Czy Polska ma politykę wschodnią (2)

pisk 1.jpg
Nieco odbiegającym od perspektywy czysto politologicznej głosem na temat polskiej polityki wschodniej jest ilustrowany artykuł prof. Stefana Kałuskiego, geografa z UW, na temat naszych granic wschodnich, w tym ich wymiaru socjokulturowego. Badając opinie ludności mieszkającej po obu stronach naszej wschodniej granicy, autor dochodzi do wniosku o istnieniu wyraźnego rozdźwięku pomiędzy oficjalnym stanowiskiem władz centralnych, a odczuciami mieszkańców tych regionów.

Jako jeden z przykładów tego dysonansu podaje wizytę w Polsce grupy członków rosyjskiego klubu motocyklowego „Nocne Wilki”, demonizowanego przez warszawskich polityków i media, lecz przyjętego przychylnie a nawet serdecznie przez społeczność położonego nieopodal granicy z Rosją Braniewa.
Najdłuższym, bo liczącym niemal sto stron jest w omawianym tomie artykuł autorstwa niegdysiejszego ucznia nestora polskich badań nad myślą rosyjską prof. Andrzeja Walickiego, a obecnie publicysty tygodnika „Przegląd” Jarosława Dobrzańskiego. „`Pożegnanie z Giedroyciem’ – kłopoty z polskim realizmem politycznym” to właściwie praca, która zdecydowanie zasługuje na obszerne i oddzielne omówienie.

W tym miejscu warto tylko zaznaczyć, że w sposób rzetelny obala ona wiele mitów narosłych przez rozpowszechnianą od wielu lat hagiograficzną literaturę na temat działalności redaktora paryskiej „Kultury” i jego najbliższego otoczenia. Geneza poglądów tego wpływowego niegdyś na emigracji a dziś fetyszyzowanego w kraju środowiska na sprawy wschodnie sięga w istocie, jak podkreśla autor, koncepcji przedwojennego prometeizmu, doktryny opracowanej i wdrażanej przez ówczesny II Zarząd Sztabu Głównego Wojska Polskiego, czyli wywiad wojskowy tamtego okresu:

piskor 2_1.jpg
Red. Jarosław Dobrzański z "Przeglądu"

„Niektóre środowiska piłsudczykowskie pozostały jednak do końca wierne idei prometejskiej. Zaliczała się do nich orientacja polityczna Giedroycia, który w zmienionych okolicznościach politycznych, po wojnie, odtworzył na emigracji styl myślenia właściwy prometeizmowi międzywojennemu” (s. 255). Niezależnie od panującego tam ustroju czy ideologii państwowej, według Giedroycia i jego akolitów, zniszczenie Rosji poprzez rozbicie jej integralności terytorialnej stanowić powinno główny cel polskiej polityki: „Sympatie wobec narodowości, które znalazły się wewnątrz organizmu politycznego ZSRR były więc funkcją (…) antyrosyjskiego nastawienia i oczekiwania rozpadu imperium w drodze jego bałkanizacji, poprzez wywołanie konfliktów na tle narodowościowym” (s. 264).

Interesująca jest ponadto analiza wpływów różnych koncepcji zagranicznych na środowisko „Kultury”, której dokonuje Jarosław Dobrzański. Zalicza do nich m.in. Jamesa Burnhama, „rozczarowanego komunizmem byłego trockistę i przedwojennego izolacjonistę, który w latach czterdziestych i pięćdziesiątych ubiegłego wieku przeszedł na skrajną prawicę i współtworzył nurt neokonserwatywny amerykańskiej polityki, pisując regularnie do skrajnie antykomunistycznego, indoktrynującego czasopisma ‘National Review’” (s. 267), czy Zbigniewa Brzezińskiego, który „do końca swej działalności publicystyczno-popularyzatorskiej pozostał lojalnym naturalizowanym obywatelem USA. Jako medialny sowietolog, analityk polityczny i geostrateg zawsze zabierał głos z perspektywy nadrzędności interesów USA” (s. 294). Pomimo mitu proeuropejskości paryskiego środowiska Giedroycia, „w praktyce w całym okresie swej działalności ‘Kultura’ zajmowała stanowisko konsekwentnie proamerykańskie” (s. 278).

I to właśnie od takiej, archaicznej, neokonserwatywnej i agresywnej w istocie doktryny byłego sanacyjnego działacza wywodzić można retorykę dominującą w III RP. „Zapatrzenie w przeszłość, upolitycznienie historii, odmawianie uznania rzeczywistości, nieustająca walka o ‘niepodległość’ – oto w skrócie program polityczny ‘Kultury’. Jeśli brzmi podobnie do tego, co czyta się i słyszy we współczesnych mediach w Polsce, to nie jest to wynik przypadku. Ten styl myślenia przejęła opozycja antykomunistyczna, a potem uznała za własny nowa władza wywodząca się z tej opozycji i ruchu związkowego Solidarność. Nawet niektóre środowiska wywodzące się ze starego ustroju i z kierowniczych kręgów PZPR uznały te cele za własne” (s. 262) – konstatuje autor artykułu, który po niewielkim rozbudowaniu pewnych wątków mógłby stać się znakomitym tomem krytyki polskiego braku realizmu politycznego.

Interesujący jest zamieszczony w tomie artykuł Jacka Kosiarskiego przedstawiający w ujęciu historycznym (od XIX wieku do okresu po II wojnie światowej) wpływ Niemiec na polską politykę wschodnią. Poza omówieniem podstawowych orientacji polskiej polityki zagranicznej uosabianych przez Józefa Piłsudskiego i Romana Dmowskiego (autor obszernie cytuje poglądy twórcy narodowej demokracji), znajdziemy w nim szereg interesujących, a często w innych opracowaniach pomijanych spostrzeżeń. Niemcy obawiali się współpracy polsko-rosyjskiej jeszcze w XIX wieku; „Ewentualne ułożenie się Polaków z Rosją Bismarck postrzegał w kategoriach śmiertelnego zagrożenia dla Prus, zarówno dla ich położenia międzynarodoweg o (realna możliwość zbliżenia rosyjsko-francuskiego), jak i dla ich władania Wielkopolską i Pomorzem” (s. 308-309).

Pomimo to, Berlinowi udawało się znaleźć w Polsce sojuszników intelektualnych (Władysław Studnicki), jak i politycznych (Piłsudski), często żywiących patologiczną nienawiść do Rosji i wszystkiego, co rosyjskie. Pod tym kątem szczególnie wyróżniał się wspomniany Studnicki, którego fragment zesłańczych wspomnień przytacza autor artykułu. Znany „germanofil polski” „nabrał jeszcze na zesłaniu syberyjskim uczuć nienawiści i pogardy do Rosji” (s. 314), o czym przekonujemy się z zamieszczonych cytatów zawierających opinie antyrosyjskie o podłożu ewidentnie rasistowskim, których nie powstydziłby się sam Reichsführer SS i inni hitlerowscy luminarze. Tymczasem koncepcja Mitteleuropy propagowana w Niemczech przez władze i teoretyków jeszcze w okresie I wojny światowej wiązałaby się z wyznaczeniem określonej roli dla Polski, która „miała być tworem świadomie sprowadzonym do poziomu przedindustrialnego (planowe niszczenie przez władze niemieckie przemysłu Królestwa, w tym zwłaszcza hutniczego i włókienniczego), stanowiąc, jako surowcowo-rolnicza półkolonia, zaplecze dla przemysłu niemieckiego i dostarczając mu taniej siły roboczej” (s. 320).

Autor zalicza się do tych polskich uczonych, którzy uznają, że ta ponad stuletnia wizja została w jakimś stopniu zrealizowana po przystąpieniu Polski do UE: „będąca członkiem Unii Europejskiej Polska znalazła się pod ogromnym wpływem politycznym i gospodarczym Niemiec, pozostając jednocześnie w zdecydowanie złych relacjach z Rosją i nie wykorzystując tkwiących w racjonalnej polityce wschodniej możliwości równoważenia dominacji zachodniego sąsiada” (s. 344) – konkluduje autor.

Ostatnim tekstem zamieszczonym w omawianej pracy jest artykuł jej redaktora naukowego prof. Bielenia. Właściwie zawiera on zestaw diagnoz wynikających z poszczególnych problemów wycinkowych omawianych w tomie. Jest to jedna z najbardziej bezkompromisowych i celnych ocen krytycznych tytułowego zagadnienia – polskiej polityki wschodniej. Warszawski uczony zwraca uwagę, że Polska jako obszar pogranicza cywilizacyjnego, kulturowego i politycznego mogłaby pełnić istotną rolę pomostową pomiędzy Wschodem a Zachodem, jednak z wielu przyczyn tak się nie dzieje.

Jednym ze źródeł problemu jest zwasalizowanie polskiej klasy politycznej przez Waszyngton, które zresztą przynosi osłabienie pozycji Warszawy nie tylko na Wschodzie: „Polityka dzisiejszej administracji amerykańskiej jest w dużej mierze antyunijna, co czyni z Polski zakładnika interesów Waszyngtonu i konfliktuje z Unią Europejską, której Polska jest przecież pełnoprawnym członkiem” (s. 415). Prof. Stanisław Bieleń wyróżnia trzy cechy polskiej tożsamości narodowej / międzynarodowej, które stoją na przeszkodzie uprawianiu realistycznej, opartej o zdroworozsądkowe kalkulacje polityki zewnętrznej. Są to rezurekcjonizm, czyli przekonanie o tym, że wszelkie polskie osiągnięcia doby rozbiorów podlegają unieważnieniu, wykreśleniu z bagażu doświadczeń; mirakulizm – wiara w to, że wszelkie istotne wydarzenia, np. bitwa warszawska 1920 roku, związane były z ingerencją ziemską sił nadprzyrodzonych; wreszcie – etnicyzm, czyli wąskie etnonacjonalistyczne traktowanie polskiej wspólnoty narodowej, wykluczające istnienie wkładu innych etnosów w pracę nad budową państwowości polskiej (s. 417-418).

Podporządkowanie polskiej polityki Stanom Zjednoczonym powoduje pogłębienie deformacji postrzegania współczesnej Federacji Rosyjskiej, wobec faktu, że „Mamy do czynienia z jedną z największych w historii USA zmasowanych, antyrosyjskich kampanii propagandowych” (s. 421). Skutkiem polskiej rusofobii jest radykalne obniżenie rangi Polski na arenie międzynarodowej, swoista autoeliminacja z gry na poziomie kontynentalnym; „Intensywne nasilanie rusofobii na długie lata eliminuje Polskę z gry na Wschodzie Europy, ale co gorsza, pozbawia ją także udziału w wielkich projektach odbudowy relacji Zachodu z Rosją” (s. 421-422).

Jednym z niewątpliwych źródeł zapaści jest, jak słusznie zauważa Profesor, „Nieudolność w rozpoznawaniu uwarunkowań współczesnej gry geopolitycznej z udziałem nowych potęg, brak kompetencji pośród analityków i odwagi pośród twórców opinii eksperckich (…). Ignorancja w sprawach międzynarodowych i brak myślenia alternatywnego pozbawiają Polskę możliwości ‘wygrywania’ na wielu kierunkach aktywności” (s. 432). Czy można w tych warunkach sformułować jakikolwiek program pozytywny? Prof. Stanisław Bieleń podsuwa dwie podpowiedzi. Pierwsza dotyczy warunku sine qua non uprawiania jakiejkolwiek polityki: „Warunkiem otrzeźwienia może być przywrócenie w polskich politykach wewnątrzsterowności i odwagi politycznej” (s. 426).

Podpowiada także jedną z możliwych, faktycznie interesujących alternatyw geopolitycznych. W sytuacji narastających i nieuniknionych w pewnej perspektywie tendencji integracji kontynentalnej, opierającej się na współpracy rosyjsko-niemieckiej, „Alternatywą jest dołączenie przez Polskę do tego układu na zasadzie partnera, co byłoby zapewne bardziej opłacalne niż pozostawanie mało istotnym sojusznikiem USA, zdanym na ich łaskę” (s. 415). Warszawski uczony stawia zatem kolejny krok w dziele przywracania do debaty publicznej realizmu politycznego; proponuje rozwiązanie, które z różnych – w tym przedstawionych powyżej – przyczyn, nie jest nawet teoretycznie rozpatrywane przez kolejne polskie ekipy rządzące. Jest to bez wątpienia opcja zdecydowanie najbardziej w obecnych warunkach racjonalna i pragmatyczna.

Artykuł dr hab. Alicji Curanović z Katedry Studiów Wschodnich UW charakteryzuje się całkiem nowym, oryginalnym ujęciem źródeł takiego, a nie innego kształtu polskiej polityki wschodniej. Postrzeganie Wschodu nacechowane poczuciem moralnej i cywilizacyjnej wyższości sięga czasów przedrozbiorowych i okresu realizacji idei jagiellońskiej w polskiej polityce zagranicznej. Przełomowym momentem umocnienia tego stereotypu była jednak, zdaniem autorki, klęska powstania listopadowego i ilustrująca charakter przełomu radykalna zmiana poglądów księcia Adama Jerzego Czartoryskiego.

Głoszone przezeń po 1832 roku koncepcje miały już ostrze wyraziście antyrosyjskie; „idea ta, nazywana ‘slawizmem polskim’ podkreślała rangę Polski jako najsilniejszej wśród żywiołu słowiańskiego, a więc ‘naturalnego’ lidera regionu oraz obcość cywilizacyjną Rosji, będącej tworem ‘mongolsko-fińsko-turańskim’” (s. 348) – zauważa dr hab. Curanović. Kolejne dekady przyniosły proces utrwalania i pogłębiania stereotypu o rzekomo pokojowym charakterze imperium jagiellońskiego i całkowicie odmiennym od niego agresywnym imperium rosyjskim. Następnie autorka przechodzi do paradygmatu konstruktywistycznego w analizie stosunków międzynarodowych i przez ten pryzmat poszukuje źródeł polityki wschodniej Warszawy. Paradygmat ten zakłada, że każde państwo wytwarza określoną tożsamość międzynarodową zawierającą opis jego misji dziejowej, także wobec otoczenia. Realizacja polityki zgodnej z tym kodem tożsamości daje poczucie bezpieczeństwa ontologicznego, które niejednokrotnie przedkładane jest ponad bezpieczeństwo fizyczne owego państwa (s. 354-357).

W przypadku Polski ta tożsamość międzynarodowa polegała na poczuciu zagrożenia ze strony Rosji i Niemiec, przy czym za egzystencjalnego wroga, również na poziomie cywilizacyjnym, uznana została ta pierwsza. Wyjaśnia to źródła skrajnie antyrosyjskich nurtów w polskiej myśli politycznej, jak choćby prometeizmu nawołującego de facto do likwidacji państwowości rosyjskiej. „Uwzględnienie w analizie kwestii tożsamości oraz bezpieczeństwa ontologicznego ujawnia, jak bardzo na kształt polskiej polityki wschodniej wpływają nawyki kognitywno-dyskursywne, ukształtowane ponad sto lat temu, a może nawet dawniej, sięgające korzeniami powstania listopadowego. Konieczny jest konsensus elit i odwaga w porzuceniu tradycyjnych ról i nadaniu polskiej tożsamości nowego kształtu, zaczynając od określenia stosunku do przeszłości powojennej. (…) Czas przestać używać polityki wschodniej dla rozwiązywania problemów polskiej tożsamości. Czas pożegnać Prometeusza” (s. 371) – konkluduje warszawska badaczka.

Z pozycji realistycznych wychodzi także dr Konrad Świder z Instytutu Nauk Politycznych Polskiej Akademii Nauk. Przeanalizował on w swoim artykule wpływ globalnych graczy geopolitycznych oraz mocarstw regionalnych na warunki uprawiania polityki wschodniej przez Polskę. Omawiając kolejno Stany Zjednoczone, Rosję, Chiny, Unię Europejską, ale także Turcję i Iran zauważył, że interesy tych podmiotów mają określone implikacje dla polityki państw średnich takich, jak Polska. Krytycznie oceniając zbyt dużą rolę czynnika emocjonalnego w polityce, zauważył w konkluzji, że „Zdecydowana i krytyczna polityka Polski wobec Rosji generuje rosnące uzależnienie Warszawy od Waszyngtonu w polityce międzynarodowej i instrumentalne wykorzystywanie Polski (egzekwowanie lojalności sojuszniczej) przez USA w ich rozgrywkach globalnych” (s. 405-406).

6 listopada w gmachu Wydziału Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych UW odbyła się prezentacja i dyskusja nad omawianą książką, na której obecna była nie tylko część autorów, ale także inne osoby z warszawskiego świata nauki. Prof. Stanisław Bieleń przypomniał zebranym, że działalność naukowo-badawcza Katedry Studiów Wschodnich stoi w poprzek krępujących wolność badań naukowych kanonów poprawności politycznej, zakazujących kwestionowania pewnych dogmatów.

bielien 1.JPG
Prof. Stanisław Bieleń

Mówiąc o wymianie myśli ze stroną rosyjską, wspomniał o jej faktycznej blokadzie, czego przykładem było niedawno wydalenie z Polski na wniosek Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego prof. Dmitrija Karnauchowa pracującego na jednej z polskich uczelni wyższych, na podstawie wyrażonego wprost przez rzecznika polskiej policji politycznej zarzutu rzekomego formułowania przez rosyjskiego naukowca tez rozbieżnych z polską polityką historyczną. Z kolei uczestniczący w prezentacji znany badacz stosunków międzynarodowych i polityki zagranicznej prof. Ryszard Zięba zwrócił uwagę, że w istocie Polska nie posiada żadnej samodzielnej polityki wschodniej, lecz po prostu realizuje w tym zakresie instrukcje płynące zza oceanu, nie dbając przy tym, czy rezultaty tego zgodne są z polską racją stanu.

Uczony zauważył też, że do naszej nauki wraca cenzura, podkreślając, że w obszarze publikacji naukowych w swojej czterdziestokilkuletniej karierze spotkał się z nią dopiero w ostatnich latach. Przypomniał też, że przed brakiem realistycznej oceny własnych możliwości przez polskie elity polityczne przestrzegał już przed laty brytyjsko-australijski uczony Hedley Bull, który wskazywał upadek I Rzeczypospolitej jako konsekwencję wkraczania państwa o średnim potencjale w sferę zainteresowania i kompetencji mocarstw. W jego ocenie podobnym brakiem realizmu cechuje się tez współczesna polska polityka zewnętrzna. Interesujące wystąpienie miał również red. Jarosław Dobrzański, który zgodził się z tezą o instrumentalnym charakterze polskiej polityki wschodniej pełniącej w istocie funkcje służebne wobec planów kreślonych w Waszyngtonie. Uzupełnił on ponadto zawarte w jego artykule informacje na temat Jerzego Giedroycia szeregiem dodatkowych spostrzeżeń.

W prezentacji wzięli również udział tych, jakże nielicznych w Polsce, mediów, które starają się prezentować realistyczny punkt widzenia m.in. na kwestie polskiej polityki wschodniej: „Myśli Polskiej” (red. Jan Engelgard, red. Adam Śmiech oraz autor niniejszego tekstu), a także tygodnika „Przegląd” (m.in. red. Paweł Dybicz). Niestety, zabrakło innych środków masowego przekazu; najwyraźniej nie interesuje ich żadna rzeczowa dyskusja na temat kierunków polskiej polityki zagranicznej.

W murach Uniwersytetu Warszawskiego kształtuje się na naszych oczach szkoła realistyczna w polskiej nauce o stosunkach międzynarodowych i refleksji nad polityką zagraniczną. Rzecz jasna, jej wpływy są na razie ograniczone do świata debaty akademickiej, choć i w tym środowisku działalność jej budzi sceptycyzm a nawet obawy tych, którzy uznają wspomniane dyscypliny naukowe za działalność pomocniczą, wspierającą aktualną linię partyjno-rządową. Jest jednak szansa, że ten, współtworzony przez prof. Stanisława Bielenia ośrodek zacznie promieniować swym wpływem i inspirować również inne środowiska, nie tylko zresztą naukowe.

Po pierwsze, widać już wyraźnie, że uczonym starszego pokolenia udało się ukształtowanie następców i wychowanków. Po drugie, przedstawiciele tej nowej warszawskiej szkoły politycznego realizmu wypowiadają się również w konwencji popularnonaukowej poza murami uczelni. Przykładem takiej niezwykle pożytecznej aktywności jest działalność prof. Bielenia, znanego m.in. z łamów „Myśli Polskiej”. Po trzecie, od działalności naukowej w wydaniu klasycznym, uniwersyteckim warto czasem przechodzić również do innych form, posiadających bardziej bieżący charakter i pozwalających na interpretowanie aktualnie zachodzących procesów i wydarzeń.

Byłoby ze wszech miar pożytecznym, gdyby uczeni skupieni w Katedrze Studiów Wschodnich oraz wspierający ich badacze z innych ośrodków, zdecydowali się na utworzenie centrum analitycznego, stanowiącego odtrutkę na publicystykę polityczną uprawianą często przez niektórych współpracowników Ośrodka Studiów Wschodnich. Powyższe ruchy być może w perspektywie kilku lat pozwoliłyby na wygenerowanie intelektualnej kontrelity posiadającej wypracowane w szczegółach programy i koncepcje przydatne w sytuacji ewentualnej zmiany geopolitycznej koniunktury i pojawienia się szansy na samodzielną politykę zagraniczną Polski.

dr Mateusz Piskorski
Stanisław Bieleń (red.), Polityka wschodnia Polski – między fatalizmem geopolitycznym a klątwą niemocy, Oficyna Wydawnicza ASPRA-JR, Akademia Humanistyczna im. A. Gieysztora w Pułtusku, Pułtusk-Warszawa 2019, ss. 441.

Myśl Polska, nr 49-50 (1-8.12.2019)

Dzial: