Pożegnanie z neokonserwatyzmem

trump.jpg
Od dziesięcioleci nic takiego nie słyszano od kandydata republikanów wypowiadającego się na temat polityki zagranicznej. Trump nie chce modyfikować polityki zagranicznej Partii Republikańskiej. On dąży do jej zniszczenia.

Donald Trump wygłosił wczoraj w Waszyngtonie swoje najpoważniejsze przemówienie dotyczące polityki zagranicznej [1]. Wydarzenie było zorganizowane przez Center for the National Interest, wydawcę pisma „The National Interest”, najbardziej popularnego periodyku amerykańskich realistów. Piszący na łamach „Politico” redaktor naczelny „TNI”, Jacob Heilbrunn, autor popularnej książki o historii ruchu neokonserwatynego w Stanach Zjednoczonych pt. „They Knew They Were Right: The Rise of the Neocons”, odniósł się do przemówienia Trumpa w tych słowach: „Od dziesięcioleci nic takiego nie słyszano od wypowiadającego się na temat polityki zagranicznej kandydata republikanów. Trump nie chce modyfikować polityki zagranicznej Partii Republikańskiej. On dąży do jej zniszczenia”. Z kolei Jennifer Rubin, blogerka „Washington Times” i jedna z najbardziej rozpoznawalnych twarzy amerykańskiego neokonserwatyzmu, opisała przemówienie jako „toksyczną mieszankę protekcjonizmu i izolacjonizmu”.

Co takiego więc powiedział Trump i jakie były główne punkty jego mowy? Oto one: „Po pierwsze Ameryka (America First) będzie głównym i nadrzędnym motywem mojej prezydentury”. Trump chce wyznaczyć nowe kierunki dla amerykańskiej polityki zagranicznej, które „zastąpią losowość celowością, ideologię strategią i chaos pokojem”.

Po omówieniu sukcesów Ameryki w pokonaniu nazizmu i wygranej zimnej wojnie, Trump stwierdził, że po zakończeniu wyścigu zimnowojennego „Logika została zastąpiona przez głupotę i arogancję, a to doprowadziło do kolejnych katastrof w polityce zagranicznej”.

Według Trumpa „Wszystko zaczęło się od niebezpiecznej idei, że możemy kraje, które nie miały doświadczenia, ani też nie były tym zainteresowane, przekształcić w zachodnie demokracje. Nasza polityka zagraniczna jest kompletną katastrofą. Żadnej wizji, żadnej celowości, bez kierunku, bez strategii”.

Podkreślił, że chce zatrudnić „utalentowanych ekspertów ze świeżym podejściem i praktycznymi pomysłami” zamiast ludzi, którzy co prawda posiadają bogate CV i doświadczenie, ale którzy ponoszą odpowiedzialność za długą historię nieudanej polityki i ciągłych strat wojennych. Jest to wyraźna aluzja m.in do kręgu doradców George W. Busha, w większości o proweniencji neokonserwatywnej, którzy obecnie są najbardziej krytycznie nastawieni wobec kandydatury Trumpa. „Supermocarstwo rozumie, że ostrożność i powściągliwość są oznakami siły. W przeciwieństwie do innych kandydatów, w pierwszych działaniach nie będę kierował się wojną i agresją. Nie można prowadzić polityki zagranicznej bez dyplomacji”.

Trump zidentyfikował pięć błędów obecnie prowadzonej polityki zagranicznej. Są nimi: rozciągnięte zasoby; nienaleganie na sojuszników, aby równomiernie ponosili koszty amerykańskiej protekcji; alienacja sojuszników; utrata szacunku dla Ameryki przez rywali; brak jasnych celów w polityce zagranicznej. Skutkiem prowadzonej przez duet Obama-Clinton polityki zagranicznej na Bliskim Wschodzie, oprócz destabilizacji regionu, jest intensywne prześladowanie i ludobójstwo chrześcijan. Trump zaznaczył pozytywną rolę Izraela na Bliskim Wschodzie, skrytykował umowę nuklearną z Iranem; ponadto oświadczył, że bardzo szybko doprowadzi do zniszczenia ISIS, celowo nie zdradzając militarnych aspektów; skrytykował inwazję na Irak, interwencje w Libii, Egipcie i Syrii; zauważył, że największym beneficjentem wojny w Iraku jest Iran.

Jako prezydent, Trump chce zwołać szczyt NATO, który dokona rewizji struktury wydatków na Sojusz, jak również celowości jego obecnej strategii. „Chcemy żyć w zgodzie i pokoju z Rosją i Chinami. Mamy poważne różnice z tymi dwoma narodami i musimy patrzeć na nie z otwartymi oczami. Ale nie jesteśmy skazani na bycie przeciwnikami. Powinniśmy poszukiwać wspólnej płaszczyzny na podstawie wspólnych interesów. Rosja, na przykład, również doświadczyła grozy islamskiego terroryzmu. Wierzę, że złagodzenie i poprawa naszych relacji z Rosją – z pozycji siły – są możliwe. Zdrowy rozsądek mówi, że cykl wrogości musi kiedyś się skończyć. Niektórzy mówią, że Rosjanie nie będą rozsądni. Zamierzam sam się o tym przekonać. Jeśli nie możemy zrobić dobrego interesu dla Ameryki, wstaniemy od stołu negocjacyjnego. Naszym celem jest pokój i rozwój, a nie zniszczenie i wojna. Powinniśmy skończyć z importowaniem ekstremizmu poprzez bezsensowną politykę imigracyjną”.

Tymczasowe zamknięcie granic dla islamskiej imigracji pomoże w powstrzymaniu kolejnych zamachów. Trump nie zamierza szerzyć „uniwersalnych wartości, których nie wszyscy podzielają, zamiast tego, uważa, że wzmacnianie i promowanie Cywilizacji Zachodniej i jej osiągnięć uczyni więcej dla inicjowania pozytywnych reform na świecie niż militarne interwencje”. Przez całe przemówienie przewija sie motyw oparcia polityki zagranicznej na amerykańskich interesach narodowych i na realnych względach bezpieczeństwa, czego kulminacją są jego końcowe słowa, spajające całe dotychczasowe przesłanie faworyta republikańskiego z ostatnich miesięcy: „Wielu Amerykanów musi się dziwić, dlaczego nasi politycy są bardziej zainteresowani obroną granic obcych państw niż naszych własnych. Amerykanie muszą wiedzieć, że będziemy znów ich traktować w sposób pierwszorzędny. W handlu, imigracji, polityce zagranicznej, to miejsca pracy, płace i bezpieczeństwo amerykańskiego pracobiorcy będą dla mnie priorytetem.

Jeszcze nigdy żaden kraj, który nie stawiał swoich interesów na pierwszym miejscu nie odniósł sukcesu. Zarówno nasi wrogowie, jak i przyjaciele, stawiają swoje kraje nad naszym i my, choć jednocześnie będąc uczciwymi wobec nich, musimy czynić podobnie. Nie będziemy dalej podporządkowywać tego kraju, lub jego mieszkańców, fałszywej śpiewce globalizmu. Państwo narodowe pozostaje prawdziwym fundamentem szczęścia i zgody. Jestem sceptyczny wobec międzynarodowych unii, które nas wiążą i ciągną Amerykę w dół i nigdy nie wprowadzę jej w jakiekolwiek porozumienie, które zmniejszy naszą zdolność kontrolowania własnych spraw. NAFTA, na przykład, okazała się całkowitą katastrofą dla Ameryki i opróżniła nasze stany z przemysłu i miejsc pracy. Nigdy więcej. Będzie się działo na odwrót. Zachowamy nasze miejsca pracy i sprowadzimy nowe. Będą konsekwencje dla firm, które opuszczają Stany Zjednoczone, aby następnie je wyzyskiwać.

W administracji Trumpa, już nigdy żaden amerykański obywatel nie odczuje, że jego potrzeby zajmują drugie miejsce wobec potrzeb obywateli obcych krajów. Będę patrzył na świat przez pryzmat amerykańskich interesów. Będę największym obrońcą Ameryki i jej najbardziej lojalnym orędownikiem. Nie będziemy przepraszać za to, że znów staniemy się wielcy, lecz na nowo weźmiemy w objęcia unikatowe dziedzictwo, które sprawia, że jesteśmy tym, kim jesteśmy. Świat jest bardziej spokojny i bardziej zamożny, gdy Ameryka jest najsilniejsza. Ameryka nieustannie będzie odgrywać rolę czyniącego pokój. Zawsze będziemy pomagać w ratowaniu życia, zaiste, całej ludzkości. Ale żeby odgrywać tę rolę, Ameryka musi na nowo stać się wielka. Jeśli to uczynimy, być może to stulecie będzie najbardziej spokojne i zamożne w historii”.

Michał Krupa
Powyższe tłumaczenia fragmentów wystąpienia są mojego autorstwa.
[1] https://www.donaldjtrump.com/press-releases/donald...
za: konserwatyzm.pl

Dzial: