Pan premier się myli

kaleń.jpg
Pan premier Morawiecki swoim zwyczajem, choć w tak oczywisty sposób wbrew sobie wciąż wygłasza anty-komunistyczne przemówienia, do których tak bardzo nie pasuje swoim życiorysem zawodowym, charakterem i predyspozycjami. Tym razem wplótł krytykę PRL w podnoszenie zasług III RP dla przywracania świadomości kresowej, a zwłaszcza pamięci o zbrodniach banderowskich.

Tymczasem sytuacja była i jest znacznie bardziej złożona. Z jednej strony „za komuny” nakręcono "Ogniomistrza Kalenia", ale jednak nie był to top powtórek filmowych. Wydano "Herosów spod znaku tryzuba", "Świętojurskiego władykę" i "Drogę donikąd" śp. prof. Edwarda Prusa - ale następnie ich długo nie wznawiano, przeto kupowane były na bukinie za ciężkie pieniądze. Z drugiej strony "Łuny w Bieszczadach" miały jednak masowe nakłady, a "Ślady rysich pazurów" były lekturą szkolną (bodaj w 4 klasie SP). Same środowiska kresowe były mimo to przytłumione - pamiętając, że miejsce urodzenia "obecnie ZSRR" wcale w dowodzie dobrze nie wygląda, a ponadto widząc dawnych banderowców, czy w każdym razie Ukraińców w szeregach milicji, bezpieki i Partii.

Bolesne zaś okazało się, że ich następne pokolenie czynne jest z kolei w "opozycji demokratycznej", że Kuroń robi wykłady o sojuszu z nacjonalizmem ukraińskim, a Michnik siedzi na zjeździe ukraińskich nacjonałów pod herbami "zabranego Zakierzonia" - Chełma, Przemyśla i... Nowego Sącza". Kresowianie zapadali się więc w sobie, wiedza o Rzezi Wołyńskiej nie była niekiedy przekazywana nawet w rodzinach – „bo lepiej, żeby wnuki nie wiedziały… bo TAMCI znowu mogą przyjść, gdy nas znajdą…”.

Pamiętajmy, że przywrócenie tej pamięci na dużą skalę i w końcu nawet do głównej debaty publicznej w III RP - to kwestia ostatnich 12 lat i wielkiej pracy przede wszystkim ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego i grupek zapaleńców nawet przez "oficjalnych Kresowian" z różnych towarzystw tego czy tamtego traktowanych jak szaleńcy, samobójcy, a w najlepszym razie dziwacy. Pan premier zaś mija się z prawdą także o tyle, że walka o pełną pamięć kresową, obejmującą także zbrodnie ukraińskie - dokonała się nie dzięki którejkolwiek partii politycznej III RP, ale WBREW NIM (wliczając w to PSL pamiętające o Kresowianach wyłącznie w okresach swej opozycyjności), a przede wszystkim wbrew banderofilskiemu PiS-owi.
Konrad Rękas
Na zdjęciu: kadr z filmu "Ogniomistrz Kaleń"

Dzial: