Antykomunizm

wielomscy 1_26.jpg
Adam Wielomski: Mam już na tyle dużo lat, że pamiętam rok 1989 i panujące wówczas nastroje. Jeśli je porównamy z dzisiejszymi, po 30 latach, to widać, że zjawiskiem narastającym jest antykomunizm. Polska „prawica” (cudzysłów nie jest przypadkowy) świadomie i celowo fanatyzowana jest walką z „marksizmem”, „marksizmem kulturowym” i „komuną”, a walka ta narasta odwrotnie proporcjonalnie do czasu jaki upłynął od upadku komunizmu i liczby żyjących aktywistów PZPR.

To zjawisko jest świadomie organizowane i sterowane i ma cel, jakim jest ogłupienie Polaków tak, aby nie byli zdolni do prawidłowego zdefiniowania swoich rzeczywistych problemów. Na konserwatyzm.pl, przy jednym z tekstów krytycznych wobec walki z fantomem marksizmu Krzysztofa Karonia, Czytelnik podpisujący się jako Ryszard napisał: „Z życia: podczas rozmów ze znanymi mi dwudziestoparoletnimi “Karoniarzami” znamienne, że ci pozatrudniani na umowach śmieciowych (naprawdę nie do pozazdroszczenia) u pracodawcy z francuskim kapitałem, za zły los obwiniają konsekwentnie … “żydokomunę” i ”panoszących się marksistów”. Zero autorefleksji nad rzeczywistym stanem rzeczy i pytaniem, z czego taki stan rzeczy NAPRAWDĘ wynika i co jest jego rzeczywistą ideologiczną podbudową.

Na pytanie, czy nie brali pod uwagę, że być może problemem od 30 lat w RP jest raczej “żydokapitalizm” reakcja jest wybuchowa. (…)”. I ten komentarz zawiera odpowiedź dlaczego ośrodki władzy są zainteresowane tym, żebyśmy nie dostrzegali polskiej podległości politycznej wobec USA, dyktowania nam w Mosadzie w Wiedniu regulacji prawnych odnośnie penalizacji kłamstw dotyczących naszej historii, całkowitego uzależnienia gospodarki od niemieckiej czy kupowania drogiego gazu z Ameryki. Zamiast oponować przeciw rzeczywistym problemom kolonizacji Polski, mamy skupić się na zwalczaniu „marksizmu” i „komuny”, czyli fantomów. Marks nazywał to mianem wytwarzania „fałszywej świadomości”, która ma zakryć przed ludźmi istotę rzeczywistości.

Magdalena Ziętek-Wielomska
: Strategia ta zaczęła być wdrażana już w latach 80-tych, a być nawet 70-tych jak twierdzi ś.p. prof. Józef Balcerek w arcyciekawym tekście „Strategia Polski suwerennej” z 1994 r. (http://instytut-brzozowskiego.pl/?p=967). Twierdzi tam m.in.: „Należy położyć kres sytuacji, w której Narodowy Bank Polski jest przekształcany w agendę Światowego Banku Centralnego. Skutki tego procesu, zapoczątkowanego w latach 70-tych, za sprawą „łatwych kredytów”, udzielanych nam głównie przez Niemcy i Austrię, są nader widoczne. „Łatwe kredyty” miały umożliwić tworzenie się „samospłacających się inwestycji”. Po „upłynnieniu” olbrzymiej masy „euro-” i „petro-dolarów”, gorączkowo szukających jakiejkolwiek lokaty (właśnie za sprawą „łatwych kredytów”), światowa oligarchia finansowa przeszła już pod koniec lat 70-tych do strategii „trudnych kredytów”. W konsekwencji „samospłacające się inwestycje” zamieniły się w „chybione inwestycje”, przekreślając możliwość spłaty nie tylko rat kapitałowych, ale i odsetek”.

Balcerek słusznie wskazuje, że był to kolejny etap utrzymywania narodu polskiego w stanie zależności od Zachodu, który na krótką chwilę został przerwany przez ZSRR. Polacy mają jednakże tego nie rozumieć i całą winę za swój los zwalać na ZSRR, marksizm i „komuchów”. Podobno pod koniec lat 80-tych wykłady prof. Balcerka cieszyły się ogromną popularnością, stąd zaczęto go tępić i robić z niego oszołoma. Jego miejsce zastąpił młody prof. Balcerowicz, który stał się twarzą procesu „transformacji” – zdaniem Karonia była to jednakże „transformacja” w obrębie samego marksizmu… Niszczenie polskiej gospodarki po 1989 r. miało więc rzekomo zostać przeprowadzone przez … marksistów. Jak słusznie zauważył jeden z moich znajomych, Karoń wypłynął dopiero po śmierci prof. Wolniewicza, który sam był marksistą i słusznie walczył z liberalizmem. Gdyby żył, tezy Karonia nie miałyby żadnych szans, by się przebić na polskiej prawicy…

Myśl Polska, nr 35-36 (25.08-1.09.2019)

Dzial: