Między politycznym eskapizmem a realizmem

szlezak 45_1.jpg
Nie spodziewałem się, że druga tura wyborów prezydenckich będzie tak dobrą okazją do pokazania endeckiego sposobu myślenia politycznego i różnic na tym tle z na przykład środowiskami określającymi się jako narodowcy. Już napisałem, że będę głosował na Rafała Trzaskowskiego.

Wspomniani narodowcy, ale nie tylko, będą głosować na Andrzeja Dudę albo ani na jednego, ani na drugiego. Argumentacja w skrócie sprowadza się do tego, że wybór Trzaskowskiego, to opowiedzenie się za wprowadzeniem różnych dewiacji i rozwalenie tradycyjnego ładu moralnego w życiu publicznym, plus pogłębienie braku suwerenności, bo wpływy Niemiec i Unii Europejskiej, plus wrogość do Rosji, Chin.

Ci, którzy mówią, że ani jeden, ani drugi, oprócz powyższych zastrzeżeń do Trzaskowskiego, nie wierzą w szczerość Dudy co deklaracji bronienia tradycyjnych wartość, a do zarzutu podległości wpływom amerykańsko - żydowskim dochodzi również wrogość do Chin i Rosji plus rozwalanie gospodarki przez niekompetencję, socjalne rozdawnictwo i nieudolny etatyzm.

Nazywam to politycznym eskapizmem. Nawet jeśli te wszystkie powyższe zastrzeżenia i zarzuty do obu kandydatów to prawda, to co z tego? Jak komuś się wydaje, że "Konfederacja" stała się języczkiem u wagi i jej wyborcy mogą przesądzić o zwycięstwie jednego lub drugiego kandydata, to jest to potwierdzenie owego politycznego eskapizmu. Można nie słuchać obu kandydatów. Można nie zawracać sobie głowy kampanią. Czego by nie powiedzieli, czego by nie obiecywali, to i tak generalnie w Polsce mało albo z goła nic się nie zmieni. Chodzi o to, że w dającym się przewidzieć czasie większość aktywnych politycznie polskich obywateli będzie wybierać między PO albo jakąś jej mutacją, oraz PiS albo jego mutacją. Uznanie tego faktu to podstawa politycznego realizmu. Inny wniosek z tego taki, że nie ma w tym układzie miejsca dla jakiejś formacji endeckiej.

Przez minione kilkadziesiąt lat z braku możliwości niezależnego działania politycznego w zorganizowanej formie, endecy wchodzili w różne środowiska i organizacje i tam szukali przestrzeni do realizacji polskich interesów narodowych. Wymagało to wielu kompromisów, a często okazywało się, że dany kompromis był ceną zbyt wysoką. Może się zatem wydawać, że nic złego w tym, gdyby endecy wchodzili do PiS-u i tam szukali przestrzeni do realizacji czy obrony interesu narodowego.
Tymczasem niemal w każdej dziedzinie polityki działania PiS-u okazują się sprzeczne z polskim interesem narodowym.

W rządzie PiS-u i wśród jego parlamentarzystów znaleźli się ludzie przynajmniej jeszcze niedawno utożsamiający się z tradycją obozu narodowego. Wygląda jednak na to, że kosztem niedawnych przekonań realizują osobiste kariery, ponieważ nie wywalczyli nawet małej przestrzeni do realizacji interesów narodowych. Wolno im. Trzeba jednak pamiętać, że firmują wszystkie działania PiS-u koncentrujące się na zagarnianiu i utrzymaniu władzy, co ewidentnie dzieje się kosztem polskiego interesu narodowego. I taki jest endecki punkt widzenia na ten problem.

Co z tym wspólnego ma druga tura wyborów prezydenckich? Przede wszystkim jest szansą na powstrzymanie dalszej dewastacji struktur państwa przez PiS. Jeśli ktoś ma problem ze zrozumieniem o co chodzi, to powinien wystarczyć jeden przykład. Nigdy, nawet za najgorszej stalinowskiej komuny, żadna władza w Polsce nie ustanowiła prawa, według którego urzędnicy za złodziejstwo są bezkarni. Bezkarność urzędników była często stanem faktycznym, ale nawet najbardziej zamordystyczna władza nie zrobiła z tego obowiązującego prawa. Na to poważył się jedynie PiS. Jest więcej dziedzin, w których ta dewastacja postępuje. Istnieją wszelkie przesłanki, by przypuszczać, że te procesy będą się pogłębiać z jednej strony z powodu poczucia bezkarności, a z drugiej ze strachu przed odpowiedzialnością. W polskim interesie narodowym jest, by choć w części powstrzymać te procesy.

Jako jeszcze endek nie łączę z Rafałem Trzaskowskim żadnych nadziei prócz tej jednej, że będzie choć trochę skuteczną zaporą przed dalszym zbójeckim podbijaniem i niszczeniem struktur państwa przez PiS. Mówiąc nieco wiecowo uważam, że dla Polski większym zagrożeniem jest uprawomocnione złodziejstwo urzędników niż śluby homoseksualistów. Jest tak również choćby dlatego, że skutków uprawomocnionego złodziejstwa urzędników już doświadczamy, a śluby homoseksualistów mogą, ale wcale nie muszą stać się prawem.

Wybór Trzaskowskiego jest ryzykiem. W wielu sprawach jest podobnie jak Duda niebezpieczny dla polskiego interesu narodowego. Jednak już przez samą rywalizację o władzę chcąc nie chcąc będzie tamował zapędy PiS-u do podporzadkowania wszystkich struktur państwa. Zatem dla endeków wybór jest dość oczywisty.

Andrzej Szlęzak
5.07.2020