niemal nic.

Sympatycznemu prowadzącemu portal prawica.net, publikującemu moje teksty napisałem na samym początku, że ja się prawicowcem nie nazywam i do prawicowości się nie poczuwam, ale skoro Mu to nie przeszkadza, niech moje teksty zamieszcza. Zawsze fascynowała mnie nowoczesność pierwszej endecji, jej pójście pod prąd złym (o zgrozo, przez współczesnych często uważanych za uświęcone!) tradycjom, jej odrzucenie i potępienie tych złych tradycji. W tym sensie jestem również daleki od konserwatyzmu (utopijnego), o którym ostatnio znakomicie pisał prof. Wielomski.

Jestem endekiem zatwardziałym. Oficjalnie piszę tylko dla MP i na mojej stronie Jednodniówki Narodowej, wszędzie indziej moje teksty ukazują się dzięki przyjaciołom politycznym, bez mojego udziału. Nie czuję się częścią obozu politycznego odwołującego się do tradycji Solidarności, ani tym bardziej, do tradycji nieprzejednanych na emigracji. Ta pierwsza w swej zdegenerowanej formie przejęła punkt widzenia tej drugiej – kto się z nimi nie zgadza, jest zdrajcą. Jest mi naturalnie doskonale obojętne, czy ludzie dotknięci rozmaitymi obsesjami uważają mnie za zdrajcę, czy za króla Szkocji. Oczywiście do czasu, kiedy ich obsesja zaczyna przyjmować formy przymusu państwowego, a tak zaczyna być dzisiaj.

Ostatnie miesiące pokazały, że nie ma już poczucia wspólnoty, jest nienawiść i sztuczne przypisywanie ludzi do nienawidzących się obozów, które niewiele, albo wcale się nie różnią. Przyznam szczerze, że mam już dosyć ciągłego antagonizowania ludzi w Polsce, tej atmosfery zagrożenia, nienawiści, stygmatyzowania. Wielu uczciwych ludzi z jakichś powodów popiera PiS i KOD, i nie są to wszystko zdrajcy, jak chciałyby obie strony (jednak z przechyłem na stronę PiS), ale ludzie, którzy z braku wiedzy próbują odnaleźć się w świecie kreowanym przez media. Robi się coraz smutniej i nieprzyjemniej w naszym kraju. Sama świadomość tego, że ktoś może oceniać moją-twoją - P.T. Czytelniku - polskość z punktu widzenia wzorca, który sam sobie stworzył arbitralnie, jest zupełnie przygnębiający.

A amatorów jakobińskiej gorliwości nie brakuje. Oto, p. Aleksander Szycht ogłasza, że Rosja penetruje środowiska patriotyczne! P. Szycht jest osoba wielce zasłużoną dla sprawy kresowej, niestety, równocześnie dotknięty jest ciężką rusofobią. Pomijam już jego rozważania o Przesmyku Suwalskim, którym Rosja miałaby nas atakować (nie są to żarty; podobne poglądy głoszą pp. Macierewicz i Szeremietiew), ograniczę się do jego ostatniego tekstu, tego o penetracji. Główna teza p. Szychta jest taka, że jakakolwiek współpraca z Rosją, także przeciwko neobanderyzmowi, dowodzi owej penetracji i jest w istocie działaniem antypolskim. Z Rosją nie wolno współdziałać, gdyż ona czyni to wyłącznie z pobudek antypolskich, podsyca nawet polski antysemityzm(?!).

Dostało się i „Myśli Polskiej”… Na równi z Gaz. Wyb. i Gaz. Pol. A już te stalinowskie Nocne Wilki to skandal. Zdaniem Szychta motocykliści ci „wyrywanie paznokcie polskim bohaterom traktują jako „wyzwolenie”. Nadto: „prorosyjskie treści można zobaczyć coraz częściej”. Najgorsze jest jednak powstawanie prorosyjskich grup i organizacji. Tu dochodzimy do clou: „Cieszą zatrzymania ABW wśród prorosyjskiej (eufemistycznie mówiąc) partii „Zmiana”, ale martwią dwie rzeczy: Po pierwsze publiczne (!) zarzuty szpiegostwa na rzecz … Chin (Nie Rosji!). Psują one robotę prezydenta Dudy, a podłożył on podwaliny pod dobre stosunki z Chinami (Czy to na korzyść czy przeciw Rosji?)”.

Cieszą?!? Kryterium zatrzymywania ludzi ma być więc prorosyjskość, a zatem poglądy. Czyli gdyby nawet p. Piskorski szpiegował na rzecz Chin, lepiej o tym nie mówić, bo ważne, aby wrażenie wywołane jego aresztowaniem było jednoznacznie kojarzone – jesteś prorosyjski, będziesz siedział! P.Szycht chyba nie do końca przemyślał wszystkie implikacje swojego rozumowania…

Na koniec kilka słów o nowej „Endecji”.

Mieliśmy już skromnie nazywający się Ruch Narodowy, teraz mamy równie skromną Endecję. I to pod patronatem samego nowoczesnego endeka – Rafała Ziemkiewicza. Przyznaję, że ręce mi opadły. Może nie spodziewałem się cudów po wypowiedzeniu posłuszeństwa przez czterech posłów Kukiza’15 Ruchowi Narodowemu, choć już ich pierwsze oświadczenie budziło wątpliwości mówiąc z jednej strony o „narodowo-katolickich dogmatach”, z drugiej o „zaktualizowaniu programu narodowego”. Jeżeli owa aktualizacja ma wyglądać w ten sposób, że za swojego patrona uznaje się Ziemkiewicza, to wszystkiego dobrego Kolegom życzę. Przypomnijmy w telegraficznym skrócie – p. Ziemkiewicz:

- jest antyrosyjskim obsesjonatem,
- nienawidzi PRL, a usunięcie części stalinowców pochodzenia żydowskiego z Wojska Polskiego i administracji, uważa za skandal antysemicki i czystki rasistowskie, podpisując listy w tej sprawie razem z takimi ludźmi, jak B. Wildstein, Karnowscy, czy Sakiewicz (vide list przeciwko gen. Jaruzelskiemu – Rzeczpospolita 3.12.2010 r.),
- uważa, że Polska powinna iść w 1939 r. z Niemcami hitlerowskimi na Rosję (vide wstęp do słynnej książki Zychowicza).

W każdym z tych punktów w sposób jaskrawy ów nowoczesny endek idzie ostro pod prąd tak polityce endecji, jak i jej, wyrażanym w epoce i ex post, ocenom i opiniom. Nie rozumiem Kolegów i ich postępowania. Czy to chęć za wszelką cenę posiadania w osobie RAZ-a wentyla bezpieczeństwa i punktu stycznego z prawicowym establishmentem? Moim zdaniem, to ciągle obawa przed udźwignięciem myśli wschodniej ND. W każdym razie powinni sobie zdawać sprawę, że dla środowiska endeckiego p. Ziemkiewicz prędzej będzie przeszkodą niż pomocą.

Adam Śmiech
Na zdjęciu: Mateusz Piskorski w Katyniu
Myśl Polska, nr 23-24 (5-12.06.2016)