Źródła niechęci

zydy.jpg
Chodzi o ustalenie źródeł niechęci do żydowskiego narodu, które popularnie znane są pod ogólnym mianem antysemityzmu. Jak sam tytuł tego felietonu sugeruje, przez użycie rzeczownika w liczbie mnogiej, jest ich wiele, a co najmniej kilka kluczowych, najbardziej obfitych, tryskających nieprzerwanie od szeregu wieków.

Należy jednak rozpocząć od rzeczy najbardziej ogólnych. Przede wszystkim rezerwa do tego narodu nie jest specyficznym chrześcijańskim produktem, znanym tylko europejskiej cywilizacji, lecz z większym albo mniejszym natężeniem, utrzymuje się już od starożytności, także wśród bliskowschodnich, innych niż Judejczycy, semickich nacji, zaś dalej przez indyjski braminizm aż po Daleki Wschód. Można tę skłonność zauważyć wszędzie tam, gdzie obecność Żydów przekracza pewną masę krytyczną, lub gdy ich realne, lub domniemane, gospodarczo – polityczne wpływy, osiągają poziom dalece nieadekwatny do ich statystycznego udziału w danej populacji.

Zwróćmy również uwagę i na to, iż – jak to zauważa nasz historiozof z Wileńszczyzny, Jan Ciechanowicz – współcześnie liczba ogólna tej populacji może być szacowana w całym świecie na nieco aż ponad sto milionów, z tym że wyznawców judaizmu jest tylko około czternastu milionów, co stwierdzają badacze zagadnienia, na którym powołuje się Autor w swojej znakomitej analizie tematu, zawartej w publikacji, wydanej pod tytułem Antysemityzm.

Jest to zatem liczny etnos, który na dodatek ma swoje cele, w stosunku do pozostałych narodów. W skrócie można to ująć w następujących słowach: chce pełnić względem nich rolę przywódczą, a nawet sakralną, kapłańską. Ta dążność wynika z żydowskiego głębokiego przeświadczenia o własnych predylekcjach, wysuwających Izraelitów zawsze na czoło wielu istotnych wydarzeń.

Na tych ogólnikach poprzestańmy i przejdźmy do wyszukiwania w bujnym lesie ludzkiego życia źródeł uporczywej doń niechęci. Najogólniejsza zasada jest taka, iż każda akcja spotyka się z reakcją. Skoro Żydzi nie ukrywają, że dążą do osiągnięcia kierowniczego statusu nad poszczególnymi ludami i wreszcie całym globem – to antysemityzm można w tym splocie wydarzeń ujmować, jako reakcję na te starania Izraela. Tym bardziej, że bliższa obserwacja historii prowadzi do wniosku, że chcąc władać zamierzają czerpać z tego same korzyści, ale bez elementu służby innym.

Wydaje się, że to potwierdza przeświadczenia o realności żydowskiego spisku, co usiłują nam uświadamiać Protokoły Mędrców Syjonu. Powiadają one o ich nienawistnym stosunku nie tylko do chrześcijaństwa, lecz właściwie do całego świata.

Były zatem one oparte jednak o jakieś racjonalne przesłanki, namacalne dowody wynikające z konkretnych obserwacji. Po prostu Protokoły uwypuklały tylko to, co wiele środowisk, grup oraz osób i tak myślało. Jednym słowem trafiły na podatny grunt, który w niemałym stopniu został użyźniony przez samych Żydów. Należy też trzeźwo zauważyć, że dziwnym trafem znajdujące się w nich rewelacje, w niedługiej przyszłości zostały – w prawie dosłowny sposób tam podany - zrealizowane w samej Rosji, na skutek rewolucji lutowej, a ostatecznie bolszewickiego puczu.

Udział w kierowniczych gremiach Żydów, a następnie poparcie jakie z ich strony rewolucja otrzymała od lokalnych rzesz, zaludniających zachodnie prowincje państwa, mówią same za siebie. Analogie między zaprotokołowanymi wynurzeniami a późniejszymi faktami są zbyt oczywiste, by pomawiać o nie jakiegoś nawet najzdolniejszego oficera Ochrany.

Antoni Koniuszewski
Myśl Polska, nr 31-32 (29.07-5.08.2018)