Wartość tradycji

maria.jpg
Demokracja była aprobowana w starożytności pod warunkiem, że mądrzejsi nie będą podlegać głupszym. Znane są i aktualne nadal argumenty Sokratesa podważające sensowność opierania władzy politycznej o wybory. Sposób rozumienia demokracji zmieniał się wraz z upływem wieków. Jej iluzoryczną wartość wykazano ostatnio, lekceważąc milion podpisów zebranych pod wnioskiem w sprawie referendum edukacyjnego. Faktycznie rządzący nie liczą się u nas z poglądami obywateli, którym mają służyć.

Nie każdy system polityczny i społeczny oraz gospodarczy daje się reformować. Zdarza się, że radykalne zmiany stają się niezbędne. Nieoczekiwanie znaleźliśmy się w warunkach gospodarki neoliberalnej. Mimo kryzysu finansowego, do którego ta gospodarka doprowadziła – inne rozwiązania ekonomiczne ocenia się u nas jako wyraz niechęci do postępu i nowoczesności. Żaden z poglądów nie został tak ośmieszony, jak żądanie Andrzeja Leppera: „Balcerowicz musi odejść!”. Nadal toczy się proces prywatyzacji oraz reprywatyzacji.

Niszczona u nas własność spółdzielcza rozwija cenne właściwości w człowieku: życzliwość, zdolność do współdziałania, niesienie pomocy słabszemu, wrażliwość, altruizm. Wytwarza poczucie braterstwa z innymi ludźmi. Nadal aktualne są teorie spółdzielczości, które tworzyli w pierwszej połowie XX wieku na przykład Jan Wolski, Maria Orsetti, a przede wszystkim Edward Abramowski. Nie ceni się także obecnie własności państwowej. Zgodnie z doktryną neoliberalizmu gospodarczego, państwo ma się jej pozbywać.

W encyklice „Pacem In Terris” włoskiego papieża Jana XXIII podkreślona została zgodność wszelkich form własności z prawem naturalnym. Wiąże się to harmonijnie z poglądami tych neotomistów, którzy pisali, że z prawa naturalnego wynika prawo do korzystania przez każdego człowieka z dóbr materialnych.

Wprowadzili więc korektę poglądów św. Tomasza z Akwinu, wskazującego własność prywatną jako wynikającą z podstawowej zasady prawa naturalnego. Chciwość tzw. inwestorów bankowych doprowadziła do kryzysu ekonomicznego. Dziś można już mówić o załamaniu gospodarki neoliberalnej. A konsekwencje tego kryzysu spadają na społeczeństwo; pomoc bankom okazały poszczególne państwa, dając im pieniądze z budżetu, czyli pieniądze podatników.

Zastanawiające jest, że społeczeństwo przyjęło spokojnie tę nagrodę dla banków, które są drapieżne, agresywne, spotykają się z egoizmem i lekkomyślnością. Absurd tej sytuacji – godzącej w społeczeństwo – polega na tym, że neoliberalizm kwestionuje i likwiduje własność państwową, a jednak ona okazała się przydatna dla tych, którzy podważają tę własność. Kryzys i narastająca bieda nie wyrywa społeczeństwa z apatii i nie wywołuje sprzeciwu ze strony intelektualistów i artystów. Nie wyraża się także u nas w debatach publicznych wątpliwości wobec gospodarki neoliberalnej. A prowadzi ona do uzależnienia gospodarki narodowej od zachodnich koncernów. Prowadzi do wojen określanych często misjami pokojowymi. Przynoszą one korzyści korporacjom zbrojeniowym i farmaceutycznym.

Gospodarka neoliberalna wywołuje niepokojące zmiany w psychice człowieka. Naczelną wartością staje się zysk oraz uprawnienie do tego, by jedni bogacili się kosztem drugich. Neoliberalizm ekonomiczny prowadzi do upadku znaczenia wyższych wartości, czyli ideałów. Zanika bezinteresowność i lojalność. Głęboko niepokojący jest także zanik uczuć patriotycznych, bowiem ojczyzną staje się miejsce, w którym można zarobić na chleb.

Zamiast oczekiwanego buntu znękanego niedostatkiem społeczeństwa – narasta u nas bierność potęgowana przez lęk. Dotyczy on przede wszystkim możliwej utraty pracy. Światowy kryzys powinien był doprowadzić do reform i zachwiać wiarą we własność prywatną jako rzekomo najwłaściwszą.

Bunt nie doszedł do głosu, mimo że nagradzani są ci, którzy odpowiadają za biedę i niedostatek. Znany jest fakt wystawnego przyjęcia w Austrii, które zostało wydane przez bankierów w drogim lokalu za pieniądze uzyskane z budżetu. Zespolenie bankierów i koncernów ze światem polityków niepokojąco umacnia liberalizm ekonomiczny. Państwo nazywane demokratycznym staje się policyjne, by tłumić przejawy możliwego niezadowolenia. Obezwładniający wpływ mają media manipulujące świadomością społeczeństwa. Nie ma więc protestów, mimo że pomoc należała się oszukanemu społeczeństwu przez banki a nie bankom.

Osobami uprzywilejowanymi w epoce neoliberalizmu są osoby bogate, aczkolwiek stopień zamożności nie jest wyrazem wartości człowieka. Osoby bogate mają szczególne gwarancje bezpieczeństwa. Mieszkają w osiedlach otoczonych murem i strzeżonych przez ochronę. Kryterium materialne prowadzi nawet do zróżnicowania w więzieniach. Bogaty więzień, niezależnie od źródła swego majątku, ma na przykład środki pozwalające opuścić areszt poprzez wniesienie kaucji. Wartość człowieka uległa dehumanizacji, skoro używa się określeń: kapitał ludzki, kapitał społeczny, czy świadczeniobiorca – zamiast pacjent. Zakaz bezpłatnych badań powyżej któregoś roku życia jest wyrazem uznawania ludzi za niepotrzebnych, o ile są w tzw. wieku poprodukcyjnym.

Ceniąc młodość kalendarzową i zarazem wiedzę specjalistyczną, degradacji uległa wartość mądrości. Jest ona zespolona z wiekiem sędziwym. Nie znaczy to oczywiście, że każdy sędziwy człowiek jest mądry, ale mądrość wymaga niewątpliwie lat doświadczeń, obserwacji i przemyśleń. Sprzeczny z wartością człowieka jest pogląd zespolony z neoliberalizmem o nadrzędnej roli rynku. To on ma wymuszać rodzaj pracy oraz uwarunkowywać edukację i zmuszać jednostki do wykonywania pracy często niezgodnej z ich pragnieniami.

Powinniśmy być świadomi swoich współzależności jako społeczeństwo żyjące w określonym państwie oraz współzależności jako ludzkość. Ale nakaz konkurencji i rywalizacji przekreśla możliwość wspólnoty. A wbrew deklarowanemu pluralizmowi światopoglądowemu – w ekonomii dochodzi u nas do głosu tylko jedno stanowisko.

Nasuwają się dwa logiczne pytania w związku z poglądem, że prywatyzacja stanowi istotny bodziec dla rozwoju rynków kapitałowych. Po pierwsze, co stanie się z naszą gospodarką, gdy proces jej prywatyzacji zostanie zakończony? Po drugie, jak długo większość naszego społeczeństwa wytrzyma skutki gospodarki neoliberalnej, to znaczy biedę i nędzę? Po trzecie, co stanie się z naszym narodem w związku z negatywnym wpływem na edukację wprowadzonego u nas systemu bolońskiego? Po czwarte, do czego doprowadzi wpajana nam przez media nienawiść do Rosji? Oparta jest o nieprawdziwą interpretację genezy konfliktu na Ukrainie. Budzenie nienawiści do Rosji uzależnia nas ponadto coraz bardziej od Stanów Zjednoczonych. Fascynacja tym państwem, rzekomo krzewiącym wolność i demokrację, ma ujemne skutki także w sferze światopoglądowej. Kultura amerykańska jest niepomiernie młodsza od europejskiej.

Jeden z nielicznych oryginalnych amerykańskich prądów filozoficznych jest obecnie szerzony w Polsce przynosząc szkodę naszej mentalności. Mam na myśli pragmatyzm sformułowany przez Jamesa na początku XX wieku w USA. Otóż ocenia on jako moralne kierowanie się egoizmem oraz dążeniem do zaspokajania indywidualnych interesów. Pragmatyzm stanowi odwrócenie poglądów zakorzenionych w europejskim sposobie myślenia. Mianowicie człowiek zgodnie z tradycyjnym sposobem myślenia – wywodzącym się ze starożytności – powinien dążyć do dobra, piękna, sprawiedliwości, etc., zaś ewentualne korzyści miały być elementem dodatkowym a nie celem dążeń człowieka.

prof. Maria Szyszkowska
Myśl Literacka, nr 83, maj 2015