Pożegnanie Józefa Wójcika

wojscik ksiadz.jpg
Był piękny, słoneczny poranek 5 grudnia, gdy przed kościołem pw. Św. Dominika w Warszawie gromadzili się ludzie z wieńcami i kwiatami. Kościół wypełniło blisko dwieście osób. W większości byli działacze i pracownicy Stowarzyszenia PAX, którzy przyszli wraz z rodzinami, by pożegnać wybitnego działacza i polityka PAX-u – Józefa Wójcika.

Wśród nich rodzina – Bolesława Piaseckiego, z którym śp. J. Wójcik był związany nie tylko politycznie, ale i osobiście. Mszę św., za duszę śp. J. Wójcika oraz egzekwie odprawił o. Robert Drużkowski, dominikanin, przyjaciel, spowiednik i opiekun duchowy Zmarłego. W homilii w serdecznych słowach mówił o Jego głębokiej wierze, praktykach religijnych i przyjacielskich rozmowach, jakie prowadzili, w tym o Kościele i Polsce. Ze wzruszeniem przypomniał, że gdy zdrowie już nie pozwalało Mu iść samodzielnie, aby przyjąć Komunię św., prowadziła Go córka Małgorzata, która opiekowała się chorym już ojcem. Za tę troskę o. Robert publicznie wyraził jej wdzięczność.
Śp. Józef Wójcik został pochowany na cmentarzu w Pyrach w grobie rodzinnym. Żegnały go modlitwy i kwiaty. Ja pożegnam dodatkowo tym krótkim tekstem.

***

Kim był Zmarły? Absolwent filologii polskiej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego podjął pracę w oddziale „Słowa Powszechnego” w Kielcach. Przeszedłszy do Centrali PAX-u, rozpoczął pracę w aparacie organizacyjnym. Szybko osiągnął szczebel członka Prezydium Zarządu Głównego PAX, sprawując nadzór nad pracą ideowo-polityczną Stowarzyszenia i szkoleniem. W latach 1979–1981 był dyrektorem Instytutu Wydawniczego „PAX”, a w okresie 1982 – 1989 redaktorem naczelnym „Słowa Powszechnego”. Został również wybrany wiceprzewodniczącym Zarządu Głównego Stowarzyszenia, którą to funkcję sprawował od 1986 do1989 r. Od 1989r. był dyrektorem Centrali Handlowej „Veritas” (jednej z jednostek gospodarczych PAX) W latach 1986 –1989 członek Ogólnopolskiego Komitetu Grunwaldzkiego. W 1985 został posłem na Sejm PRL IX kadencji. Pracował w Komisjach Kultury oraz Spraw Zagranicznych. Ponownie wybrany do Sejmu w 1989, działał w Komisjach Samorządu Terytorialnego oraz Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych. Odznaczony m.in. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski i
Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Był również laureatem (w 1966 r.) fundowanej przez PAX Nagrody im. Włodzimierza Pietrzaka.

Jego dorobek publicystyczny obejmuje wiele artykułów zamieszczonych w periodykach papowskich, a z wydawnictw książkowych:: ”Spór o postawę” (1968,1969), „Ciągłość i rozwój” (1972), „Materiały do historii Ruchu Społecznie-Postępowego Pax” (na prawach rękopisu, 1978), „40 lat ze „Słowem” (redakcja książki, 1987).

Józefa Wójcika poznałem w latach 60., gdy – jeszcze jako student – pełniłem funkcję kierownika Wojewódzkiego Ośrodka Szkolenia Kadr. – WOSK. (WOSK-i stanowiły przybudówkę młodzieżową PAX-u). Ta znajomość, a następnie wzajemna sympatia i zaufanie, przetrwała kilkadziesiąt lat, czyli do Jego śmierci. Zarówno wówczas, jak i wtedy, gdy pracowałem już etatowo w PAX-ie, stał się moim pierwszym preceptorem, wyjaśniającym wtedy dla mnie niełatwe światopoglądowe i ideowe założenia oraz postulaty programowe Stowarzyszenia. Z rozmów, jak i wygłaszanych przez Niego referatów, przebijał autentyczny patriotyzm polski oraz ideowość. Nie stanowiło tajemnicy, że jest bliskim i zaufanym współpracownikiem Bolesława Piaseckiego oraz nierzadkim gościem w jego domu. Nigdy jednak nie chwalił się tą zażyłością ani nie używał jako argumentu, podejmując takie czy inne decyzje.

Cechował Go wielka pracowitość, której owocem są zarówno autoryzowane jak i nieautoryzowane (wewnętrzne dokumenty ideowopolityczne PAX-u) opracowania. Gdy rozpoczął się proces likwidacji PAX-u, zarówno od wewnątrz jak i z zewnątrz, stanął w obronie dorobku i godności Stowarzyszenia, płacąc za to wysoką cenę. Zachowanie stanowisk czy wpływów za oportunistyczne podporządkowanie się likwidatorom nigdy u Niego nie wchodziło w grę.

Pracowników swojego pionu nie traktował jako podwładnych, ale jako współpracowników i kolegów z tej samej organizacji. Zawsze można było zwrócić się do Niego również w sprawach osobistych. Kiedy przeszedłem do Centrali PAX-u i stał się moim bezpośrednim przełożonym. Na samym początku tej pracy, ciężko zachorował mój samotny Ojciec, który wymagał opieki. Tak się złożyło, że tylko ja z rodziny mogłem podjąć tę opiekę. Zakłopotany poszedłem do Wójcika, prosząc go o bezpłatny urlop i jednocześnie tłumacząc, że dość ważnej sprawy leżącej w moich kompetencjach nie będę mógł załatwić w terminie.

Józek spojrzał na mnie spod okularów i spytał, co dolega mojemu ojcu. Gdy odpowiedziałem, rzekł: „Nie opowiadaj mi głupstw o bezpłatnym urlopie. A w ogóle, co ty tu jeszcze robisz, zamiast jechać do ojca. Jak będziesz potrzebował pomocy, dzwoń do mnie. Kiedy ojciec wyzdrowieje, wrócisz do pracy”. Takie zdarzenia zapamiętuje się na całe życie.

Przeszedłszy na emeryturę cały czas żył sprawami polskimi. Żywo się interesował naszym życiem publicznym, dokładnie obserwował scenę polityczną, dużo czytał, w tym „Myśl Polską”, której był admiratorem. Coraz bardziej bolał nad upadkiem naszego kraju oraz frymarczeniem Polską. Wszystko to przeżywał, jako Polak, patriota i człowiek ideowy.
Czas robił swoje. Mimo troskliwej opieki, słabł coraz bardziej. Czując zbliżający się koniec przyjął Ostatnie Namaszczenie.
Odszedł od nas Polak i katolik, ideowiec i patriota. A tych jest coraz mniej …
Zbigniew Lipiński

Józef Wójcik – in memoriam

Wiadomość o Jego zgonie nie była dla przyjaciół i znajomych zaskoczeniem. Od pewnego czasu gasł w oczach, ostatni raz widziałem Go na spotkaniu poświęconym 100. rocznicy urodzin Bolesława Piaseckiego. Siedział w pierwszym rzędzie, ale nie zabrał głosu, był jakby nieobecny. Jego odejście to symboliczny koniec pokolenia PAX-u, tego które po wojnie zaangażowało się w działalność tej organizacji, nie mając przeszłości przedwojennej i wojennej.

Było to pokolenie KUL-u. Józef Wójcik był wszakże dobrym przykładem harmonijnego współdziałania tego nowego, powojennego pokolenia ze „starą gwardią”. Nie jest przypadkiem, że był przez całe lata jednym z najbliższych wspołpracowników Bolesława Piaseckiego i Zygmunta Przetakiewicza. W przeciwieństwie do wielu innych, którzy przy pierwszej okazji szukali swojego miejsca poza PAX-em, bądź przechodzili do opozycji wobec Piaseckiego – Wójcik do końca był konsekwentny – nigdy nie przyszyło mu na myśl, że mógłby stanąć przeciwko założycielowi PAX-u. Nie był to przejaw jakiegoś oportunizmu czy braku odwagi, tylko przekonań. Józef Wójcik był człowiekiem myślącym samodzielnie, nieraz miał inne zdanie niż kierownictwo, był krytyczny, nie był typem działacza, który latami nie ma zdania, a przy pierwszym potknięciu nagle staje się bardzo radykalny. Takie postawy Wójick piętnował i odrzucał. Dlatego jako jeden z pierwszych sprzeciwił się Ryszardowi Reiffowi, który walcząc o kierownictwo PAX-u po śmierci Bolesława Piaseckiego przedstawiał się jako wierny uczeń przewodniczącego, a tuż po wygranej zakazał wydania jego artykułów.
Z Józefem Wójcikiem zetknąłem się po raz pierwszy w „Słowie Powszechnym” w drugiej połowie lat 80. Był wtedy naczelnym tego dziennika. Zacząłem pisać artykuły o Narodowej Demokracji i o Dmowskim. Wójcik przekształcił wtedy to zasłużone pismo w gazetę jednoznacznie narodową. Były to piękne czasy, kiedy cenzura pozwalała już na wiele, a my przywracaliśmy pamięć o obozie narodowym. Drugi ważny epizod jaki chciałbym wspomnieć, miał miejsce w 2006 roku. Po śmierci Zygmunta Przetakiewicza Wójcik przejął z Jego rąk legendarny sztandar Stronnictwa Narodowego powiatu łomżyńskiego z 1937 roku, którym podczas pogrzebu przykryta była trumna z ciałem Romana Dmowskiego. Podczas doniosłej uroczystości w Muzeum Niepodległości Józef Wójcik przekazał sztandar do jego zbiorów, zamykając symbolicznie tę sztafetę narodową, od nieznanego księdza z Podlasia, który przechował sztandar, poprzez Bolesława Piaseckiego i Zygmunta Przetakiewicza.
Józef Wójcik pozostawił po sobie bezcenne źródło historyczne – dziennik prowadzony w latach 1976-1982. Jest on sukcesywnie drukowany w kolejnych tomach „Archiwum Narodowej Demokracji”. Szkoda, że Autor nie doczekał końca jego publikacji, ostatni trzeci odcinek ukaże się na początku 2016 roku.
A tymczasem – żegnaj Przyjacielu.

Jan Engelgard
Myśl Polska, nr 51-52 (20-27.12.2015)

Dzial: