Putin o suwerenności i nieingerencji

valdai 5.jpg
Bez rewelacji obeszło się tym razem w tradycyjnym wystąpieniu Władimira Putina na dorocznym zebraniu Dyskusyjnego Klubu „Wałdaj”, które odbyło się w Soczi w dniach 19-22 października. Zwracał uwagę pojednawczy wobec Zachodu ton wypowiedzi prezydenta Rosji, choć generalnie potwierdził on linię polityczną zmierzająca do umocnienia suwerennej pozycji Moskwy w polityce światowej i do budowy wielobiegunowego świata.

Ten łagodny ton narzucał poniekąd sam temat tegorocznych debat z udziałem ekspertów i politologów z 30. krajów: „Wojna i pokój - człowiek, państwo i zagrożenie wielkiego konfliktu w XXI wieku”. Prezydent Rosji nawiązał do postaci znanego z pacyfistycznych poglądów Lwa Tołstoja: „W swojej wielkiej powieści „Wojna i pokój” nazwał on wojnę wydarzeniem przeciwnym ludzkiemu rozumowi i ludzkiej naturze, a pokój uważał za błogosławieństwo”. Sam również zaprezentował się w roli orędownika pokojowych metod rozstrzygania sporów w konfliktach między państwami. „Rzeczywiście, pokój, pokojowe życie były i pozostają ideałem ludzkości” - stwierdził.

Sojusznicy czy wasale?

Tocząc rozważania wokół tego tematu Putin potwierdził swoje konserwatywne podejście do zagadnienia stosunków międzynarodowych. Podkreślił, że podstawą pokojowych okresów w światowej historii była równowaga sił między mocarstwami. Trudno w tym nie dostrzec równocześnie aluzji do koncepcji wielobiegunowości. „Próby narzucenia wszelkimi środkami modelu jednostronnej dominacji, jak już nieraz o tym mówiłem, przywiodły do rozregulowania systemu prawa międzynarodowego i globalnych regulacji. A to oznacza, że istnieje zagrożenie, iż konkurencja – polityczna, ekonomiczna, militarna – może wymknąć się spod kontroli” – przestrzegał.

W słowach tych zawarta była oczywiście sugestia, że winę za powstanie tych zagrożeń ponoszą Stany Zjednoczone, jednak prezydent Rosji akcentował wolę porozumienia z tym supermocarstwem. „Najważniejsze, żeby postrzegać się nawzajem jako sojuszników we wspólnej walce, postępować godnie i otwarcie. (…) Jestem przekonany, że doświadczenie, jakiego nabraliśmy i w ogóle obecna sytuacja pozwolą nam w końcu dokonać prawidłowego wyboru – wyboru w stronę współpracy, wzajemnego poszanowania i zaufania, wyboru na rzecz pokoju” - postulował w kontekście walki z Państwem Islamskim w Syrii.

Jednak zdecydowanie cieplej niż o USA wspominał o perspektywach współpracy z Niemcami i Francją, szczególnie wobec konieczności uregulowania sytuacji na Ukrainie. Z zadowoleniem skonstatował, że Angela Merkel i François Hollande, choć popierają obecne władze w Kijowie, to „zadowalająco obiektywnie oceniają sytuację” i rozumieją, że „problemy, które tam zaistniały nie składają się tylko z dwóch kolorów – białego i czarnego, wszystko jest bardziej złożone”. Rosyjski prezydent wystąpił wręcz jako obrońca interesów ekonomicznych Francji i Niemiec w związku z faktem, że przedsiębiorstwa z tych krajów padają ofiarą szykan ze strony USA z powodu łamania sankcji nałożonych przez Waszyngton na Moskwę. „Tylko w ubiegłym roku na jeden z francuskich banków została nałożona kara prawie 9 miliardów dolarów. Toyota zapłaciła 1,2 miliarda dolarów, niemiecki Commerzbank podpisał porozumienie o wpłacie do amerykańskiego budżetu 1,7 miliarda dolarów, itd.” – przytaczał dane.

valdai 3.jpg

W tym kontekście relacje pomiędzy USA za Zachodnią Europą określił Putin jako stosunek lenny: „Tak postępują z sojusznikami? Nie, tak postępują z wasalami, którzy ośmielili się działać wedle własnego uznania – karzą ich za złe postępki”. Poczynił także wyraźną aluzję do planów narzucenia Unii Europejskiej „niemal na zasadzie konspiracji” kontrowersyjnego porozumienia Transatlantyckie Partnerstwo w dziedzinie Handlu i Inwestycji (TTIP), którego celem jest według niego uzyskanie przez USA „jeszcze większej renty ze swojej dominacji i rozprzestrzeniania swoich standardów regulacji ekonomicznych, handlowych i technologicznych”.

Zasada suwerenności i nieingerencji

Hegemonicznym praktykom USA Władimir Putin przeciwstawia zasadę suwerenności państw narodowych i nieingerencji w ich wewnętrzne sprawy. Złośliwie zauważył w związku z tym, że choć Rosja uważa konstytucję USA za niedemokratyczną, to przecież nie będzie dążyła do jej zmiany („Wszyscy dobrze wiedzą, że dwukrotnie w historii USA do władzy dochodził prezydent, który był wybrany przez większość elektorów, za którą stała mniejszość wyborców. To jest demokratyczne? Nie. Demokracja to władza ludu, większości ludu”). Zasady nieingerencji bronił Putin szczególnie w odniesieniu do sytuacji w Syrii, podkreślając, że o tym czy prezydent Baszszar al-Asad ma odejść ze swojego stanowiska „może rozstrzygnąć tylko sam naród syryjski”. Mówiąc o sytuacji w Syrii zwrócił także uwagę na rozbieżne cele Rosji i USA na tym odcinku: „Celem USA jest pozbyć się Assada. Naszym celem jest pokonanie terroryzmu, walka z terrorem i pomoc dla prezydenta Assada, aby odniósł zwycięstwo nad terroryzmem”.

Najbardziej ostre słowa pod adresem Waszyngtonu padły w kontekście Iranu, którego oficjalny przedstawiciel – spiker parlamentu Ali Laridżani – był jednym z gości debaty. Putin zwrócił tu uwagę na dwulicowość Waszyngtonu, który kontynuuje prace nad tarczą antyrakietową, mimo rozwiązania irańskiego problemu jądrowego. „To znaczy, że kiedy spieraliśmy się z naszymi amerykańskimi partnerami mieliśmy rację. Próbowali po prostu kolejny raz wprowadzić nas w błąd. A mówiąc wprost – oszukiwali. Rzecz nie w hipotetycznym irańskim zagrożeniu jądrowym, którego nigdy nie było. Rzecz w próbie zniszczenia strategicznej równowagi, zmiany układu sił na swoją korzyść. W takim kierunku, żeby nie tylko dominować, a mieć możliwość dyktowania swojej woli wszystkim: i swoim geopolitycznym konkurentom, ale myślę, że i swoim sojusznikom. To nadzwyczaj niebezpieczny scenariusz rozwoju sytuacji, włączając w moim przekonaniu również same Stany Zjednoczone” – przekonywał.

valdai 4.jpg

Charakterystyczne, że stosunkowo niewiele miejsca poświęcił tym razem rosyjski przywódca problemowi ukraińskiemu. To kolejne potwierdzenie, że sytuacja tam stopniowo się uspokaja i Ukraina schodzi z listy gorących tematów w polityce międzynarodowej. Warto jednak zauważyć, że prezydent Rosji powtórzył swoje fundamentalne stanowisko, iż Rosję i Ukrainę łączą szczególne relacje. „Stanowisko Rosji nie polega na tym, że my walczymy przeciwko wyborowi dokonanemu przez naród ukraiński. My uznajemy każdy wybór Ukrainy, to dla nas bratni kraj, bratni naród, ja w ogóle nie czynię różnicy między Rosjanami a Ukraińcami. Ale jesteśmy przeciwni takiej formie zmiany władzy jak zamach stanu. Jest to złe rozwiązanie gdziekolwiek na świecie nie miałoby miejsca, a na przestrzeni postradzieckiej jest absolutnie nie do przyjęcia” – wyjaśniał.

Rosja światowym liderem

Bardzo ciekawy był wątek wystąpienia Władimira Putina poświęcony problematyce wewnętrznej. Przede wszystkim prezydent Rosji przekonany jest, że jego kraj może stać się jednym ze światowych liderów, co wynika z wielu jego atutów. Jako jeden z najważniejszych rosyjski przywódca wymienił wysoki poziom wykształcenia ludności i rozwój nauki, a także wielonarodowość Rosji. Ocenia, że na drodze ku temu celowi nie staną na przeszkodzie amerykańskie sankcje, które nie przyniosły znaczących strat gospodarce rosyjskiej i nie naruszyły strategicznych rezerw finansowych państwa.

Za większy problem uważa Putin obniżkę cen na surowce energetyczne, ale Rosja zmniejsza swoje uzależnienie od ich eksportu. Podkreślił, że udział sektora naftowo-gazowego w rosyjskim PKB zmniejszył się w ciągu ostatnich pięciu lat z 14 do 9 procent, co stanowi dużą różnicę wobec 45-procentowego udziału w przypadku Arabii Saudyjskiej i 30-procentowego w Wenezueli. Troską napawa prezydenta Putina fakt, że z powodu kryzysu spadły płace realne Rosjan, jednak rząd zamierza zrekompensować to poprzez wzrost świadczeń społecznych, zaś płace wkrótce powinny wrócić do poprzedniego poziomu.

Ton wystąpienia rosyjskiego lidera świadczy o jego silnym przekonaniu o rosnącej potędze Rosji, czego przejawem jest udana operacja militarna w Syrii, ale także o pewności siebie wynikającej z własnej mocnej pozycji politycznej. Właśnie w trakcie trwania obrad Klubu Wałdajskiego ośrodek badania opinii publicznej WCIOM poinformował, że poparcie społeczne dla prezydenta osiągnęło rekordowy poziom 89,9 procent.

Jacek C. Kamiński
Pełny tekst wystąpienia Władimira Putina: http://kremlin.ru/events/president/news/50548
fot. kremlin.ru

Dzial: