Na ratunek Michnikowi

mateusz pis.jpg
Jazgot liberalno-banksterskich elit przeciwko poszczególnym działaniom prowadzonym przez Prawo i Sprawiedliwość sprawia, że opozycyjność wobec ugrupowania Jarosława Kaczyńskiego może zostać medialnie zmonopolizowana przez beneficjentów tzw. transformacji systemowej, zadowolonych i sytych przedstawicieli świata finansjery i środowiska tych, którzy doprowadzili Polskę do poziomu obszaru kapitalizmu peryferyjnego.

Niebezpieczeństwo tej sytuacji obrazuje chocholi taniec, który koncesjonowana przez kapitał pseudolewica (Zjednoczona Lewica, Razem i wszelkie mutacje trzeciodrogowej socjaldemokracji), podjęła z partią Ryszarda Petru i resztkami Platformy Obywatelskiej. W tańcu tym nie chodzi o sprzeciw wobec realnie istniejących potencjalnych niebezpieczeństw związanych z rządami PiS, lecz wyłącznie o obronę szeregu posad, przywilejów i korzyści posiadanych od lat przez warszawskie salony.

Medialnym protektorem, a niekiedy i inspiratorem, tej fali świętego oburzenia jest „Gazeta Wyborcza” i inne media kontrolowane przez holding Agora. Wśród udziałowców samego holdingu znajdziemy, obok szeregu korporacji zagranicznych, przede wszystkim funduszy emerytalnych, również OFE PZU Złota Jesień, należący do częściowo kontrolowanego przez Skarb Państwa PZU. Oznacza to, że inwestycji w gazetę Adama Michnika dokonało pośrednio w 2012 roku Państwo Polskie, wówczas zarządzane przez Platformę Obywatelską.

Konsekwencja ludzi Kaczyńskiego w przejmowaniu kolejnych aktywów publicznych powinna zatem objąć również wyzbycie się jakichkolwiek udziałów w spółce wydającej dziennik w sposób otwarty wspierający działania mające zahamować proces reformistyczny realizowany przez PiS. Zaznaczam przy tym, że uważam proces ten za częściowo słuszny, gdy chodzi o formę, lecz potencjalnie niebezpieczny, gdy chodzi o jego możliwą treść. Próby ograniczenia niemocy państwa względem zbytnio rozbudowanych prerogatyw korporacji i elit prawniczych, czy poddania bezpośredniej kontroli rządowej mediów publicznych są bez wątpienia warte poparcia.

Niestety, instrumenty te w ręku polityków Prawa i Sprawiedliwości mogą posłużyć realizacji celów z punktu widzenia interesów państwa niebezpiecznych, jak np. dalszemu pogarszaniu naszych i tak fatalnych relacji z krajami sąsiednimi, czy narzucania nowej polityki historycznej przez obecnie rządzących. Nie zmienia to jednak faktu, że w przypadku przejęcia władzy w kolejnych wyborach przez formację polityczną definiującą w sposób niezależny polską rację stanu, ruchy i decyzje podejmowane dziś przez formację Jarosława Kaczyńskiego mogą się okazać bardzo pomocne. I dlatego, co do generalnej filozofii zakresu kompetencji państwa, z obecnym rządem i większością parlamentarną trudno się nie zgodzić.

W najbliższych dniach w kilku miastach Polski, z inicjatywy ZMIANY, odbędą się happeningi mające na celu symboliczną zbiórkę wsparcia dla „bojowników o wolność i demokrację” z „Gazety Wyborczej”. Ci ostatni skarżą się bowiem, że ich kondycja finansowa ulega systematycznemu pogorszeniu, przez co ich wynagrodzenia i apanaże za szczytną misję doprowadzenia do władzy „nowoczesnych” banksterów do władzy nie pozwalają na dotychczasowe wystawne życie. Bądźmy litościwi dla opłacanych zbyt skromnie przez Agorę propagandzistów bohatersko walczących o podstawowe prawa nas wszystkich. Oddajmy ostatni wdowi grosz na dobre kolacje i smacznego ponoworocznego szampana dla tuzów dziennikarstwa od Adama Michnika. Bez nich przecież trudno wyobrazić sobie, kto będzie stał na straży wolności słowa dla bogatych, sytych i zadowolonych i ostrzegał przed krwiożerczymi masami żądnymi sprawiedliwości społecznej.

Mateusz Piskorski
blog