Trump jest naszą ostatnią szansą

trump 4a.jpg
Oczywiście, popieram Putina i Orbana. Postrzegam ich jako rozważnych mężów stanu w porównaniu z takimi katastrofami jak Merkel. Zapewne nie żywią nienawiści do własnych narodów, jak nasi przywódcy. Istnieją jednak pewne problemy. Zarówno Putin jak i Orban przywiązani są do tego małostkowego nacjonalizmu, który może być bardzo destrukcyjny w sytuacji kryzysu w skali cywilizacyjnej.

Trudno będzie utworzyć wspólny front przeciwko destrukcji Zachodu, gdy Putin wzbudza strach we Wschodniej Europie. Zapewne, gdybym był Polakiem, albo Litwinem lub Finem, miałbym inne odczucia wobec Rosji. Rozumiem, dlaczego Putin postępuje, tak jak postępuje. Przebywałem nawet w Doniecku i przeprowadziłem wywiad z prorosyjskimi bojownikami. Lecz trzeba zauważyć, że kolejny konflikt w Europie byłby ostatecznym gwoździem do trumny dla naszej cywilizacji. Mając to na względzie, uważam, że większość winy za powstałe napięcia leży po stronie rządu Stanów Zjednoczonych. Putin wykazał się wielką powściągliwością po zestrzeleniu rosyjskiego bombowca przez Turcję.

Istnieje tendencja wśród amerykańskich konserwatystów do określania ich obu – Putina i Orbana – mianem „niedemokratycznych" czy nawet „zbirów". Proszę jednak zrozumieć, że amerykańscy konserwatyści nie są świadomi, jaka polityczna presja istnieje w zachodniej Europie, gdzie nie ma prawa do wolności słowa. Mamy również do czynienia z tendencją obkładania normatywnymi pojęciami wszelkich konfliktów na polu polityki zagranicznej. Rosja więc rzekomo nie może nam się przeciwstawiać li tylko z powodu różnicy interesów, lecz dlatego, że Putin jest „dyktatorem" i „bandytą".

Uważam, że na wiele sposobów, Węgry i Rosja są bardziej wolne niż Stany Zjednoczone. W obu krajach można określić polityczne centrum grawitacji. Można bardziej otwarcie dyskutować nt. istotnych kwestii, bez groźby bycia zwolnionym z pracy lub fizycznie zaatakowanym. Te kraje nie są sterowane przez sojusz nadzorującej władzy, lewicowych grup litygacyjnego nacisku i histeryzujących mediów. Wolałbym być rządzony przez jednego „autorytarystę”, który może zostać zastąpiony, niż przez system, który wydaje się trzymać władzę, niezależnie od tego kto jest w Kongresie czy w Białym Domu.

Powiem jeszcze, że my, amerykańscy prawicowcy, zazdrościmy Polsce tak bardzo! W imię wszystkiego, co święte, nie pozwólcie im zrobić z Polski tego, co zrobili z nami. Donald J. Trump może być naszą ostatnią szansą. I szczerze wierzę, że jeśli nie on, to nikt.

James Kirkpatrick, konserwatywny publicysta
Za: Opcja na Prawo, nr 1 (142)

Dzial: