Roman Dmowski na ekranie

koplewska 33.jpg
Najpierw postać Romana Dmowskiego ujrzeliśmy w serialu Jarosława Marszewskiego „Młody Piłsudski” (2019). W rolę Dmowskiego, który pojawia się w 4. i 10. odcinku, wcielił się Marek Nędza. Z kolei 9 listopada br. w Teatrze Telewizji (TVP 1) wyemitowano sztukę w reżyserii Macieja Wojtyszki pt. „Ni z tego, ni z owego”. Tu Romana Dmowskiego zagrał Dariusz Kowalski.

W obu tych obrazach mowa jest o początkowym okresie działalności Dmowskiego, czyli o przełomie XIX i XX wieku. W serialu „Młody Piłsudski” Dmowski pojawia się tylko przelotnie, podczas gdy w sztuce Wojtyszki jest jedną z postaci centralnych. „Wizualnie” Marek Nędza bardziej przypomina Dmowskiego – jest młody, pełen wigoru, elegancki i szarmancki. Na tym tle Dariusz Kowalski jest jak na lata 90. XIX wieku zbyt dojrzały, choć w końcowych sekwencjach sztuki (rok 1918) pasuje bardziej.

Jak przedstawiony jest Dmowski? Obaj twórcy nie mieli raczej zamiaru przedstawić lidera ND w złym świetle, np. wedle pewnego schematu, jaki obowiązywał przez wiele dziesiątków lat. Dmowski jest w obu przypadkach intelektualistą, erudytą, człowiekiem pełnym humoru (bardziej w „Młodym Piłsudskim”). Problemem z jakim nie dali sobie rady obaj scenarzyści i reżyserzy to przedstawieniem poglądów Dmowskiego zgodnych z czasem, o jakich serial i sztuka opowiadają. Dlatego raz Dmowski mówi tak jak w końcu XIX wieku, a zaraz potem w jego usta wkłada się frazy niczym z lat 30. XX wieku. Tymczasem Dmowski końca XIX wieku postrzegał rzeczywistość inaczej niż pod koniec życia, używał innego języka, inaczej rozkładał akcenty. Ta próba przedstawienia postaci w pełnym polityczno-ideowym wymiarze nieraz jest chybiona, choć generalnie nie jest to coś całkowicie dyskwalifikującego. Widać, że scenarzyści starali się, choć z różnym skutkiem, dotrzeć do dzieł Dmowskiego, odtworzyć tok jego myślenia i argumentacji.

Co ciekawe, w obu przypadkach Dmowski w dyskusjach z Piłsudskim wydaje się być bardziej przekonujący. Na jego tle „Ziuk” prezentuje się niczym prowincjusz i amator polityczny (scena w 10. odcinku „Młodego Piłsudskiego” rozmowy w Tokio), w dodatku jest narwany i reagujący emocjonalnie. Dmowski zaś sprawia wrażenie zimnego szachisty, misternie planującego polityczną partię.

Wracajmy jednak do sztuki Wojtyszki. Rzecz dzieje się w Wilnie w latach 1893/1894. W jednym z tamtejszych salonów spotykają się trzy osoby – Dmowski, Piłsudski i Maria Juszkiewiczowa, z Koplewskich (1865-1921), późniejsza żona „Ziuka” a w tym czasie zafascynowana Dmowskim. I tu mamy pierwszy historyczny błąd – autorzy sztuki informują, że takie pierwsze spotkanie miało miejsce na początku 1893 roku, tymczasem Dmowski po raz pierwszy przyjechał do Wilna z zesłania z Mitawy (gdzie osiedlił się po wydaleniu z Królestwa Polskiego) z końcem 1893 roku (listopad – grudzień). Tak więc do spotkań, jakie pokazano w sztuce mogło dojść najwcześniej w końcu 1893 roku. Do jesieni 1893 roku Dmowski przebywał w Warszawie oczekując na wyrok ws. swojego udziału w demonstracji z okazji 100. rocznicy Konstytucji 3 Maja.

Są tacy, którzy uważają, że Piłsudski i Dmowski w ogóle nie spotkali się w Wilnie, jednak Władysław Pobóg-Malinowski (historyk piłsudczykowski) a także Józef Zieliński (autor opracowania „Roman Dmowski w świetle listów i wspomnień”) – piszą o tym jednoznacznie. Z kolei Leon Wasilewski, późniejszy bliski współpracownik Piłsudskiego – opisuje w swoich wspomnieniach spotkania w Wilnie z Dmowskim i Juszkiewiczową („byli w przyjaźni” – jak pisze), spacery i gorące dyskusje w tonie całkowicie przyjacielskim. Co prawda Wasilewski nie wspomina o spotkaniach Piłsudskiego z Dmowskim, ale jest pewne, że się wtedy spotykali, gdyż jak wynika z relacji Tytusa Filipowicza z Tokio, kiedy spotkali się na jednej z ulic tego miasta w 1904 roku – od razu się rozpoznali. Nie było wcześniej innego miejsca, w którym mogli się spotkać, jak tylko w Wilnie.

Obok rozmów o charakterze politycznym i ideowym obu bohaterów zajmuje oczywiście sama Maria Juszkiewiczowa, owa „piękna Pani”, obiekt westchnień wielu działaczy przewijających się przez Wilno. Legenda, bardzo mocno zakorzeniona, mówi, że spór między Dmowskim i Piłsudskim zaczął się od tego, że obaj rywalizowali o tę samą kobietę, a ponieważ Dmowski „przegrał”, nie mógł tego darować Piłsudskiemu. Oczywiście jest to legenda, choć w serialu „Młody Piłsudski” brana na poważnie. Mniej jasno sprawę tę przedstawia Maciej Wojtyszko, koncentrując się na sporze ideowym a nie personalnym.
Z relacji Dmowskiego, jakiej udzielił Jędrzejowi Giertychowi po wielu latach wynika, że łączył go w 1894 roku flirt z Juszkiewiczową. Spotykali się kilka razy w Hotelu „George” w Wilnie (jest na ten temat sugestia w sztuce Wojtyszki). W tym czasie nie było rywalizacji między nim a Piłsudskim – ten ostatni ożenił się z nią dopiero w 1899 roku. W tym miejscu warto przytoczyć wielce interesującą relację Józefa Hłaski, działacza Ligi Narodowej z Wilna, który tak zapamiętał Marię Juszkiewiczową, którą po raz pierwszy spotkał jeszcze w 1893 roku w Warszawie u Jana Ludwika Popławskiego i jego żony Felicji, siostry redaktora „Głosu” Józefa Karola Potockiego „Bohusza”:

„U Popławskich spotykałem od czasu do czasu koleżankę Popławskiej, Marię z Koplewskich Juszkiewiczową, mieszkającą stale w Wilnie. Była to kobieta bardzo ładna i sympatyczna, o wybitnej inteligencji i nadzwyczajnym uroku, mimo to w życiu była bardzo nieszczęśliwa; po raz pierwszy wcześnie wyszła za mąż i niebawem z nim się rozeszła. Poznałem ją w Wilnie, w czasie jednego z moich tam przyjazdów, za pośrednictwem jednego kolegi z więzienia, Adolfa Żongołłowicza, od którego już dawniej słyszałem zachwyty nad jej wybitną indywidualnością. Mieszkała wtenczas z córeczką u swojej matki. Była gorącą patriotką i antysemitką.

Podobała mi się bardzo, ale nie żywiłem żadnych co do niej złudzeń i zadawalam się całkowicie jej przyjacielskim do mnie stosunkiem. Byłem szczęśliwy, że mogłem ją i jej córeczkę gościć czas jakiś u mej matki w Prze-siemieńcach [majątek Hłaski – JE]. U niej też w Wilnie poznałem pana Józefa Piłsudskiego, który wówczas ukrywał się tam przed władzami. Miałem już wtedy wrażenie, że się w Juszkiewiczowej podkochiwał, ona zaś była z wielkim uznaniem dla jego odwagi i oddania w polityce. Zapewniała mnie, że jakkolwiek uważa się za socjalistkę, jest jednak gorącym patriotą, żydów też tak jak i ona nie lubi i za niebezpiecznych dla Polski uważa. Kiedyś mi opowiadała, że Piłsudski pytał ją, czy ostatecznie wyjdzie za niego za mąż. Wiedziałem, że to podejrzenie nie jest fałszywe, nie sądziłem jednak, aby pani Juszkiewiczowa tak prędko została panią Piłsudską”.

Mocną stroną sztuki Macieja Wojtyszki jest Monika Buchowiec jako Maria Juszkiewiczowa. To właściwie ona jest centralną postacią – wokół niej wszystko się dzieje. Co prawda wybrała Piłsudskiego, ale cały czas wspomina Dmowskiego. Ciekawym zabiegiem twórców spektaklu jest próba rekonstrukcji spotkania między Juszkiewiczową (już jako Piłsudską) a Dmowskim w Krakowie w 1902 roku. Byli wtedy oboje obecni w tym mieście, ale nie ma przekazów, by się spotkali. W jednej z końcowych scen (1917) do domu Marii przybywa Bolesław Wieniawa-Długoszowski, który ostro atakuje Dmowskiego, co spotyka się z jej strony z nie mniej ostrą ripostą. W sumie jednak to ona jest największą przegraną tej historii – opuszczona przez Piłsudskiego, w końcowej wypowiedzi wylewa swoje żale na obu – twierdząc, że za nic mają naród, i myślą tylko o sobie (nota bene podobna ocenę miał Stanisław Grabski). To dysonans wobec wcześniejszej sceny – kiedy obaj wznoszą się ponad podziały i godzą na kompromis polityczny w roku 1918.

Autor recenzji tej sztuki, Krzysztof Połaski, pisze: „Zdecydowanie najciekawszą postacią spektaklu jest Maria Juszkiewiczowa, w którą z wdziękiem wciela się Monika Buchowiec. Rolą „Pięknej Pani” pokazuje jak bardzo jest filmowo niewykorzystaną aktorką. Jej Maria to kobieta z klasą, ale jednocześnie jest na tyle silna, że nie zamierza być jedynie posłuszną gospodynią Piłsudskiego. Chce być mu równa, co ewidentnie nie jest w smak Ziukowi, który kilka lat później znajduje pocieszenie w ramionach innej kobiety – Aleksandry Szczerbińskiej (Maria Gudejko). Ciekawa jest scena spotkania obydwu kobiet Piłsudskiego; tam aż kipi od emocji, rywalizacji, zazdrości, ale też obie panie uświadamiają sobie, że w gruncie rzeczy znajdują się w podobnym położeniu. Finalnie to nie one rozdawały karty”. Słusznie też zwraca uwagę na to, że Dmowski wciąż czeka na film o sobie: „Swoją drogą jestem ciekawy, kiedy kino w końcu sięgnie po postać Dmowskiego, bo to jest materiał na interesujący film”.

Spektakl wśród internautów wzbudził różne reakcje, były też głosy, że to obraza pamięci, głównie Dmowskiego. Nie byłbym aż tak krytyczny – scenarzysta sięgnął po ciekawy wątek osobisty, i dobrze. Do tej pory postać Dmowskiego pokazał w filmie tylko Bohdan Poręba w „Polonii Restitucie” (1980), ale w tym obrazie jest on zbyt koturnowy i sztywny, mówi językiem oficjalnej dyplomacji, nie było miejsca na pokazanie go jako człowieka. Tu jest inaczej – Dmowskiemu wcale to nie ujmuje, bo nie ma postaci ze spiżu, poza tym zaś w intencji autorów sztuki nie ma cienia zamiaru wyciągnięcia na plan pierwszy jego ciemnych stron charakteru. Jest raczej ciekawość.

Rację ma Połaski pisząc, że Dmowski wciąż czeka na „swój’ film, bo do tej pory pojawiał się tylko jako mimo wszystko tło dla Piłsudskiego. Poza tym wciąż nieodkrytą kartą są ich wzajemne relacje, które – wbrew opinii – nie były wcale wrogie. Wręcz przeciwnie, uważam, że obaj mieli do siebie słabość. Ta słabość przełożyła się nawet na wielką sympatię Dmowskiego do brata Józefa – Bronisława. Owszem, ich otoczenia walczyły ze sobą namiętnie i ostro, ale oni sami zawsze hamowali te zapędy swoich współpracowników. To jedna z tajemnic i zagadek naszej najnowszej historii. Na razie musimy się zadowolić tymi dwoma spektaklami – serialem „Młody Piłsudski” i sztuką „Ni z tego, ni z owego”.

Jan Engelgard

„Ni z tego, ni z owego” (reż. Maciej Wojtyszko). Premiera – 9 listopada o godz. 21.00 w TVP1. Wystąpili: Monika Buchowiec (Maria Juszkiewiczowa), Maria Gudejko (Aleksandra Szczerbińska), Mariusz Ostrowski (Józef Piłsudski), Dariusz Kowalski (Roman Dmowski), Bartosz Turzyński (Bolesław Wieniawa-Długoszowski), Riho Okuno (Gejsza) i Alicja Pietras (Wanda Juszkiewiczówna, córka Marii). Producentem wykonawczym spektaklu był łódzki ośrodek TVP.
Myśl Polska, nr 47-48 (22-29.11.2020)

Dzial: