Żywot popa antysystemowego

chaplin 6.jpg
Po niedzielnej liturgii w cerkwi św. Teodora Studyty 26 stycznia pogoda była nienajgorsza. Świątynia położona jest wprawdzie w centrum Moskwy, ale w czasach radzieckich została osłonięta stojącymi wokół niezbyt estetycznymi, kilkupiętrowymi budynkami. Stąd, jak na taką lokalizację, panuje tu względna cisza. Można usiąść na przycerkiewnej ławce i oddać się rozmyślaniom.

Po wypiciu herbaty z parafianami tak właśnie zrobił proboszcz parafii protojerej Wsiewołod Czaplin. Niespodziewanie osunął się z ławki na ziemię i zmarł. Miał 51 lat. Nie był anonimowym proboszczem. Był jedną z twarzy odrodzonej po upadku Związku Radzieckiego Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej.

Uroczystości pogrzebowe były skromne. 29 stycznia przeprowadził je w macierzystej cerkwi Czaplina proboszcz sąsiedniej parafii. Na pożegnaniu protojereja zjawiło się kilkunastu duchownych, ale zabrakło przedstawicieli cerkiewnej hierarchii. Partriarcha Cyryl zdawkowo tylko odnotował śmierć swojego niegdysiejszego współpracownika, podkreślając, że trzeba się modlić o odpuszczenie mu jego grzechów. W mediach pojawiły się informacje o odejściu charyzmatycznego kapłana, z reguły utrzymane w tonie neutralnym (środki przekazu zbliżone do Kremla), krytycznym (środowiska liberalne), z rzadka tylko w przychylnym (kręgi konserwatywne, lewicowe, tzw. opozycja lewicowo-patriotyczna). A przecież w stosunkowo młodym wieku zmarł ktoś, kto miał przez lata niebagatelny wpływ nie tylko na wizerunek Cerkwi, ale też na całokształt debaty publicznej w Rosji.

Późniejszy duchowny wychował się w moskiewskiej, inteligenckiej rodzinie, jak sam przyznaje, o światopoglądzie agnostycznym, a nawet ateistycznym. Urodził się 31 marca 1968 roku jako syn znanego radzieckiego fizyka i uczonego prof. Anatolija Czaplina i matki spokrewnionej z potomkami wybitnego rosyjskiego intelektualisty polskiego pochodzenia Konstantego Ciołkowskiego.

Drogę cerkiewną Czaplin wybrał już jako nastolatek, w Moskwie lat 80-tych, czyniąc to zresztą wbrew życzeniom i oczekiwaniom rodziny. Wtedy właśnie los zetknął go z ówczesnym metropolitą smoleńskim, obecnym patriarchą Moskwy i Rusi Cyrylem. Bardzo wcześnie podjął współpracę z prawosławnym domem wydawniczym, będącym wówczas jednym z niewielu miejsc refleksji religijno-filozoficznej w ZSRR. Pozostawał jednak otwarty także na kontakty z innymi środowiskami, w tym dysydentami zbliżonymi do ruchu hippisowskiego. Jak wspominał po latach w jednym z wywiadów, „Trafiłem wtedy do dość wąskiego, ale bardzo ciekawego kręgu młodych wierzących ludzi, zwolenników różnych wyznań. To byli bardzo różni ludzie. Niektórzy byli dysydentami, o których mówiło się w zagranicznych rozgłośniach. Inni pracowali dla radzieckiego systemu, będąc przy tym mniej lub bardziej otwarcie wierzącymi”.

W tym okresie spotkał też protojereja Dmitrija Dudko, duchownego, który po latach promował zbliżenie ruchów prawosławnych z Komunistyczną Partią Federacji Rosyjskiej Giennadija Ziuganowa, lansując termin lewica patriotyczna. W latach schyłkowych ZSRR pozycjonował się jednak bardziej, według samego Czaplina, jako monarchista i patriota, skupiając wokół siebie środowisko o podobnych przekonaniach.

Właśnie ten okres schyłkowego Związku Radzieckiego wpłynął formacyjnie na młodego wówczas Wsiewołoda Czaplina. Ferment intelektualny przenikający różne środowiska inteligenckiej Moskwy pochłonął go bez reszty. Życie umysłowe, jak wspominał po latach, było wówczas niezwykle bogate, zadziwiająco różnorodne na tle oficjalnej szarzyzny schyłkowej epoki wielkiego mocarstwa. Ta różnorodność sprawiła, że pomimo posiadania jasnych, często dość radykalnych przekonań, Czaplin pozostawał do końca życia człowiekiem gotowym do dialogu, bezpośredniej intelektualnej konfrontacji z najbardziej zaciekłymi nawet przeciwnikami światopoglądu, który wyznawał i z którym go jednoznacznie utożsamiano. Lata 80-te ukształtowały w nim otwartość umysłu, odwagę w dyskusji i brak tendencji do zamykania się w wąskim getcie ludzi podobnie myślących. W licznych wywiadach przyznawał, że ten właśnie rozdział swego życia darzy największym sentymentem.

Po kilku latach metropolita Cyryl ściągnął Czaplina do struktury, na której czele sam wówczas stanął – Wydziału Zewnętrznych Stosunków Cerkiewnych. Ten skupiony wokół niego ośrodek był nie tylko swoistym resortem spraw zagranicznych patriarchatu moskiewskiego, ale właściwie mózgiem i inkubatorem koncepcji nowej roli prawosławia w zmienionych postradzieckich warunkach. To właśnie w nim wykuwały się idee formatu relacji państwo – Cerkiew, w nim też powstawały zręby polityki informacyjnej i wizerunkowej RCP.

Jesienią 1993 roku na protojereju Czaplinie wrażenie wywarł konflikt Borysa Jelcyna z parlamentem. Przypomnijmy, że właśnie wtedy wśród obrońców parlamentaryzmu rodził się etos syntezy ruchów lewicowych i patriotycznych, wspólnej walki prowadzonej przez nie przeciwko ośrodkowi prezydenckiemu, mocno nacechowanej elementami ideologicznymi, na pierwszy rzut oka często przeciwstawnymi i trudnymi do pogodzenia. Choć rolą kapłana była wówczas przede wszystkim mediacja, to jednak wyraźnie bliżej było mu duchowo i ideowo do konglomeratu środowisk patriotycznych i lewicowych nie wahających się wówczas stawić czoła ciężkiemu sprzętowi i wojskom użytym przez prezydenta.

Mijały lata. Cerkiewna kariera protojereja wiązała się bezpośrednio z Cyrylem, któremu przez wszystkie te lata nieustannie towarzyszył. Czaplin próbował pozyskiwać wsparcie Cerkwi dla rozmaitych inicjatyw politycznych i społecznych, najczęściej kojarzonych z szeroko rozumianym ruchem konserwatywnym i patriotycznym. Poparł stworzenie Korpusu Prawosławnego przy ruchu „Nasi”. Nie odmawiał też wsparcia ruchowi „Wola Boża”. Wcześniej, jeszcze w latach 90-tych, poznał metropolitę Cyryla z twórcą ruchu neoeurazjatyckiego Aleksandrem Duginem. Po latach, pełniąc już eksponowaną funkcję, chwalił sobie jednak także relacje z ideowym oponentem Dugina, wpływowym urzędnikiem i strategiem kremlowskiej administracji Władisławem Surkowem. Czaplin stawał się nieodłącznym elementem intelektualnego krajobrazu współczesnej Rosji, rozpoznawanym we wszystkich środowiskach, niezależnie od ich ideowego ukierunkowania.

U szczytu cerkiewnej kariery protojerej znalazł się w 2009 roku. To właśnie wtedy, po śmierci patriarchy Aleksieja, doszło do wyboru jego następcy – Cyryla. Czaplin był w ścisłym kierownictwie swoistego sztabu wyborczego obecnego patriarchy. Wkrótce został szefem Wydziału Synodalnego ds. Kontaktów Społecznych RCP. Czaplin odpowiadał za szeroko rozumiany wizerunek Cerkwi, ale także za jej strategiczne stosunki z administracją państwową. Stał się postacią dysponującą kontaktami ze wszystkimi kluczowymi rosyjskimi decydentami. Na jego wniosek powołano też Radę Międzywyznaniową, w której zasiedli przedstawiciele tradycyjnych konfesji Federacji Rosyjskiej (prawosławni, judaiści, muzułmanie, buddyści). Wkrótce zasiadł także w Izbie Społecznej, określanej jako trzecia izba parlamentu instytucji doradczej. Czaplin był istotnym współautorem kluczowych dokumentów z zakresu nauczania społecznego rosyjskiej Cerkwi, m.in. „Podstaw koncepcji społecznej RCP” i „Podstaw nauczania RCP o godności, wolności i prawach człowieka”.

Pomimo, że zaszedł w hierarchii faktycznych wpływów w strukturze cerkiewnej bardzo wysoko, Czaplin – w odróżnieniu od wielu innych duchownych – prowadził przez cały ten czas wyjątkowo skromne życie. Mieszkał z matką i bratem na blokowisku w cieszącej się niezbyt wysoką estymą moskiewskiej dzielnicy Goljanowo. Jedynym przywilejem, z którego korzystał był samochód służbowy z kierowcą; podczas podróży nim nieustannie pracował, udzielając wywiadów i przygotowując rozmaite pisma.

Co ciekawe, rzecznikiem Cerkwi został człowiek walczący ze słabościami własnego organizmu i ograniczeniami, by móc składnie i płynnie wypowiadać się publicznie. Czaplin usilnie starał się ograniczać jąkanie, przez co przemawiał raczej wolno, niskim głosem. Dodatkowo cierpiał na astmę, przez co nieraz w trakcie wywiadów musiał korzystać z inhalatora. Pomimo to, wciąż jednak palił sporo papierosów, widywany był też wieczorami w moskiewskich klubach, gdzie nie odmawiał sobie alkoholu. Do rozmiarów anegdotycznych urosły opowieści o tym, w jakich lokalach gastronomicznych był widywany; przy tym często zarzucano mu dietę nieodpowiednią do okresu postnego.

kommersnat ru.jpg

W grudniu 2015 roku rozpoznawalność Czaplina, zdaniem przewyższyła rozpoznawalność i popularność samego patriarchy Cyryla. Przynajmniej tak twierdzili niektórzy duchowni nieprzychylni zazwyczaj protojerejowi, m.in. niezwykle medialnie aktywny diakon Andriej Kurajew. Nieuchronna stała się zatem dymisja duchownego ze stanowiska faktycznego rzecznika Cerkwi. Przyczyn znaleziono kilka, przy czym wiele z nich brzmiało mało poważnie, a niektóre wręcz komicznie. Podobno po jego wypowiedzi na temat rosyjskiej obecności militarnej w Syrii, którą uznał za świętą wojnę w obronie chrześcijaństwa, ostro zareagował resort spraw zagranicznych, obawiając się reakcji świata islamskiego. Kontrowersje budziły również jego nawoływania do ostrej reakcji rosyjskiej na kryzys ukraiński, szczególnie po włączeniu przez władze w Kijowie i wspierające je ośrodki zagraniczne kwestii autokefalii do walki politycznej z cywilizacją rosyjską.

Zapewne szczegóły i faktyczne powody dymisji Czaplina pozostaną nieujawnione. Sam zainteresowany nie obawiał się poddawać po ogłoszeniu decyzji ostrej krytyce zwierzchnika RCP. Mówił m.in.: „Nie boję się mówić, niekiedy bardziej rzeczowo i w przemyślany sposób niż on, nawet jeśli chodzi o krótkie wypowiedzi. I może właśnie to było źródłem jakiejś zawiści i zazdrości. Próbuję postawić się na jego miejscu: jesteś mądrym człowiekiem, masz różne pomysły, ale głosić możesz wyłącznie Ewangelię, a i tu musisz być ostrożny”. Wspominał, że, pomimo wieloletniej bliskiej współpracy, patriarcha Cyryl nagle zaczął wydawać mu się człowiekiem obcym, oderwanym od rzeczywistości, zamkniętym na argumenty i przesadnie apodyktycznym. Czaplin zwracał też uwagę na słabości organizacyjne rosyjskiej Cerkwi, związane przede wszystkim z tendencjami autorytarnymi w zarządzaniu nią. Proponował model władzy kolektywnej, otwartej na dyskusje i argumenty różnych stron. Wśród katolików zaliczono by go w tej kwestii do modernistów, ale prawosławna tradycja jest tu mniej jednoznaczna.

Zajmując eksponowane stanowiska w cerkiewnej administracji, Wsiewołod Czaplin uznawany był siłą rzeczy za kogoś, kto zabiera głos w sposób całkowicie akceptowany przez całą hierarchię. Popularny stał się pogląd, że tak, jak w polityce Władimir Żyrinowski głosi tezy mające akceptację Kremla, ale zbyt radykalne, by wypowiadali je jego urzędnicy, tak w Cerkwi to Czaplin mówi to, co myśli, lecz czego powiedzieć wprost nie może patriarcha. Po odejściu na boczny tor, protojerej – już jako szeregowy duchowny i proboszcz – zajął stanowisko kojarzone raczej z prawosławnymi tradycjonalistami, choć wciąż dalekie od ortodoksji. Powoli zmieniało się tez jego audytorium, ograniczając się do pewnej niszy na rosyjskiej scenie publicznej, przede wszystkim określane granicami pojęcia lewicy patriotycznej, w wielu sprawach nie stroniące od zdecydowanej krytyki władz rosyjskich.

Była to jednak ostra polemika raczej z obozem liberalnym dominującym w rządzie Dmitrija Miedwiediewa i instytucjach finansowych, niż z samym Władimirem Putinem i jego najbliższym otoczeniem. Czaplin coraz częściej pojawiał się na demonstracjach i protestach, na których obok sztandarów monarchistów i zwolenników carskiej, konserwatywnej Rosji powiewały czerwone flagi i transparenty komunistów i środowisk sentymentalnych wobec ZSRR. Łączyła te środowiska i występującego na ich wspólnych mitingach kaznodzieję bezkompromisowa niechęć do systemu oligarchicznego kapitalizmu panującego w Rosji od lat 90-tych.

Jego poglądy na wiele spraw trudno jednoznacznie zaszufladkować. Po odejściu ze stanowiska w 2015 roku dość ostro krytykował Cerkiew nie tylko, jak już wspomniano, za „papistowski”, według niego, model zarządzania, ale również za inne zjawiska, w tym te, o których mówiono często w liberalnych mediach. Wspominał o korupcji, nieporadności, zbyt bliskich związkach z biznesem i władzą. Zwracał uwagę na gwałtowny spadek jakości umysłowej duchownych, na swoistą selekcję negatywną przy powołaniach kapłańskich. Dość jednoznacznie, nie chowając głowy w piasek, piętnował nadużycia obyczajowe i skandale seksualne, wprawdzie dużo mniej intensywnie niż w Kościele rzymskokatolickim, ale też od czasu do czasu pojawiające się w Cerkwi.

W kwestiach etycznych, moralnych jawił się Czaplin jako dość konsekwentny konserwatysta, wręcz – w warunkach współczesnych – konserwatywny rewolucjonista. Dokonywał jednoznacznej reinterpretacji (w jego ocenie autentycznej i jedynie uprawnionej interpretacji) Biblii w duchu odrzucenia pacyfizmu, humanizmu i uniwersalnej wartości życia ludzkiego. Choć z jednej strony występował jako nieprzejednany przeciwnik przerywania ciąży czy eutanazji, z drugiej nie tylko nawoływał do przywrócenia kary śmierci, ale też krytykował absolutyzowanie wartości istnienia jednostek. Wielokrotnie przypominane później słowa na ten temat padły w wywiadzie, jakiego latem 2016 roku udzielił opozycyjnej rozgłośni „Echo Moskwy”: „nawet Bóg, jak przekonujemy się ze Starego Testamentu czy z Apokalipsy już w Nowym Testamencie, wprost sankcjonował i dopuszczał również w przyszłości zgładzenie wielkich mas ludzkich, by w ten sposób dać przestrogę pozostałym. Nie miało to charakteru kary czy zemsty, a właśnie przestrogi. W takim celu dla społeczeństwa czasem niezbędne jest zgładzenie określonej liczby tych, którzy zasługują na śmierć”.

Jeśli przemoc, w tym karę śmierci, sankcjonuje na ziemi państwo, to – daniem Czaplina – musi ono działać w zgodzie z wolą narodu, a ta z kolei odpowiada woli Boga. W historii Rosji wyróżniał protojerej tych, którzy harmonijnie realizowali ową wolę i przeznaczenie Rosjan (Iwan IV Groźny, Josif Stalin, w ostatnich kilku latach także Putin) i tych, którzy starali się siłą ducha rosyjskiego łamać lub przekształcać (Piotr I, Władimir Lenin, Michaił Gorbaczow). Ten dychotomiczny podział nie jest wcale aż tak prosty, bowiem Czaplin stara się niuansować i wyodrębniać różne okresy, często diametralnie odmienne od siebie, w biografiach politycznych przywódców.

Aktualność myśli Czaplina wiąże się dziś także z debatami na temat nowelizacji rosyjskiej konstytucji zainicjowanymi przez Władimira Putina. W pomysłach i propozycjach protojereja odnaleźć można echa z pozoru bardzo różnych, nierzadko na pierwszy rzut oka sprzecznych i wzajemnie wykluczających się koncepcji. Mamy tu odwołania do teokracji, a co najmniej inwokacji wskazującej na rolę prawosławia w historii Rosji. Jest też odniesienie do monarchii; Wsiewołod Czaplin publicznie identyfikował się właśnie z monarchizmem. Jednocześnie ów monarchizm (powiedzielibyśmy konstytucyjny, w którym pochodzący z wyboru car sprawowałby swój urząd dożywotnio) miał w jego myśli przeciwwagę w postaci legitymizacji ludowej, jakkolwiek dość rozbudowanej i często pośredniej.

Tu z kolei widoczne są inspiracje bolszewickie; Czaplin proponuje wielopoziomowy system radziecki, w którym członkowie rad niższego szczebla wybieraliby organy przedstawicielskie szczebli wyższych, aż do Rady Najwyższej. Dopełnieniem takiej formy legitymizacji demokratycznej byłoby również podniesienie rangi procedury referendalnej. Postulaty te, rzecz jasna, brzmiały mało realistycznie w obecnych realiach rosyjskich. Dlatego w ostatnich dniach swego życia protojerej przygotował wariant kompromisowy, miękki nowelizacji niektórych artykułów ustawy zasadniczej.

Nauczanie społeczne RCP, przyznać trzeba, jest dość skromne, choćby w porównaniu z tym proponowanym przez Kościół rzymskokatolicki. Nieliczne współczesne nam dokumenty dotyczące tej sfery powstały, jak już wspomniano, z udziałem Czaplina. Protojerej zajmował się jednak zagadnieniami społeczno-ekonomicznymi znacznie szerzej w swojej publicystyce i częstych w ostatnich latach wystąpieniach publicznych. Po pierwsze, trzeba zauważyć, że odnajdujemy w nich jednoznaczne odrzucenie nie tylko roli międzynarodowych instytucji finansowych (odwołania do złowrogiej roli Banku Światowego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego), ale także kapitalizmu jako takiego. Przy czym nie jest to krytyka wypaczeń systemu, lecz jego całkowita negacja, wezwanie do stworzenia kompleksowej dlań alternatywy.

Czaplin, rzecz jasna, nie będąc ekonomistą nie był w stanie wyjść tu poza pewną przyczynkowość. Proponował jednak rozwiązania, które mogłyby zrewolucjonizować rosyjski system ekonomiczny. Odrzucał w całości logikę prywatyzacji lat 90-tych, nawołując do nacjonalizacji majątków przejętych wówczas przez kapitał oligarchiczny. Wzywał też do stworzenia zupełnie nowego, wolnego od lichwy systemu finansowego, opartego na postulowanej przez niego bankowości prawosławnej. Brał udział w protestach przeciwko kolejnym aktom zawłaszczania przestrzeni miejskiej przez kapitał developerski. Wprost nawoływał do nacjonalizacji bogactw naturalnych.

Większą część swojej kariery cerkiewnej spędził Wsiewołod Czaplin we wspomnianym już „resorcie” spraw zagranicznych Patriarchatu Moskiewskiego. Naturalne zatem było jego zainteresowanie sprawami międzynarodowymi. I tu dał się poznać jako człowiek głoszący poglądy dość radykalne. Wychodził z założenia, że konfrontacja Rosji z globalnym Zachodem jest nieunikniona; może ona przybrać również formę krwawego konfliktu, do którego trzeba być nieustannie gotowym. Trudno określić, według niego, od czego taki konflikt miałby się rozpocząć, choć w wielu wypowiedziach podkreślał, że obecnie zapalnikiem może być Ukraina lub Bliski Wschód. W przypadku tej pierwszej, nawoływał do położenia kresu przez Moskwę próbom kształtowania państwowości ukraińskiej w oparciu o retorykę nacjonalistyczną i antyrosyjską. Przypominał o historycznej roli Kijowa w dziejach prawosławnej Rusi, nie unikając aluzji o konieczności przywrócenia dawnej stolicy do państwa rosyjskiego.

Działania rosyjskich wojskowych w operacji syryjskiej cieszyły się natomiast jego pełnym poparciem. Konflikt bliskowschodni uznawał za wojnę wypowiedzianą chrześcijaństwu nie tyle przez islam jako taki, co przez niektóre jego nurty – wahhabickie i fundamentalistyczne. Z kolei Polskę Czaplin znał dość dobrze, odwiedzał nasz kraj, utrzymywał kontakty m.in. z obecnym ambasadorem Polski na Białorusi Arturem Michalskim, niegdyś dziennikarzem tygodnika „Ład”, autorem książek i reportaży o religijności rosyjskiej po upadku ZSRR (szerzej o jego spojrzeniu na nasz kraj w przekładzie fragmentu książki zamieszczonym na końcu).

Czaplin stał się uosobieniem lęków liberalnej, prozachodniej inteligencji rosyjskiej. Pomimo odejścia z funkcji w Cerkwi, nadal śledziły one z uwagą wszelkie jego wypowiedzi i wystąpienia. W wielu wciąż tkwiło, dość – przyznać trzeba – oderwane od rzeczywistości, przekonanie, że w istocie protojerej pozostaje głosem Patriarchatu, choć już nieoficjalnym, to jednak nadal tym, który wyraża prawdziwe dążenia i poglądy najwyższych duchownych. Opinie takie głosił jego wieloletni oponent, obecnie cerkiewny liberał diakon Kurajew. „Myślę, że wiara chrześcijańska wypaliła się już w nim do cna. W związku z tym, w mojej ocenie, nie ma on żadnych poglądów religijnych. To ateista” – oskarżał. Czaplin budził kontrowersje, ale być może właśnie dzięki niemu wiele osób zaczęło zastanawiać się nad problemami współczesnego świata, rozpatrując je w kategoriach metafizycznych i etycznych. W ostatnich latach protojerej wyraźnie radykalizował swój przekaz, stając się prawosławnym odpowiednikiem charyzmatycznych latynoamerykańskich teologów wyzwolenia w katolicyzmie.

Być może zostałby współczesnym Gieorgijem Gaponem, popem – rewolucjonistą, gdyby nie jego lojalność wobec aktualnego prezydenta i niesłabnąca nadzieja w jego prospołeczną ewolucję. Część jego przyjaciół i zwolenników, m.in. Maksym Szewczenko, twierdzi, że jego śmierć z pewnością nie nastąpiła z przyczyn naturalnych, choć komunikat medyczny jest jasny: niewydolność serca. Niezależnie od wszystkiego, fenomen Czaplina pozostanie w pamięci wielu, nie tylko prawosławnych. Być może prospołeczne poprawki do Konstytucji proponowane dziś przez Władimira Putina to w jakimś stopniu również rezultat jego wieloletnich nawoływań o ustrój konserwatywny i socjalny zarazem, o syntezę tradycji Rosji białej i czerwonej.

dr Mateusz Piskorski

ria ru 2.jpg

Wsiewołod Czaplin o Polsce

Ten wieczny antagonista Rosji może stać się w określonych warunkach i w określonym stopniu naszym przyjacielem. Przekonywałem się o tym nie raz podczas rozmów z moimi polskimi przyjaciółmi, z którymi często byliśmy oponentami w sprawach religijnych i politycznych. W wielu sprawach nie zgadzaliśmy się z Krzysztofem Zanussim, ale zawsze się rozumieliśmy. Objechałem Rosję i Polskę ze znanym dyplomatą Arturem Michalskim; wiele razy siedząc za jednym stołem, nigdy nie ignorowaliśmy istniejących między nami różnic, lecz w pewnym momencie stwierdziliśmy, że można z nimi żyć.

To prawda, Polska rywalizowała z Rosją na przestrzeni wieków o te same terytoria ze zmiennym powodzeniem. Przez kilka stuleci Polska kontrolowała ziemie obecnej Ukrainy i Białorusi, długo władała Smoleńskiem, a przez kilka lat nawet Moskwą. Miała wszelkie podstawy, by uważać się za jedyne supermocarstwo Europy Wschodniej. Następnie te właśnie tereny, a po nich sama właściwa Polska stały się częścią Imperium Rosyjskiego, a później znalazły się pod polityczną kontrolą ZSRR. Do tej pory nie rozstrzygnięto odziedziczonych po czasach radzieckich sporów terytorialnych z Ukrainą, obciążonych dodatkowo pamięcią o ludobójstwie Polaków. Nawiasem mówiąc, w dawnych wiekach władze polskie masowo mordowały tych mieszkańców obecnej Ukrainy, którzy nie zachowywali wobec nich posłuszeństwa.

Słowem, historyczne urazy i pretensje nie są bezpodstawne. Niektórzy w Polsce, uznając swój naród za zwycięzcę w walce z „rosyjsko-radzieckim imperialnym Goliatem”, jednocześnie noszą w sercach gorycz spowodowaną utratą wielkiego niegdyś własnego imperium. Dlatego kontynuowana jest polska ekspansja religijna i kulturowa na Ukrainie i Białorusi. Działają katolickie zakony, różne kółka i grupy, struktury oświatowe. Były próby podobnej aktywności i w Rosji, ale nie wystarczyło sił. Na dodatek u nas – niestety czy może na szczęście – zachowała się wobec Polaków pewna nieufność, podejrzliwość. Zresztą i w Polsce przeciętni ludzie raczej nie witają Rosjan z otwartymi ramionami. Kiedyś spacerowałem po Warszawie. Zadzwonili do mnie dziennikarze, przysiadłem na ławce i zacząłem udzielać wywiadu po rosyjsku. Staruszka, która siedziała na drugim krańcu ławki, demonstracyjnie wstała i odeszła.

Można jednak usłyszeć w Polsce i inne głosy. Wielu ludzi rozumie, że dyktat Brukseli i Waszyngtonu może i jest bardziej subtelny, ale dużo dalej idący od dyktatu radzieckiego. Wielu widzi, jak kraj pozbawia się suwerenności gospodarczej, i w ogóle całych sektorów gospodarki narodowej. Pamiętacie jak zaczęła się „Solidarność” i razem z nią dążenie do wyzwolenia się spod wpływów radzieckich? Oczywiście, od strajków robotników gdańskiej stoczni. Co się z nią dzieje teraz? Tak jest, upada. Niemiecki przemysł stoczniowy nie znosi konkurencji.

Sprzeciw Polaków wobec polityki UE raczej nie poprowadzi ich w kierunku Moskwy. Warto jednak nie tracić z nimi kontaktu, a czasem się z nimi przyjaźnić. Szczególnie w sferze życia religijnego; polscy katolicy stoją na znacznie bardziej jednoznacznym, uczciwym i konsekwentnym stanowisku niż pełen hipokryzji, elastyczny, merdający ogonem przed agresywnymi grzesznikami Watykan Bergoglio.

Tłum. Mateusz Piskorski

Powyższy tekst pochodzi z podrozdziału poświęconego Polsce z książki protojereja Wsiewołoda Czaplina „Bóg. Prawda. Fałsz. Rozważania cerkiewnego dyplomaty”.

Fot. ria.ru i kommersant.ru

Myśl Polska, nr 7-8 (16-23.02.2020)

Dzial: